Home Biznes i inwestycje Problem przymrozków dotyczy nie tylko winnic. Sadownicy także mają duży kłopot 
Biznes i inwestycjeEkologia i zdrowie

Problem przymrozków dotyczy nie tylko winnic. Sadownicy także mają duży kłopot 

124

Fala nieoczekiwanych przymrozków zaskoczyła sadowników i winiarzy całej Polski. Właściciele liczą straty i zastanawiają się, jakie konsekwencje będą szły za niespodziewaną zmianą pogody. Czy konsumenci mają się czego obawiać? 

Kwietniowa pogoda dała o sobie znać licznym sadownikom z woj. zachodniopomorskiego. Nocne przymrozki nie tylko są niebezpieczne dla roślin, ale często mogą przekreślić szanse na owocne zbiory. 

– Sądzę, że straty są dosyć znaczne w winnicach, ale to tylko wynika z tego, że fenologicznie rośliny bardzo szybko ruszyły i oczywiście  przemarzły. Natomiast sama roślina ma jeszcze czas na regenerację i ta regeneracja nastąpi najprawdopodobniej z pączków uśpionych, bo każdy pączek główny, jeżeli zostanie mechanicznie lub też przez przymrozki, tak jak ostatnio uszkodzony,  taki pączek posiada jeszcze dwa zapasowe, które jeszcze nie są widoczne i te dwa pączki budzą się do życia – mówi Sebastian Pilczuk, właściciel winnicy Sydonia.

Często się zdarza, że wino po przymrozkach zyskuje inną fakturę smaku i w konsekwencji ma wyższą kwasowość, co nie jest niczym złym. Nie tyczy się to jednak drzew owocowych, dla których przymrozki mogą być jednoznacznym wyrokiem śmierci.

– Myślę, że na jabłoniach gdzieś między 50 a 70% strat, to samo przy gruszach. Śliwy i brzoskwinie to będzie do 90%. To też jest bardzo, bardzo specyficzny rok, bo przymrozki nie są niczym nowym i one występują co roku w okresie kwitnienia, ale akurat ten rok jest wyjątkowy pod tym względem, że przymrozki były w całej Polsce, bardzo rzadko to się zdarza, ale faktycznie wymroziło całą Polskę – komentuje Tomasz Rajewski, właściciel Sadu Rajewscy.

Sady i winnice mają jednak swoje sposoby na to, aby się bronić przed przymrozkami. Problem w tym, że niektóre z nich nie są ekonomiczne i nie przekładają się na zysk ze zbiorów.

– Można się ubezpieczyć od przymrozków, można zadymiać, można podgrzewać atmosferę, można mieszać powietrze, ale to wszystko ekonomicznie musi być uzasadnione, bo przy takich cenach jabłek, jakie my mamy na dzień dzisiejszy, to zupełnie się nie opłaca. Jeżeli na przykład mówimy o czereśniach, czy o winoroślach, czy o jakichś takich owocach, z których jakiś tam dochód jest wyższy, to może ma to sens przy jabłoni, to ekonomicznie nieuzasadnione – komentuje Tomasz Rajewski.

Największa obawa dotyczy cen żywności. Trudno jednoznacznie ocenić, czy taki obrót spraw będzie miał długofalowe konsekwencje, jednak trzeba spodziewać się najgorszego. 

 

 

 

Powiązane artykuły

Biznes i inwestycjeEdukacja

Szczecinianie z patentem, który może ekonomicznie zrewolucjonizować przemysł elektroniki

Szczecińska spółka mPower uzyskała patent na nowatorski system chłodzenia falowników. To przełomowe...

Biznes i inwestycjeLifestyleTurystyka

Wielkie odliczanie do otwarcia Fabryki Wody. Znamy wszystkie atrakcje czekające na gości

Marzec 2016 rok-  to początek wielkiego przedsięwzięcia, które po tylu latach zostało...

przebudowa wojska polskiego
Biznes i inwestycje

Na koniec prac jeszcze poczekamy. Aleja Wojska Polskiego wciąż w przebudowie

Choć ulica od wielu miesięcy jest w pełni przejezdna i choć wygląda...

Ekologia i zdrowie

Są pieniądze na wymianę starych pieców

Prawie 3 mln zł już wkrótce trafią do mieszkańców Szczecina, którzy chcą...