Wszyscy wiemy, nie od dziś i nie od wczoraj, że kolor czerwony budzi emocje. Czasami bardzo wielkie i nawet skrajne. Chyba każdemu z czymś lub kimś się kojarzy, lepiej lub gorzej. Ostatnio w Szczecinie pewien element tzw. małej architektury budowlanej w tym kolorze wzbudził szeroki odzew społeczeństwa.
W każdym razie czerwony przykuwa wzrok ludzki i nie tylko (np. wiadomo jak działa płachta na byka a tzw. fladry o tej barwie mają odstraszać wilki). Tematyka związana z nim budzi zainteresowanie. I nie chodzi tylko o politykę, modę, sztukę itp. Wiąże się z nim również określona symbolika. Ale nie ma się co nad tym rozwodzić. Ostatnio kolor ten wzbudził spore emocje w Szczecinie.
Wielu wie, a jak nie wie, to się właśnie dowiaduje, że do 1945 roku stolicę Pomorza Zachodniego ozdabiała niezwykła atrakcja – Wieża Quistorpa. Piękny, majestatyczny obiekt, niezwykle popularny wśród mieszkańców miasta. Niemcy wysadzili ją w powietrze 1945 roku kiedy wycofywali się ze Szczecina. Gruzy wieży od tej pory przyciągały dzikie tłumy spacerowiczów, uprawiających różne sporty na świeżym powietrzu, złodziei, którzy „zaopiekowali” się tym z wieży co jeszcze można było wykorzystać, były miejscem wielu romantycznych randek, schadzek kochanków, uprawiania wolnej miłości, której podobno nie ma w domach z betonu (jak śpiewała pewna piosenkarka) oraz oczywiście spożywania dowolnych dawek alkoholu „w pięknych okolicznościach przyrody”. I tak było do kolejnej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego w którym wygrał projekt m.in. uporządkowania resztek po wieży oraz rewitalizacji okolicznego terenu.
Kilka dni temu okazało się, że prace zbliżają się do końca. Ale jeden element wzbudził uwagę narodu, która przerodziła się w internetową burzę, wzbudziła powszechny jęk wściekłości i zmasowane złorzeczenia. Otóż barierki, która zabezpieczają taras i schody obiektu pomalowano na …czerwono. Fora internetowe i Fb zatrzęsły się z oburzenia. Ktoś mógłby zapytać: ale dlaczego? Jak to wytłumaczyć….Najlepszy w tym momencie byłby głos autorytetu w sprawach koloru np. Stanisław Anioł – gospodarz domu przy ul. Alternatywy 4, czyli niezapomniany Roman Wilhelmi w serialu w reż. Stanisława Barei. Starsi znają tę jego błyskotliwą i jakże celną analizę koloru zasłon w mieszkaniu jednej z lokatorek – pani Ewy, ale młodszym wypada przypomnieć.
Akcja: Anioł wchodzi do mieszkania kobiety kiedy ta wiesza zasłony. Powoduje przeciąg, pani Ewa spada z drabiny. Rzuca więc wściekła w kierunku dozorcy:
– No i co pan narobił? Wchodzi pan jak do siebie, trzaska drzwiami jak do stodoły… Och, zasłona mi się podarła!
– Przede wszystkim ja tu jestem u siebie. A co do zasłony, to nic nie szkodzi.
– Jak to?
– Czy pani zauważyła, jakie ja zasłony powiesiłem?
– No, te… zielone.
– Właśnie. A pani powiesiła żółte z brązowym. Jak to teraz wygląda? Ohyda.
– A co to pana obchodzi, jakie ja mam u siebie zasłony?
– Ja jestem odpowiedzialny za ten dom i wymagam społecznego podejścia. Ja powiesiłem zielone, pani brązowe. No i jak to teraz wygląda? Jak gówno w lesie. I ja się na to nie zgadzam.
– Wie pan co? To niech pan też powiesi brązowe.
– To jest chamstwo!
Wracając do tematu. Burza wokół czerwieni barierek nabierała mocy. Podobno nawet samorzutnie powstały konspiracyjne ekipy, które zadeklarowały zdemontowanie tych szkalujących „ozdób” albo ich przemalowanie nocną porą. Wtedy miejski konserwator zabytków ogłosił, że zmienią one kolor na czarny. Choć jeden z radnych twierdził w mediach, że to nie kolor barierek na remontowanej wieży Quistorpa jest problemem, tylko, że wyglądem przypominają kaloryfer.
Ale zastanówmy się – może ta czerwień wcale nie była przypadkowa? Może dzięki czerwieni np. chciano zwrócić uwagę większości społeczeństwa na fakt m.in. istnienia takiego obiektu, przypomnienie jego historii, dziejów rodziny fundatora, porządkowania terenu wokół wieży, może zorganizowania „zrzuty” na jej odbudowę? Sprytnie, bo nic tak przecież nie reklamuje czegokolwiek jak dobry skandal, emocje, kontrowersje, pisemne „naparzanki” w Internecie itp. środki wyrazu bezpośredniego . A może to był jakiś artystyczny performance, czy inny manifest malarzy lub rzeźbiarzy? Nie można także wykluczyć prowokacji politycznej ze strony pewnych określonych kół lubujących się w czerwieni. A może to plan zdjęciowy do teledysku nowej wersji hitu nad hitami sprzed lat Chrisa de Burgha, czyli „Lady in red”. Teraz może do ballady pt. „Railing in red” mówiącej o tym, że wiele już miłości i związków legło w gruzach, bo na ich drodze pojawiały się przeróżne przeszkody, ale teraz, wśród ruin narodziło się nowe, wielkie uczucie, którego już żadna barierka nie powstrzyma?
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, a doświadczenie wskazuje, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)












