Home Rozmowy Basen bez wody, przestrzeń pełna znaczeń. Paulina Semkowicz o wystawie „Szkliwo”
Rozmowy

Basen bez wody, przestrzeń pełna znaczeń. Paulina Semkowicz o wystawie „Szkliwo”

260
basen bez wody, przestrzeń pełna znaczeń. paulina semkowicz o wystawie „szkliwo”
fot. Dominika Głowala

Baseny bez wody, kafelkowane wnętrza, patyna czasu i architektura przypominająca podziemne cysterny – takie obrazy budują świat malarski Pauliny Semkowicz. W najnowszej wystawie „Szkliwo”, przygotowanej specjalnie dla podziemnej przestrzeni TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie, artystka zamienia surową architekturę w immersyjne środowisko malarskie. W rozmowie opowiada o inspiracjach łaźniami, pamięci lat 90., o tym, dlaczego bardziej fascynują ją miejsca nadgryzione przez czas niż idealne przestrzenie oraz jak architektura potrafi narzucić kierunek pracy artyście.

 

Wystawa „Szkliwo” powstała specjalnie dla podziemnej przestrzeni TRAFO, która – jak Pani wspomina – przypomina zbiornik na wodę. Jak wyglądał proces „czytania” tej architektury i przekładania jej fizycznych cech na język malarstwa? Czy były momenty, w których sama przestrzeń niejako narzucała kierunek pracy?

Przed rozpoczęciem pracy długo przyglądam się danej przestrzeni. Często przeglądam internet i szukam odniesień do historii i architektury. W przestrzeni TRAFO największym wyzwaniem okazały się słupy podtrzymujące strop, które stanowią bardzo “aktywną” część tego pomieszczenia, które samo w sobie wygląda jak podziemny zbiornik na wodę. Jednocześnie widzę tu powiązanie z architekturą dawną – łaźniami rzymskimi czy Cysterną Bazyliki w Stambule. Tak, w trakcie pracy przestrzeń sama sugeruje rozwiązania, ale trzeba się jej bardzo uważnie przyjrzeć, ponieważ wiele aspektów nie jest oczywistych na pierwszy rzut oka.

W Pani pracach często pojawia się motyw wody, basenów, łaźni czy wilgotnych, kafelkowanych wnętrz. To miejsca bardzo fizyczne, związane z ciałem i jego przemianą. Co w tych przestrzeniach jest dla Pani najbardziej fascynujące – ich materialność, atmosfera, czy może symbolika przejścia i oczyszczenia?

Myślę, że wszystkie te elementy się dopełniają – bez specyficznej materialności tych miejsc nie byłoby takiej atmosfery, a bez niej nie czulibyśmy tej metafizyki.

Fascynacja tym tematem trwa już od czasu mojego dyplomu, a zaczęła się podczas mojego studenckiego pobytu w Portugalii, która jest królestwem azulejo i tam powstał mój pierwszy obraz przedstawiający pusty basen. Stał się on punktem wyjścia do rozważań o symbolice wody jako przestrzeni granicznej, nawet jeśli dosłownie nie została ona w nim przedstawiona.

Idea przestrzeni liminalnej, przejściowej, tzw. backroom, jest dla mnie bardzo interesująca i widzę w niej duży potencjał do realizacji kolejnych projektów.

„Szkliwo” operuje napięciem między estetyką a pewnym niepokojem – piękne powierzchnie są w Pani obrazach nadgryzione przez czas, wilgoć, pleśń czy patynę. Czy można powiedzieć, że interesuje Panią moment, w którym idealna architektura zaczyna się rozpadać i odsłaniać swoją kruchość?

Patyna dodaje wspaniałej dramaturgii i sprawia, że malowane przeze mnie wnętrza są bardziej dystopijne. Tak, nie lubię rzeczy zbyt nowych, wydają mi się nudne, zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd miast i odrestaurowanych zabytków. Zawsze wolę te zaniedbane brudne wersje. Poza tym bez widocznych śladów czasu, historii budynki i miejsca tracą tajemniczość.

