Home Sport Pogoń największymi przegranymi? Pełne podsumowanie sezonu 2024/2025
Sport

Pogoń największymi przegranymi? Pełne podsumowanie sezonu 2024/2025

1.4k
pogoń największymi przegranymi? pełne podsumowanie sezonu 2024/2025
fot. Arkadiusz Skrzypiński

Po kompromitacji w końcowej fazie sezonu 2023/2024, cele dla Dumy Pomorza w tym sezonie były bardzo jasne – awans do europejskich pucharów oraz dodanie do gabloty klubowej tak bardzo wyczekiwanego Pucharu Polski, który ostatnim razem wyślizgnął się Pogoni z rąk w dogrywce. Ten sezon to był jeden wielki rollercoaster emocji. Zaczynając od dość słabego lata, przechodząc przez bardzo średnią rundę jesienną, ogromne problemy finansowe, które przez chwilę postawiły klub pod znakiem zapytania, sagę ze sprzedażą klubu (która ostatecznie zakończyła się sukcesem), powrót formy podczas rundy wiosennej, drugi z rzędu finał Pucharu Polski oraz walka o europejskie puchary do ostatniej kolejki. Jak potoczyły się losy Pogoni Szczecin w tym sezonie? 

Lato poniżej oczekiwań

W okresie przedsezonowym klub nie dokonał żadnego znaczącego wzmocnienia. Dyrektor sportowy Dariusz Adamczuk ogłosił wtedy, że kadra będzie budowana na wychowankach, gdyż na transfery z zewnątrz klub nie może sobie pozwolić. Z klubem pożegnali się między innymi bramkarz Bartosz Klebaniuk (wypożyczony do Znicza Pruszków), mający problemy ze stabilnością formy, oraz napastnik Luka Zahović, który przeniósł się do Górnika Zabrze. Słoweniec występował w barwach Pogoni od 2020 roku, rozegrał ponad 100 spotkań, lecz w ostatnim sezonie został wygryziony z podstawowej jedenastki za sprawą Greka Efthymisa Koulourisa. Rola zmiennika nie satysfakcjonowała Zahovicia, przez co postanowił zmienić pracodawcę. Przed nowym sezonem „Portowcy” pojechali na 10-dniowy obóz przygotowawczy w Opalenicy, gdzie rozegrali trzy mecze sparingowe. Z Sigmą Ołomuniec remis 1:1, z Piastem Gliwice przegrana 0:1, oraz z Banikiem Ostrawa wygrana 2:1. Jeszcze na tydzień przed startem rozgrywek ligowych Pogoń rozegrała mecz z pierwszoligową Kotwicą Kołobrzeg, wygrywając 3:0. Mecz obejrzało niemal 8000 kibiców, co świadczyło o bardzo dużym zaufaniu kibiców do klubu, oraz pozwalało myśleć optymistycznie jeśli chodzi o frekwencje na stadionie w trakcie sezonu.

Runda jesienna… jedna wielka sinusoida

Pierwsza połowa sezonu w wykonaniu Dumy Pomorza była, co tu dużo mówić, poniżej oczekiwań. Zaczęło się od pewnego zwycięstwa 3:0 z Koroną Kielce w ramach inauguracji rozgrywek ligowych. Dublet Koulourisa oraz czyste konto w pierwszym meczu mogły budzić pewnego rodzaju optymizm, że pomimo braku transferów, może “to będzie w końcu ten sezon”. Jednakże po tym nastąpiło szybkie otrzeźwienie, najpierw remisem z Zagłębiem Lubin, a potem porażką z Górnikiem Zabrze na wyjeździe, co pokazało zarówno kibicom, jak i piłkarzom oraz zarządowi Pogoni, że droga po top 3 na koniec sezonu nie będzie usłana różami. 

