Dlaczego w Szczecinie nie ma Festiwalu Paprykarza? Aż się prosi o zorganizowanie takiej imprezy w czasie wakacji. Taki wielki spęd producentów paprykarza – firm oraz prywatnych, lokalnych i z całego kraju, a także fanów. Konsumpcja połączona z zabawą np. toczeniem wielkiej puszki paprykarza z Wałów Chrobrego?
To akurat byłaby taka lokalna modyfikacja sławnych zawodów toczenie sera – niezwykłego sportu o ponad 200-letniej tradycji, popularnego w angielskim hrabstwie Gloucestershire. Uczestnicy gonią okrągły ser o wadze trzech kilogramów puszczany ze stromego wzgórza o długości 200 metrów. Wygrywa ten, kto jako pierwsza zbiegnie z góry i na samym dole złapie ser. A ten potrafi osiągnąć prędkość nawet ponad 100 km/h!
To może czas na naszą wersję tego sportu i np. toczyć dużą puszkę paprykarza z Wałów Chrobrego albo szczecińskiej Gubałówki? Ale wróćmy do paprykarza. Dlaczego do tej pory nie zorganizowano w Szczecinie ogólnopolskiego Festiwalu Paprykarza? Naszej lokalnej dumy i chluby ! Jest on przecież produkowany przez przynajmniej kilkanaście (jak nie więcej) knajp w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim.
Kilka razy w roku odbywają się spotkania (kameralne) członków szczecińskiego Klubu Śledziożerców, którzy wyczyniają z tej ryby cuda prawdziwe! To dlaczego raz do roku nie zorganizować wielkiego spotkania twórców i fanów Paprykarza Szczecińskiego? Do tego konkurs na najlepszy wyrób, na najoryginalniejszy, na najciekawszą i najbardziej smakowitą modyfikację tej potrawy, na paprykarzowe „wariacje” – dania przygotowane z jej użyciem, jedzenie paprykarza na czas itd. Do tego może konkurs na wiersz o paprykarzu,(np. „Kupiłem 4 puszki paprykarza/rzadko mi się to zdarza/do tego jeszcze dwa wina/bo wieczorem na wypasioną kolację przychodzi moja dziewczyna”), powieść (np. kryminał – mniej lub bardziej finezyjna próba zabójstwa paprykarzem), amatorski film zrobiony smartfonem, zabawnego mema, a może nawet piosenkę? Przecież niektórzy np. w takim disco polo potrafią śpiewać o wszystkim. To nie mogą wylansować przeboju choćby o nieszczęśliwej miłości, złamanym sercu i bólu rozstania leczonym bułką z paprykarzem?
Inne miasta w kraju i za granicą nie zaprzepaszczają podobnych okazji! W niedalekim Kaliszu Pomorskim jest Święto Ogórka, a samo miasto nawet ogłosiło się światową stolicą tego warzywa, we Wrocławiu jest Festiwal Dyni, a w Gołdapi odbywają się Mistrzostwa Świata w jedzeniu kartaczy. Fantastyczne przykłady płyną także z całego świata – w Helsinkach (Finlandia) jest Silakkamarkkinat, czyli Festiwal Śledzia (pojawia się na nim kilkadziesiąt tysięcy osób), w jednym z meksykańskich miast jest Noc Rzodkiewek, w Anglii odbywają się Mistrzostwa Świata w Strzelaniu Groszkiem oraz Wielki Brytyjski Festiwal Sera Cardiff (można się nim rzucać albo toczyć na czas), w Hiszpanii bitwa na słodkie bezy, w Kalifornii (USA) Święto Czosnku (bierze w nim udział tysiące osób, które podczas imprezy konsumują ok. 2,5 tony świeżego czosnku), we Włoszech sławny Festiwal Pomarańczy (czyli bezkarne, trzydniowe obrzucanie się tym owocem), w Hiszpanii nie mniej sławna La Tomatina, czyli bitwa na pomidory, w Waikiki na Hawajach odbywa się Festiwal Mielonki (wybierana jest Miss i Mister Mielonki, mistrzowie kuchni tworzą nowe przepisy z tą potrawą w roli głównej np. sushi z mielonką zamiast ryby), w Portugalii Festival da Sardinha, czyli Festiwal Sardynki, w Weimarze w Niemczech Zwiebelmarkt, czyli Dni Cebuli a w szwedzkim Malmö (czyli prawie po sąsiedzku z nami) Dni Raka.
Za dwa tygodnie w Kołobrzegu odbędą się bardzo popularne zawody – jazda rowerem po desce na wodzie. Zgoda, nie ma to nic wspólnego z gastronomią. Ale to przykład na to, że niektórzy fachowcy od promocji kombinują jak mogą, aby tylko przyciągnąć turystów i sięgnąć do ich sakiewek. Mamy paprykarz, na wieki wieków i tak będziemy z nim kojarzeni, promować go co prawda nie trzeba (przynajmniej w naszym kraju), niech to nie będzie nasz grzech zaniedbania z którego rozliczać nas będą następne pokolenia, uczyńmy z niego nasz atut, przekujmy w sukces, który sam pcha się nam w ręce. A zmarnowanie takiej okazji niech się winowajcom paprykarzem odbije!