Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze inni piją hektolitry wody. Ale niektórzy, być może pod wpływem temperatury, odkrywają w sobie nowe umiejętności np. w dziedzinie sztuki. I biorąc za przykład prace pewnego bułgarskiego artysty, który tkaniną „opakował” niemiecki Reichstag, owijają folią jakiś niemiecki pomnik na Pomorzanach. Podobno następna będzie Wieża Bismarcka.
Szczecińskie media alarmują, że w niektórych sklepach spożywczych brakuje lodu w kostkach, niektóre restauracje i kawiarnie zdecydowały się na zawieszenie działalności na weekend, a w niektórych częściach miasta zabrakło prądu i wody. Upał. Co robić w taką pogodę? Najlepiej nie wychodzić z domu – mówią jedni. Inni twierdzą, że trzeba pić. I to dużo. Oczywiście wody mineralnej. I nie w taki sposób, jak bohaterowie powieści Ernesta Hemingwaya, którzy w tropikach spożywali gigantyczne ilości wody…z whisky.
Można wlewać w siebie elektrolity i izotoniki, sok pomidorowy, napary ziołowe oraz maślanki i kefiry. A najlepiej to połączyć. To może, między jednym a drugim płynem pooglądać jakiś film? Najlepiej taki, który związany jest z wysokimi temperaturami i letnim skwarem w mieście. Może „Rób, co należy” (Do the Right Thing) Spike’a Lee? Najgorętszy dzień lata na nowojorskim Brooklynie. Rosnąca temperatura na termometrach powoduje eskalację konfliktów rasowych i napięć społecznych między mieszkańcami dzielnicy. A może „Upadek” (Falling Down)z Michaelem Douglasem. Morderczy upał i gigantyczny korek na autostradzie w Los Angeles. Do tego awaria klimatyzacji w samochodzie. Dla głównego bohatera to zbyt wiele. Porzuca auto i rusza w miasto wyładować swoją frustrację. „Żar ciała” (Body Heat) – fala upałów paraliżuje miasto i popycha dwójkę bohaterów do zbrodni i namiętności. Albo francuski „Basen (La Piscine).
Można też sięgnąć do polskiej kinematografii. W tym przypadku obowiązkową pozycją jest „Hydrozagadka” z 1971 roku. Łatwo wyliczyć, że obchodzi więc ona 55 rocznicę powstania. W niektórych kręgach jest to film kultowy. Miłośnicy znają go na pamięć. Ale trzeba też przyznać, że nie wszystkim może odpowiadać groteskowa konwencja tej komedii pełnej parodii z ikon pop kultury jak np. Supermana. W skrócie – w Warszawie, podczas największych upałów, z niewiadomych przyczyn znika woda. Nad rozwiązaniem tej hydrozagadki pracuje pewien naukowiec. Pomaga mu nieustraszony detektyw „AS”, który podejmuje walkę z tajemniczym przeciwnikiem stojącym za znikającą wodą. Trop prowadzi do podejrzanego osobnika zwanego Plamą oraz egzotycznego Maharadży Kaburu. Do tego piękna kobieta – panna Jola. W tym filmie wystąpiła prawdziwa czołówka polskich aktorów. I widać, że sprawiło im to wyraźną przyjemność. Podobnie jak spragnionemu szklanka orzeźwiającego płynu w upalny dzień.