Jedna z kluczowych inwestycji drogowych dla regionu znów napotyka przeszkody. Krajowa Izba Odwoławcza unieważniła wybór wykonawcy obwodnicy Mierzyna, co oznacza konieczność powtórzenia procedury przetargowej. W praktyce to kolejne tygodnie – a być może miesiące – opóźnień.
Decyzja zapadła po odwołaniu jednego z uczestników postępowania. Wcześniej za najkorzystniejszą uznano ofertę firmy RUBAU Polska, opiewającą na niespełna 140 mln zł. Teraz jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musi wrócić do punktu wyjścia – i ponownie przeanalizować wszystkie propozycje, tym razem bez uwzględniania zwycięskiej dotąd oferty.
Przetarg prowadzi GDDKiA, która w lutym wskazała najkorzystniejszą ofertę. Spośród 10 ofert wybrał propozycję złożoną przez Rubau Polska wycenioną na niespełna 140 mln zł. Od rozstrzygnięcia odwołał się Budimex. KIO uwzględniła odwołanie. Nakazała odrzucić ofertę Rubau Polska, która nie spełnia wymagać zamawiającego. Wykonawca – według wydanego wyroku – nie wykazał również, że złożone wyjaśnienia uzasadniają zaoferowaną cenę. KIO zobowiązała zamawiającego do powtórzenia czynności badania i oceny ofert. Od wyroku KIO przysługuje jeszcze skarga do sądu.
Gdyby pominąć ofertę Rubau, następna w kolejności pod względem ceny jest propozycja Budimeksu wyceniona na 153,4 mln zł.
Rozstrzygnięcie KIO oznacza nie tylko formalne unieważnienie decyzji, ale także konieczność przeprowadzenia pełnej, ponownej oceny ofert. To proces wieloetapowy: od analizy dokumentów, przez korespondencję z wykonawcami, po weryfikację spełnienia wszystkich warunków przetargowych. Na tym etapie nie ma jeszcze jasnej daty zakończenia procedury. Wiadomo natomiast, że cały proces potrwa co najmniej kilka tygodni. To oznacza realne przesunięcie harmonogramu inwestycji, która już wcześniej budziła duże oczekiwania mieszkańców.
Inwestycja o dużym znaczeniu
Planowana obwodnica Mierzyna to projekt o strategicznym znaczeniu dla układu komunikacyjnego tej części regionu. Nowa droga o długości 4,64 km ma odciążyć ruch na drodze krajowej nr 10, która dziś przebiega przez gęsto zabudowane tereny, generując korki i uciążliwości – szczególnie w godzinach szczytu.
Trasa ma połączyć istniejącą DK10 z planowaną Zachodnią Obwodnicą Szczecina. Kluczowym elementem będzie węzeł Szczecin Zachód w rejonie Dołuj, który w przyszłości może stać się jednym z głównych punktów wjazdowych do miasta.
Inwestycja realizowana jest wspólnie przez GDDKiA i miasto Szczecin, a jej przebieg obejmuje zarówno tereny miejskie, jak i podmiejskie. Początek trasy zaplanowano przy ulicy Ku Słońcu, następnie droga poprowadzi w kierunku północnym, przecinając różne obszary – w tym także ogródki działkowe – by ostatecznie połączyć się z przyszłym węzłem drogowym.
Taki przebieg oznacza nie tylko wyzwania techniczne, ale również formalne i społeczne, co dodatkowo komplikuje proces inwestycyjny.
Czas działa na niekorzyść
Każde opóźnienie w realizacji obwodnicy oznacza dalsze utrzymanie obecnego stanu – przeciążonej drogi, korków i ograniczonej przepustowości. Dla mieszkańców Mierzyna i zachodnich dzielnic Szczecina to problem codzienny, który bez tej inwestycji nie ma szans na szybkie rozwiązanie.
Decyzja KIO pokazuje, jak wrażliwe na proceduralne niuanse są duże projekty infrastrukturalne. Z jednej strony zapewnia to transparentność i kontrolę wydatkowania publicznych pieniędzy. Z drugiej – wydłuża proces, który dla mieszkańców ma bardzo konkretny wymiar: czas spędzony w korkach.
Na razie jedno jest pewne – budowa obwodnicy nie ruszy tak szybko, jak zakładano.