Home Rozmowy „Myślałem, że mam wszystko pod kontrolą”. Spowiedź artysty, który zabijając człowieka na drodze, spadł ze szczytu
Rozmowy

„Myślałem, że mam wszystko pod kontrolą”. Spowiedź artysty, który zabijając człowieka na drodze, spadł ze szczytu

890
dorian numan

To historia, która zaczyna się jak wiele innych – od talentu, pasji i drogi z małego miasta na największe sceny świata. A kończy w miejscu, którego nikt nie planuje – w więziennej celi, z wyrokiem i świadomością, że jedna decyzja odebrała komuś życie. Dorian Kamil Tomasiak, znany jako Tom Swoon – DJ z Goleniowa, który był jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny elektronicznej – po latach wraca, by opowiedzieć o swoim upadku. O świecie, który wymknął się spod kontroli, o błędach, które kosztowały życie drugiego człowieka i o konsekwencjach, które nie kończą się wraz z wyrokiem. Tę surową, osobistą rozmowę można obejrzeć na YouTube, na kanale ŻycioRysy.

 

To nie jest historia o blasku reflektorów. Nie ma tu opowieści o sukcesie, który przyszedł łatwo i trwał wiecznie. To zapis upadku – powolnego, ignorowanego, aż w końcu brutalnego. Momentu, w którym człowiek budzi się i uświadamia sobie, że przekroczył granicę, zza której nie ma już powrotu do dawnego życia.

5 grudnia 2017 roku nad ranem, na trasie S3 w rejonie Klinisk Wielkich ceniony w całej Europie DJ prowadził samochód, pod wpływem alkoholu (około 2 promile) i z bardzo dużą prędkością uderzył w tył innego auta.

W wyniku wypadku zginął człowiek.

– Nie pamiętam całego zajścia, chwili wypadku, ani nawet tego, że wsiadałem tej nocy do samochodu. Pierwsza rzecz, którą kojarzę, to kiedy już miałem kajdanki na rękach i czyjś głos mówiący mi: coś ty narobił, człowieka zabiłeś. Chciałem po prostu z całego serca panią przeprosić – powiedział podczas rozprawy Dorian T.

Sąd skazał go początkowo na 4 lata i 8 miesięcy więzienia, a także wydał dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz obowiązek zapłaty ok. 280 tys. zł rodzinie ofiary.  Po apelacji kara została zaostrzona – do ponad 5 lat więzienia (5 lat i 8 miesięcy) i wyrok stał się prawomocny. Sprawa natychmiast zakończyła jego karierę – wytwórnie zerwały współpracę, a on sam ogłosił koniec działalności muzycznej.

Podczas procesu przyznał się do winy i mówił m.in., że świadomość odebrania komuś życia jest „największą karą”, jaka go spotkała.

Teraz rozmowę z Dorianem i upadku można obejrzeć na YouTube, na kanale ŻycioRysy.

„Kontrola to była tylko iluzja”

Na początku nic nie zapowiadało tragedii. Wręcz przeciwnie – był rozwój, rozpoznawalność, pieniądze i środowisko, które sprzyjało szybkiemu tempu życia.

– Zaczyna się niewinnie. Myślisz, że panujesz nad wszystkim. Nad tym, ile wypijesz, co weźmiesz, jak daleko się posuniesz. I właśnie wtedy jesteś najbliżej momentu, w którym tracisz kontrolę – mówi.

Droga z małego miasta na sceny w całej Polsce była dla niego spełnieniem marzeń. Ale za sukcesem szła presja – oczekiwań, bycia „kimś”, ciągłej obecności.

– Nie byłem na to gotowy. Byłem zamknięty w sobie, a nagle znalazłem się w świecie, który wymagał ciągłego bycia na świeczniku. Używki były najprostszym sposobem, żeby to zagłuszyć – przyznaje.

Najważniejsze zdanie, które wraca w tej rozmowie, brzmi: to proces. Nie jeden błąd, ale cała seria decyzji, które z perspektywy czasu układają się w jeden, nieunikniony ciąg.

– Były momenty, w których można było się zatrzymać. Tylko ja ich nie widziałem albo nie chciałem widzieć – mówi.

Środowisko, w którym funkcjonował, nie sprzyjało refleksji. Wręcz przeciwnie – wzmacniało przekonanie, że wszystko jest pod kontrolą.

– W branży impreza to codzienność. A problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajesz widzieć granicę między pracą a destrukcją – dodaje.

