Szczecińska Nowa Cukrownia nie przestaje zaskakiwać. Wśród postindustrialnych loftów rodzi się zupełnie nowy dramat. Tym razem jednak nie na deskach teatru, a… na rynnie. Tytuł sztuki? „Romeo i Julia wersja Nowa Cukrownia” – dramat w jednym akcie, rozgrywający się o czwartej nad ranem, z udziałem dwóch odważnych, choć raczej „niezbyt rozgarniętych” bohaterów.
Zamiast balkonu – rynna. Zamiast zakazanej miłości – zapomniane klucze. Dwóch młodych panów, których nazwiska skwapliwie przemilczymy (ale sąsiedzi z klatki 14 z pewnością je znają), wpadło na genialny – naprawdę, godny patentu – pomysł: skoro nie mamy kluczy, to może wejdziemy do mieszkania po rynnie. Co może pójść nie tak? No cóż… wszystko.
Efekty ich miłosno-logistycznej operacji? Uszkodzona rynna, zakłócony sen okolicznych mieszkańców i pytanie dnia: czy aby na pewno była to tylko sprawa kluczy? A może ktoś jednak próbował spektakularnie wyznać uczucia w stylu Szekspira, tylko pomylił epokę i medium? (Tip: miłość teraz deklaruje się przez DM-y, nie przez wspinaczkę alpinistyczną po elewacji).
W całej tej historii warto jednak pochylić się nad losem osoby wynajmującej mieszkanie dzielnym Romeo(iom). Jeśli jeszcze nie słyszała o wyczynie swoich lokatorów – serdecznie polecamy mały rekonesans w okolicach klatki numer 14. Może czas na drobny zapis w umowie najmu: Zakaz forsowania wejść alternatywnych bez zgody właściciela.
Ostatecznie, każdy ma prawo zapomnieć kluczy. Ale może – następnym razem – lepiej zadzwonić po ślusarza, niż testować wytrzymałość infrastruktury osiedla. Nowa Cukrownia to miejsce nowoczesne, ale rynny – jak widać – wciąż mają swoje granice wytrzymałości.
I choć Szekspir pewnie przewraca się w grobie, my życzymy bohaterom tej tragifarsy mniej dramatyzmu, więcej refleksji i – przede wszystkim – zapasowego kompletu kluczy.












