Szczecin niszczeje na Łasztowni. Spokojnie, nie chodzi o to w jakiej kondycji są tereny i obiekty w tej części stolicy Pomorza Zachodniego, tylko o jedną, jak niektórzy twierdzą, atrakcji miasta, czyli napis „SZCZECIN”. Tak, jest coś takiego. Choć wielu mieszkańców miasta może o tym nie wiedzieć. W każdym razie litery są coraz bardziej skorodowane i wymagają naprawy. Tylko czy rzeczywiście Łasztownia jest najlepszą „miejscówką” dla takiego symbolu miasta?
Kilka lat temu jeden ze szczecińskich radnych miejskich zaproponował, aby na Łasztowni ustawić wielki napis „SZCZECIN”. Pomysł okazał się także zwycięskim projektem Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego z 2018 roku. Jak postanowiono, tak uczyniono. Na końcu Łasztowni pojawił się wielki napis. Szybko stał się popularny, szczególnie wśród turystów. Ale jak śpiewała przed laty Anna Jantar z Budką Suflera: „nic nie może przecież wiecznie trwać”. Czas i warunki atmosferyczne zrobiły swoje. W mediach pojawiły się informacje, że napis niszczeje m.in. litery pokryła rdza.
„Znajduje się tutaj od prawie siedem lat i przez ten czas nie był jeszcze w żaden sposób odświeżony. Ma liczne i poważne usterki. (…) Instalacja, która ma promować Szczecin, jest zaniedbana. Każdy dzień zwłoki pogłębia degradację konstrukcji i naraża miasto na wyższe koszty przyszłej naprawy, a także, co istotne, na uszczerbek wizerunkowy” – alarmował Przemysław Słowik, radny miejski i pomysłodawca instalacji.
Według miasta, w jakim stanie jest napis, już sprawdzano w tym roku. Uznano, że naprawa jest potrzebna, ale musi być przeprowadzony przy dobrej pogodzie. Przy tej okazji może jednak warto sobie zadać pytanie czy Łasztownia jest najlepszym miejscem dla tego typu instalacji. Akurat ten fragment miasta najlepsze lata ma chyba dopiero przed sobą. Plany wobec tych terenów są bardzo konkretne i nie wiadomo czy napis będzie w nich uwzględniony, czy w ogóle będzie pasował do tego miejsca. Oczywiście, dla wielu może być pewnego rodzaju atrakcją Łasztowni oraz miasta i sposobem na przyciągnięcie tam turystów. Choć nie czarujmy się – nie jest to coś wyjątkowego, jakiś intrygujący element promocyjny, czy żelazny punkt turystycznych wycieczek. Ale może dla niektórych jest. Podobno o gustach się nie dyskutuje. Ale chyba jednak napis przykuwa mniejszą uwagę i zainteresowanie niż stojący nieopodal pomnik najbardziej znanego Szczecinianina, czyli Krzysztofa Jarzyny – Szefa Wszystkich Szefów.
Może jednak „SZCZECIN” powinien zmienić lokalizację? I powinien zostać przeniesiony gdzieś, gdzie będzie bardziej wyeksponowany, widoczny z daleka, przyciągający uwagę, w jakiejś innej stylizacji, powiększony? Choć może nie aż do takich rozmiarów jak litery słynnego napisu „Hollywood”. Tylko gdzie go można byłoby ustawić? Może gdzieś przy wjeździe do centrum miasta, żeby był widoczny z Trasy Zamkowej? Oczywiście, pewnie zaraz padnie propozycja – Wały Chrobrego. Ale to nie jest dobry pomysł. Niech one zostaną takie jakie są. Niczego im nie brakuje, są idealne. Każde sztuczne i dodatkowe upiększanie ich czymkolwiek będzie pasowało jak świni siodło. No to może na wyspie Przymoście, położonej na wysokości Dworca Głównego na której funkcjonuje ośrodek wioślarski? Jest projekt połączenia jej kładką z jednej strony z ulicą Kolumba a z drugiej z Kępą Parnicką. Jeżeli jednak nie ta wyspa, to może na Wyspie Grodzkiej naprzeciwko Łasztowni? Z jej części zajmowanej przez ogródki działkowicze kiedyś się wyprowadzą. Umieszczony tam napis (większy i podświetlony) będzie łatwo dostępny oraz będzie bardzo dobrze widoczny zarówno z Łasztowni, jak i z drugiego brzegu – bulwarów u stóp Wałów Chrobrego. Pewien telewizyjny klasyk zapewniał, że warto rozmawiać. Może więc nadchodzi czas na dyskusję o „SZCZECINIE”?
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)