„Jedna chwila i wszystko się kończy”

Kulminacyjny moment tej historii jest krótki – niemal niezauważalny w czasie. Ale jego konsekwencje są nieodwracalne.

– To nie jest coś, co trwa długo. To sekunda. I nagle wiesz, że zrobiłeś coś, czego nie da się cofnąć – mówi.

Najtrudniejsze w tej opowieści jest to, że nie ma tu miejsca na usprawiedliwienia.

– Nie ma żadnych wymówek. To ja podjąłem decyzje, które do tego doprowadziły. I to ja muszę z tym żyć – podkreśla.

Więzienie – jak mówi – nie jest końcem historii. Jest tylko jej kolejnym etapem.

– Najłatwiej jest tam, gdzie ktoś mówi ci, co masz robić. Prawdziwy problem zaczyna się po wyjściu – przyznaje.

Powrót do rzeczywistości okazuje się trudniejszy niż sama odsiadka. Nie przez warunki, ale przez ciężar świadomości.

– Strach przed ludźmi, przed ich spojrzeniami, przed tym, co wiedzą albo co myślą. I przede wszystkim – przed samym sobą – mówi.

Najmocniejsze fragmenty rozmowy dotyczą winy. Tego, co zostaje – niezależnie od czasu.

– Są rzeczy, których nie da się naprawić. Możesz próbować, możesz się zmieniać, ale tego jednego faktu nie wymażesz – przyznaje.

To nie jest próba usprawiedliwienia. To raczej próba nazwania rzeczy po imieniu.

– Zniszczyłem nie tylko swoje życie. I z tym się budzisz każdego dnia – mówi.

Powrót jest możliwy?

Dziś ta historia wchodzi w nowy etap. Wyrok został odbyty. Formalnie kara się zakończyła. Ale – jak sam podkreśla – konsekwencje nie znikają wraz z opuszczeniem murów zakładu karnego. To moment, w którym trzeba zbudować życie od nowa. Bez dawnego zaplecza, bez zaufania, bez pozycji, którą kiedyś miał. A przecież był kimś. Cenionym DJ-em, rozpoznawalnym w całej Polsce, zapraszanym na największe wydarzenia, funkcjonującym w środowisku, które daje zarówno możliwości, jak i ogromne pokusy.

Dziś wraca do muzyki. Tworzy od nowa. Inaczej – spokojniej, z większą świadomością, z doświadczeniem, które zmienia wszystko. Pytanie, które pozostaje otwarte, nie dotyczy już tylko kariery. Czy możliwy jest powrót na szczyt? A może ważniejsze jest coś innego – czy możliwe jest funkcjonowanie w świecie, który pamięta?

On sam nie daje jednoznacznej odpowiedzi.

– Nie wiem, czy wrócę tam, gdzie byłem. Może nie powinienem. Ale wiem, że chcę robić muzykę. Bo to jedyne, co zostało i co ma jeszcze sens – mówi.

To historia bez prostego zakończenia. I być może właśnie dlatego tak ważna.

 

Powiązane artykuły

pasieka naukowców pod szczecinem. „bez zapylaczy nie przetrwa ani przyroda, ani człowiek”
Rozmowy

Pasieka naukowców pod Szczecinem. „Bez zapylaczy nie przetrwa ani przyroda, ani człowiek”

Pszczoły odpowiadają za funkcjonowanie ekosystemów, bezpieczeństwo żywnościowe i bioróżnorodność, a mimo to...

„uniwersytet kontra algorytm?”. szczecin stanie się miejscem debaty o przyszłości ai w nauce [rozmowa]
Rozmowy

„Uniwersytet kontra algorytm?”. Szczecin stanie się miejscem debaty o przyszłości AI w nauce [ROZMOWA]

Czy sztuczna inteligencja stanie się dla uczelni przełomowym narzędziem rozwoju, czy także...

młoda nauka bez granic. doktoranci z całego świata spotkają się na mkdus 2.0
Rozmowy

Młoda nauka bez granic. Doktoranci z całego świata spotkają się na MKDUS 2.0 [ROZMOWA]

Interdyscyplinarność, międzynarodowa wymiana doświadczeń i debata o najważniejszych wyzwaniach współczesności – od...

złoto wraca do łask? mennica polska mówi wprost: „to już nie tylko inwestycja dla najbogatszych”
Rozmowy

Złoto wraca do łask? Mennica Polska mówi wprost: „To już nie tylko inwestycja dla najbogatszych”

Rosnąca niepewność gospodarcza, wahania rynków i inflacja sprawiają, że coraz więcej Polaków...