W połowie sierpnia granatowo-bordowi otrzymali nieoczekiwany cios, mianowicie 15 sierpnia 2024 roku, klub podał na swoich mediach społecznościowych, że trener Jens Gustafsson odchodzi z klubu za porozumieniem stron. Szwedzki szkoleniowiec otrzymał bardzo atrakcyjną ofertę z Arabii Saudyjskiej, którą zaakceptował. Drużynę przejął dotychczasowy asystent Robert Kolendowicz, co mogło budzić obawy kibiców co do tego, czy nowy szkoleniowiec poradzi sobie z oczekiwaniami zarządu i kibiców. Od tamtego momentu Szczecinianie mieli poważny problem ze stabilizacją formy, przeplatali zwycięstwa z największymi polskimi drużynami (1:0 z Legią, 5:3 ze Śląskiem) z porażkami z wyraźnie słabszymi ekipami (2:4 z Motorem, 1:3 z GKS Katowice, 0:1 z Radomiakiem). 

Finalnie Pogoń Szczecin zakończyła rundę jesienną z 8 zwycięstwami, 3 remisami oraz aż 7 porażkami, co dawało 27 punktów na koncie oraz dopiero 8. miejsce w tabeli. Bilans bramkowy również nie powalał – wynosił 25:21. Jedyną kwestią wartą wyróżnienia była forma Efthymiosa Koulourisa. Grek do połowy sezonu w 17 rozegranych meczach zdobył 11 bramek, dzięki czemu zajmował pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców. Gdy mogło się wydawać, że sytuacja jest lekko mówiąc nieciekawa, przed rundą wiosenną zaczął się absolutny chaos.

Zadłużenie klubu i saga ze zmianą właściciela

21 stycznia odbyła się konferencja prasowa z udziałem Prezesa Zarządu Pogoni Szczecin Jarosławem Mroczkiem, dotycząca sytuacji finansowej klubu. Jak mogliśmy się dowiedzieć, klub, pomimo rekordowych przychodów, zakończył poprzedni sezon ze stratą wynoszącą niemal 9 milionów złotych, a łączne zadłużenie – jak mówił Mroczek – wynosiło 48 milionów złotych. Co sprawiło, że sytuacja była taka a nie inna? Między innymi wypłaty ponad stan dla piłkarzy. Przykładowo środkowy obrońca Benedikt Zech, który – nie oszukujmy się – nie jest zawodnikiem, który w pojedynkę wygra mecz, miał zarabiać 140 tysięcy złotych miesięcznie. Drugą kwestią były ryzykowne decyzje budżetowe, najbardziej absurdalnym przykładem jest wpisanie przed sezonem przez zarząd zysków z wygranego Pucharu Polski, który przypomnijmy, Pogoń później przegrała, przez co 9 milionów złotych przepadło. 

Przed Pogonią Szczecin kluczowe mecze! Stawką walka o podium i finał Pucharu Polski

W tamtym momencie bardzo głośno było o przejęciu klubu przez kanadyjskiego miliardera Alexa Haditaghiego. Nowy inwestor miał nabyć większość udziałów oraz spłacić długi Pogoni. Gdy wydawało się, że cała transakcja na dniach dojdzie do skutku, media obiegła informacja, że strony nie doszły do porozumienia i negocjacje zostały zerwane. Po chwilowej ciszy, w połowie lutego dowiedzieliśmy się, że nowym właścicielem został brazylijski biznesmen Nilo Effori, który miał nabyć 85% udziałów oraz uregulować długi klubu. Gdy znów wydawało się, że wreszcie sytuacja została opanowana, okazało się, że nowy inwestor nie ma pieniędzy na spłatę długów, a klub wrócił do punktu wyjścia. Finalnie 14 marca, czyli zaledwie 24 godziny przed potencjalnym bankructwem „Portowców” właścicielem został wspomniany wcześniej Alex Haditaghi, który od razu zrealizował przelew na kwotę 10 milionów złotych, mający pokryć zaległe pensje piłkarzy, a z czasem spłacił wszystkie długi klubu. 

