Home Felietony  Poszukiwacze zaginionej… stępki
Felietony 

Poszukiwacze zaginionej… stępki

288

To może być jedna z najbardziej tajemniczych spraw ostatnich lat w Polsce.  Może nie na miarę Złotego Pociągu pod Wałbrzychem, ale równie frapująca. Proponuję szczecińskim hotelarzom oraz osobom wynajmującym domy i mieszkania już przygotowywać pokoje oraz kwatery. Bo ściągną do nas tłumy… poszukiwaczy – profesjonalistów i amatorów ogarniętych wizją odnalezienia zaginionego skarbu ważącego aż 62 tony!

Nie, to nie pomyłka, wzrok Was nie myli – taka jest jego waga. Ostrzą sobie na niego zęby prywatni detektywi z całej Polski i nie tylko. Nie wykluczone, że zainteresują się nim służby specjalne z całego świata. A wtedy wiadomo – tajemnica nie ma przed nimi żadnych szans a zamieszani w proceder ukrycia artefaktu staną przed organami wymiaru sprawiedliwości i poniosą zasłużoną karę (dyby, pręgierz, albo półroczne oglądanie non stop polskich komedii romantycznych). Co do tego chyba nikt nie ma wątpliwości. Ta sprawa mogłaby być przyczynkiem do kolejnego fascynującego i zagadkowego śledztwa detektywa Herkulesa Poirot, komisarza Wallandera, porucznika Borewicza, kapitana Żbika, Pana Samochodzika, Krzysztofa Rutkowskiego i Bogusława Wołoszańskiego. Może więc już powinniśmy zainteresować nią kogoś sprytnego w Hollywood? Szkoda, że Steven Spielberg nie wytrzymał ciśnienia i już zrealizował ostatnią część przygód Indiany Jonesa. Ta historia kilka razy przebija jego ostatnie poszukiwawcze wysiłki. Może więc Netflix? Tylko, żeby nie była kanwą kolejnych przygód komisarz Forsta. Bo zamiast rozwiązać zagadkę rozmnoży ją do kilku kolejnych, w dodatku w koszmarnie nudny sposób. W każdym razie sprawa jest wielkiego formatu – dosłownie i w przenośni. Nie wiadomo czy władze miasta i regionu są przygotowane na to, co się zacznie dziać w ciągu kilku najbliższych dni. Przede wszystkim na wielkie zamieszanie medialne dzięki któremu możemy się wypromować w bardzo krótkim czasie na całym świecie. Bo to jest pewne i nic tego nie zmieni – w Szczecinie pojawią się tłumy poszukiwaczy zaginionej… stępki.

Tak, tak, tej sławnej stępki ze Stoczni Szczecińskiej. Bo znikła ona w nader tajemniczych i niepokojących okolicznościach. Konstrukcja wielka i ciężka – 62 tony wagi. Nie jest to przecież twarożek z Żabki, czy batonik z Biedronki. Ślad po niej jakiś powinien zostać. Gdzie są świadkowie tak niebezpiecznej i zarazem tak zuchwałej akcji jak usunięcie po cichu, ze środka Stoczni Szczecińskiej takiej konstrukcji!? Nawet Jurand ze Spychowa by coś zauważył. Ta operacja wymagała sił i środków. To nie mogli być Mietek ze Zdziśkiem zbierający codziennie na flaszkę koktajlu truskawkowego z dyskontu spożywczego. To musiało być co najmniej jakieś komando Foku, grupa japońskich ninja, David Copperfield lub jego polski odpowiednik, czyli potomek sławnego Szpicbródki.

Fakt pozostaje faktem. Stępka – symbol propagandy i mitomaństwa pewnej partii – znikła z pochylni „Wulkan” Stoczni Szczecińskiej. Chwalili się tą stępką, kiedy ją kładziono w 2017 roku, jakby zdobyli Mount Everest w samych slipkach i japonkach. Miała ona zainicjować budowę floty promów dla polskich armatorów. A tymczasem stała się kolejnym Misiem, żywcem przeniesionym z kultowej komedii i wielkim pośmiewiskiem. Tyle gadali o niej, tyle obiecywali, takie wizje rozsiewali, że aż młodzież zaczęła dopytywać „co oni jarają”, „co to za „towar”, że takiego „kopa” daje”. A stępka stała i rdzewiała. Aż dwa lata temu pojawiła się informacja, że jest pomysł, aby ją sprzedać na złom. Po 2 złote za kilogram. Żadna polska komedia w ciągu ostatnich kilku lat nie doprowadziła tylu ludzi do takich spazmów ze śmiechu jak ta informacja. Aż się cisnęły na usta sławne słowa premiera Wlk. Brytanii Winstona Churchilla: „Nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”.

Co się więc stało z ważącą 62 tony konstrukcją? Właściciel, czyli Polska Żegluga Bałtycka, nie chce, albo nie może nic ujawnić. Tajemnicy jednak długo nie uda się ukrywać. Wszystko chyba zależy od wysokości nagrody jaka zostanie ustanowiona dla znalazcy lub tego, który wskaże jakieś istotne informacje dla rozwiązania tej zagadki. Nie zdziwmy się więc kiedy w przyszłym tygodniu zobaczymy na słupach, na przystankach i banerach wywieszonych w strategicznych punktach miasta ogłoszenia oraz listy gończe za sprawcami uprowadzenia oraz przetrzymywania stępki. Nie wykluczone, że będzie ona także głównym bohaterem reaktywowanego programu telewizyjnego „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Znany polski pisarz Melchior Wańkowicz jedną ze swoich sławnych książek zatytułował „Na tropach Smętka”. Teraz Remigiusz Mróz – piszący książki szybciej i częściej niż niejeden facet zmienia skarpetki pewnie stworzy coś pt. „Na tropach stępki”. Bestseller zapewniony.

 

Powiązane artykuły

Felietony 

Jak wybrać, czyli casting

Tego chyba jeszcze nie było w naszym pięknym mieście. Jak wiadomo w...

Felietony PolitykaZ perspektywy

Kampania ruszyła na dobre. Formowanie szyków

Jako Szczeciner, staramy się nie ekscytować polityką zanadto. W ten sposób mamy...

Felietony 

Tłumy pójdą w miasto

„Ogary poszły w las” – pisał sławny polski pisarz Stefan Żeromski w...

Felietony Kultura

Znacie „Świat za rufą”?

Ahoj szczury lądowe, mam tutaj pozycję idealną dla Was! Oto ,,Świat za...