Gdzie się ukryć przed ścigającą policją? Każdy przestępca odpowie szybko – gdzie się da! Niektórzy jednak, swoją kreatywnością, potrafią zadziwić. Jak pewien zachodniopomorzanin spod Łobza.
Ta informacja w powodzi wielu innych, bardziej istotnych, które pojawiły się w tym tygodniu w naszym regionie, mogła umknąć. Ale warto się nad nią pochylić chociaż na chwilę. Bo wbrew pozorom przywraca ona wiarę w kreatywność mieszkańców Pomorza Zachodniego. Otóż kilka dni temu policjanci próbowali zatrzymać, na drodze między Radowem Małym a Łobzem, jednego z motorowerzystów. Dla wyjaśnienia – był kiedyś taki pojazd, czyli motorower. Był nawet bardzo popularny, choć przed wiekami, czyli w PRL-u. Taki np. „Komar” lub tzw. motorynka. Okazuje się, że motorowery ciągle są w użyciu a może nawet i w produkcji. Bo komunikat policji określał jasno – próbowano zatrzymać motorowerzystę. W każdym razie, gościu, na widok policjantów z Łobza, spanikował i zaczął uciekać.
„W trakcie pościgu kierujący motorowerem uszkodził swój pojazd i podjął próbę ucieczki pieszo, pozostawiając na miejscu 78-letnią pasażerkę. Policjanci odnaleźli 30-latka w jego mieszkaniu, ukrywającego się w lodówce” – informowała KMP w Łobzie.
Po zatrzymaniu okazało się, że mężczyzna miał dwa zakazy prowadzenia pojazdów. Noc spędził w policyjnym areszcie. A teraz jego sprawą ma zająć się sąd. Słusznie, chociażby za to, że porzucił w biedzie kobietę. Gentleman tak nie robi ! No, chyba, że to było specjalnie i miała ona za zadanie, jakimiś swoimi działaniami, opóźnić pościg.
Niejeden i niejedna czytając tę informację pewnie pomyślało: „miał gościu fantazję – w lodówce !”. Okazuje się jednak, że nie odkrył Ameryki. Internet jest pełen zadziwiających przykładów nietypowych przestępczych kryjówek. Żeby nie być gołosłownym, oto kilka z nich. Kilka lat temu pewien 48–letni włamywacz z Bytomia schował się w działającej chłodziarce. Dowcipny policjant piszący notatkę z tego zdarzenia stwierdził, że gdy go policja odnalazła facet był już przeziębiony i w dodatku z katarem. W 2020 roku pewien 39-latek poszukiwany do odbycia kary aresztu ukrył się wewnątrz bębna pralki. Miał szczęście, bo nikt nie włączył funkcji wirowania. Popularna jest (nie tylko wśród przydybanych „in flagranti” kochanków) szafa. W styczniu tego roku pewien mężczyzna skazany za zabójstwo został znaleziony w szafie, bo jego 6-letni syn powiedziało policjantom, że „tatuś bawi się w chowanego”. W kwietniu tego roku w Gdyni policjanci odnaleźli w takim miejscu 42-letnią kobietę poszukiwaną za oszustwa, która miała do odbycia karę 3,5 roku więzienia. Odnotowano także przestępców, którzy próbowali ukryć się m.in. pod stertą ubrań, pod poduszkami, w pawlaczu. Pewien poszukiwany 25-latek z Dolnego Śląska ukrył się na rusztach wędzarni wewnątrz komina. Inny mężczyzna utknął w kominie – do jego wydostania potrzebna była straż pożarna. Kolejnego znaleziono podczas przeszukania strychu – położył się na belce konstrukcyjnej pod dachem. W lutym tego roku w Warszawie pewien 44-latek próbował ukryć się pod łóżkiem. Zdradziły go jednak wystające, spod ramy mebla, stopy oraz pies, który radośnie wskazał miejsce ukrycia swojego pana. Kilka dni temu, jeden ze skazanych (pewien prawnik!), poszukiwany do odbycia kary więzienia, został znaleziony w domu położonym kilkadziesiąt metrów od…zakładu karnego. A we wrześniu 2025 roku w Szczecinie jednego z poszukiwanych mężczyzn policja znalazła w skrzyni na pościel.
Jak więc już dotarliśmy do Zachodniopomorskiego, to ciekawość może budzić kwestia …rozmiaru – zarówno motorowerzysty spod Łobza, jak i lodówki w której myślał, że znajdzie bezpieczną przystań i schłodzi emocje. Nie byłoby się nad czym zastanawiać, jeżeli była to wielka, dwudrzwiowa lodówa, czy inna zamrażarko – chłodziarka. Ale jeżeli to było jakieś urządzenie jeszcze z czasów PRL-u? Jakiś marniutki Polar? A chłop nie był mikrej postury? Jak on się tam wcisnął?! To sztuczka godna zaprezentowania w programie „Mam talent”!
Kolejna sprawa – żeby się wcisnąć, trzeba mieć miejsce. Czyli albo gościu szybko opróżnił lodówkę, żeby znaleźć azyl a policja znalazła go idąc tropem leżącej na podłodze kuchni zamrożonej żywności, albo była ona po prostu pusta. A to już niepokojące zjawisko może wskazywać, że wbrew informacjom z GUS nie wszystkim żyje się dobrze w naszym kraju. Zwłaszcza na prowincji. Politycy, wszelkiej maści, muszą częściej ruszać w tzw. teren. Bo nikt tak nie naobiecuje ludności tzw. cudów na kiju jak oni, zwłaszcza przed wyborami. A te już w przyszłym roku. Pojawi się więc trochę kiełbachy wyborczej. Będzie czym wypełnić lodówki, pośmiać się trochę i na własne oczy obejrzeć bardzo wielu odsłon przerażającego widowiska, pewnego rodzaju „danse macabre”– politycy będą wygadywać przeróżne głupoty i tzw. pierdolety, a ludzie będą je „łykać, jak małpa kit”. A potem i tak wybiorą jak wybiorą. I przez wiele następnych miesięcy będą się dziwować, kto głosował na tego i owego. Ale taki mamy klimat – jak ogłosiła przed laty, urbi et orbi, pewna minister. Nie ukryjemy się przed tym. Nawet w lodówce.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)