A jednak! Alex Haditaghi ostatecznie przejmuje Pogoń

Powrót formy w rundzie wiosennej 

Drugą połowę sezonu Duma Pomorza rozpoczęła niemalże doskonale: 4 zwycięstwa z rzędu, 10 bramek strzelonych, 3 czyste konta – to wszystko przywracało wiarę kibiców w awans ich ukochanej drużyny do europejskich pucharów. Po miesiącu bez straty punktów „Portowcy” zostali jednak sprowadzeni na ziemię porażką aż 0:3 z późniejszym mistrzem Polski, czyli Lechem Poznań na własnym stadionie. Poza stratą punktów z „Kolejorzem”, trzeba przyznać, że Pogoń złapała wiatr w żagle. Od lutego do kwietnia, w 13 spotkaniach wygrała 9 razy, dwukrotnie zremisowała i tyle samo razy przegrała, co daje łącznie 29 punktów, czyli więcej niż przez całą rundę jesienną, a do zakończenia rozgrywek pozostawały 4 kolejki, co sprawiało, że miejsce na podium na koniec sezonu było na wyciągnięcie ręki. 

Pogoń w Pucharze Polski

Tutaj wypadałoby wspomnieć o występach Dumy Pomorza w pucharze kraju, gdyż wydarzenia mające tam miejsce, wpłynęły na końcowy wynik w lidze. Przygoda rozpoczęła się 24 września od łatwego zwycięstwa 3:0 w 1/32 finału z pierwszoligową Stalą Rzeszów. Następnie zwycięstwo 1:0 po męczarniach w dogrywce z grającą w tej samej lidze co poprzedni rywal Odrą Opole. Dalej wygrana 4:3 nad Zagłębiem Lubin po nerwowej końcówce i golu Paryzka w 88. minucie. 

W ćwierćfinale Pogoń okazała się lepsza od Piasta Gliwice, lecz dopiero po dogrywce dzięki golom Koulourisa i Grosickiego. Potem półfinał z walczącą o utrzymanie w ekstraklasie Puszczą Niepołomice, pewne zwycięstwo 3:0 i drugi rok z rzędu zapewniony występ na Stadionie Narodowym w meczu o puchar i miejsce w eliminacjach do Ligi Europy w przyszłym sezonie. 

W finale Pogoń zmierzyła się z bardzo przeciętną jak na swoje możliwości Legią Warszawa. Dużo trudniejszy rywal niż Wisła Kraków rok temu, lecz wciąż istniało duże prawdopodobieństwo, że będąca w świetnej formie Pogoń zdobędzie pierwsze trofeum w historii klubu. Niestety po festiwalu bramek oraz walce do ostatniego gwizdka, „Portowcy” drugi raz z rzędu przegrywają w najważniejszym momencie, tym razem 3:4.   

Portowcy znów bez trofeum. Puchar Polski wygrywa Legia Warszawa

Walka o podium do samego końca

Po przegranym finale Pucharu Polski z Legią, Pogoni zostały do rozegrania cztery mecze w lidze. Terminarz był dosyć łaskawy, gdyż poza będącą w walce o mistrzostwo Jagiellonią oraz zachwycającym w tym sezonie beniaminkiem Motorem Lublin, to poziom rywali na papierze (Radomiaka Radom i Lechii Gdańsk) pozostawiał wiele do życzenia. Zadanie było bardzo proste — wygrać z Motorem, Lechią i Radomiakiem, i przyjechać na ostatni mecz w Białymstoku bez żadnej presji. 

Misja “europejskie puchary” została utrudniona już w pierwszym meczu, w którym Pogoń uległa walczącemu o utrzymanie w Ekstraklasie Radomiakowi Radom. Po falstarcie, przyszło pewne zwycięstwo nad Motorem Lublin aż 3:0. Świetny występ Grosickiego, bramka Koulourisa oraz zachowane czyste konto dobrze wróżyły na ostatnie dwa spotkania. Niestety remis z Lechią Gdańsk oraz Jagiellonią Białystok definitywnie przekreśliły szanse na występ w eliminacjach do Ligi Konferencji Europy w przyszłym sezonie. Tak samo jak w Pucharze Polski, „Portowcy” w najważniejszym momencie nie potrafili dowieźć wyniku.