Tytuł wystawy ma tu na pewno symboliczne znaczenie – szkliwo to organiczna warstwa, chroniąca, trwała, a jednak zniszczalna. Idea warstw wydaje mi się ważna: warstw czasu, warstw malarskich, warstw cielesnych. Wszystko to traktuję jako „żywy” organizm, gdzie każdy ślad malarski i każdy element materialny współtworzą jego tożsamość.

Podziemna przestrzeń w Szczecinie zamieni się w tajemniczy fresk. Niezwykła wystawa już w marcu

Wspomina Pani o inspiracjach związanych z historią Szczecina – dawnymi łaźniami czy kulturą wody w mieście. Jak wyglądał Pani proces odkrywania tych wątków i czy któreś z lokalnych historii szczególnie wpłynęły na ostateczny charakter tej realizacji?

W Szczecinie byłam po raz pierwszy dopiero kilka miesięcy temu. Oparłam się zarówno na poszukiwaniach internetowych, jak i rozmowach z kuratorem Stanisławem Rukszą oraz osobami, które dobrze znają to miasto. Przeszłam sporo ulic, obserwując kolory, faktury i materiały, które wydawały mi się charakterystyczne. Nie było jednej konkretnej historii, ale pomyślałam, że echo lat 90. powinno tu wybrzmieć jako subtelna warstwa czasu, która wciąż kształtuje atmosferę miasta.

Wystawa w TRAFO to monumentalne malarstwo ścienne, które funkcjonuje bardziej jak środowisko niż pojedynczy obraz. Czy w takich realizacjach myśli Pani bardziej jak malarka, czy jak scenografka budująca przestrzeń dla potencjalnej akcji lub narracji?

Tutaj schodzą się te sprawy. Na pewno moje doświadczenie w malowaniu scenografii ma duże znaczenie, zwłaszcza jeśli chodzi o skalę i charakter immersyjny. Jednocześnie jest to dla mnie po prostu duży obraz, którego nie jestem w stanie w pełni kontrolować ani zaplanować. Pozostaje w nim wiele otwartości na interpretacje, a pewne partie potraktowałam czysto malarsko, gdzie przede wszystkim liczy się gest i kolor.

W Pani wypowiedziach pojawia się także osobisty wątek lat 90. i estetyki ówczesnych łazienek – dziś często postrzeganej jako kicz. Czy traktuje Pani te wizualne wspomnienia bardziej jako materiał do nostalgicznej reinterpretacji, czy raczej jako sposób pokazania, jak bardzo zmienia się nasze rozumienie piękna i przestrzeni?

Myślę, że to pierwsze. Traktuję to bardziej jako pretekst, osobisty punkt wyjścia. Potrzebuję odniesienia do własnych wspomnień lub doświadczeń, żeby nawiązać emocjonalną więź z moim projektem. Bez emocji i wczucia się w temat trudno mi pracować, a widz to również odczuje. Muszę zbudować pewne napięcie – jest to konieczny warunek, aby praca mogła zaistnieć w pełni.

basen bez wody, przestrzeń pełna znaczeń. paulina semkowicz o wystawie „szkliwo”
fot. Dominika Głowala

Powiązane artykuły

"te utwory są jak afirmacje". kashia vega opowiada o „kropli”, która zmienia życie kobiet
Rozmowy

„Te utwory są jak afirmacje”. Kashia Vega opowiada o „Kropli”, która zmienia życie kobiet

To nie tylko album – to intymna opowieść o kobiecej sile, przemianie...

malarka aga czyżyk artystka
Rozmowy

Agnieszka Czyżyk: „Obraz ma działać bez słów. Reszta jest dodatkiem”

Nie maluje po to, by tłumaczyć. Maluje po to, by wywołać reakcję...

30 lat budowała jeden z najlepszych tbs-ów w polsce. grażyna szotkowska żegna się ze szczecińskim tbs
Rozmowy

30 lat budowała jeden z najlepszych TBS-ów w Polsce. Grażyna Szotkowska żegna się ze Szczecińskim TBS

Po trzech dekadach pracy w Szczecińskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego Grażyna Szotkowska kończy...