Home Felietony  Kwiecień plecień, czyli pogoda z rozszczepieniem jaźni
Felietony 

Kwiecień plecień, czyli pogoda z rozszczepieniem jaźni

345
kwiecień plecień, czyli pogoda z rozszczepieniem jaźni
fot. Arkadiusz Skrzypiński

Nie wiem, jak Ty, drogi Czytelniku, ale ja rano wyglądam przez okno jak meteorolog z syndromem wypalenia zawodowego. Bo jak tu człowiek ma żyć, kiedy kwiecień udaje marzec, przebiera się za czerwiec, a po południu wraca do listopada? Raz wychodzę z domu w płaszczu i czapce, wracam w samym t-shircie, bo słońce postanowiło przypomnieć sobie, że też ma coś do powiedzenia. Innym razem ubieram się wiosennie – w końcu „już cieplej” – i po 15 minutach jestem jak mrożonka z Biedronki.

Nie wiadomo, czy to już wiosna, czy jeszcze post-zima. Kalendarz kłamie. A garderoba stoi bezradnie – kurtka zimowa obrażona, że nikt jej nie chce nosić, lekka ramoneska pełna nadziei, ale jakby wiecznie niedostosowana do warunków.

A do tego… wszyscy chorują. Dosłownie wszyscy. Sąsiadka z góry, kolega z pracy, dziecko sąsiadów, które na zmianę ma katar i kaszel, jakby testowało wszystkie dostępne infekcje sezonowe. W aptekach kolejki, jakby rozdawali darmowe bilety na Taylor Swift. Kaszel na każdym kroku, a kichanie to już prawie sposób komunikacji społecznej – „na zdrowie” słychać częściej niż „dzień dobry”.

Bo nie oszukujmy się – ten kwiecień to nie tylko pogodowe niezdecydowanie. To prawdziwy sprawdzian dla układu odpornościowego. Jeden dzień 20 stopni i słońce, więc ludzie ruszają tłumnie na lody i rowery. Następnego dnia wichura, chłód i powrót zimowej depresji. Organizm nie wie, czy ma się hartować, czy błagać o herbatę z miodem i kocyk.

I tak żyjemy w tym przedwiośniu-prawiewiośniu, gdzie najlepszym strojem byłby chyba cebulowy pancerz – warstwa na warstwie, z opcją natychmiastowego demontażu. Może jeszcze z termometrem w rękawie i wbudowaną prognozą pogody. Bo jak tak dalej pójdzie, to zamiast „co dziś ubrać?” zaczniemy się pytać: „czy ja w ogóle chcę dziś wychodzić?”.

Kwiecień to taki miesiąc, który budzi nadzieję, a potem daje ci z liścia zimnym wiatrem. I jeszcze się dziwi, że kichasz. Ale trzymajmy się, bo maj już czeka za rogiem. Oby z łaskawszą pogodą i bez masowych infekcji. A do tego czasu – herbatka, witamina C, i może jednak nie chowaj jeszcze tej zimowej kurtki zbyt głęboko.

Powiązane artykuły

przypłynął prom, wróciła…stępka
Felietony 

Przypłynął prom, wróciła…stępka

Jeden nowy prom, a ile wzbudził pasji, emocji, wściekłości, nerwów, morderczych instynktów, ...

miał być „winter is coming” i jest
Felietony 

Miał być „winter is coming” i jest

„Krowy bedo sie źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili! Chłop z chłopem spać...

carnavale, czyli szał ciał!
Felietony 

Carnavale, czyli szał ciał!

Już w najbliższy wtorek zaczyna się. Tegoroczny karnawał! Będzie bardzo krótki, bo...

jasnowidzący już wiedzą
Felietony 

Jasnowidzący już wiedzą

Wybitny polski pisarz – Stanisław Lem mawiał: „bądź dobrej myśli, bo po...