Najważniejsze statystyki

Pogoń Szczecin trzeci rok z rzędu zakończyła rozgrywki ekstraklasy na czwartej lokacie, przez co będzie musiała obejść się smakiem jeśli chodzi o występy w europejskich pucharach. Duma Pomorza na 34 mecze wygrała 17 z nich, remisując 7 razy, i przegrywając 10 razy. Zdobyła łącznie 59 bramek, przy tym tracąc 40, co daje trzeci najlepszy bilans bramkowy ze wszystkich drużyn w lidze w tym sezonie. 

Zdecydowanie największy wkład w tak dobry wynik miał niewątpliwie Efthymios Koulouris. Grecki napastnik został królem strzelców PKO BP Ekstraklasy, zdobywając w 32 meczach aż 28 bramek, a we wszystkich rozgrywkach bilans wyniósł 37 meczów, 31 bramek i 3 asysty. Najlepszym asystentem w lidze został natomiast Kamil Grosicki,. Polak na 33 rozegrane spotkania, asystował 10 razy, dokładając do tego 7 bramek. 

Ocena końcowego wyniku

Myślę że nie da się jednoznacznie ocenić tego sezonu w wykonaniu „Portowców”. Z jednej strony ciągle pusta gablota z trofeami oraz czwarte miejsce w lidze nakazują twierdzić, że Pogoń jest jednym z największych przegranych tych rozgrywek, jednakże należy pamiętać przez co klub przeszedł: odejście trenera w trakcie sezonu, cyrk ze zmianą właściciela, widmo bankructwa. To wszystko zdecydowanie wpłynęło na morale piłkarzy i sztabu, którzy mimo tego wszystkiego walczyli o podium do ostatniej kolejki. Ustabilizowana sytuacja finansowa klubu oraz wyróżnienia dla Koulourisa i Grosickiego pozwalają z optymizmem patrzeć na przyszły sezon. 

Co dalej?

Sezon ledwo się skończył, a już niektórzy się zastanawiają, co dalej? Moim zdaniem to zdecydowanie za wcześnie, żeby wychodzić z jakimiś odważnymi teoriami, lecz można się domyśleć, że cel na przyszły sezon pozostał niezmienny: upragniony awans do europejskich pucharów. Jest to tym bardziej możliwe, że biorąc pod uwagę deklaracje nowego właściciela Alexa Haditaghiego, Pogoń tym razem raczej nie prześpi letniego okna transferowego. 

Powiązane artykuły

kolejny turniej ii ligi futsalu kobiet odbył się w gryfinie
Sport

Kolejny turniej II ligi futsalu kobiet odbył się w Gryfinie

W minioną niedzielę w hali przy ulicy Parkowej w Gryfinie odbył się...

kamil grosicki na dłużej w pogoni!
Sport

Kamil Grosicki na dłużej w Pogoni!

Kamil Grosicki przedłużył kontrakt z Pogonią Szczecin. Nowa umowa obowiązuje do 30...

blisko kolejnego transferu pogoni. w tle pojawiają się następne nazwiska
Sport

Blisko kolejnego transferu Pogoni. W tle pojawiają się następne nazwiska

Kellyn Acosta przeszedł testy medyczne i niebawem powinien podpisać umowę z Pogonią...

jeziorak niebawem rozpocznie przygotowania. jak będą wyglądać?
Sport

Jeziorak niebawem rozpocznie przygotowania. Jak będą wyglądać?

Już 20 stycznia przygotowania do rundy wiosennej rozpocznie zespół Jezioraka Szczecin. Ekipa...