Okres ostatnich trzech miesięcy roku charakteryzuje się dużym nagromadzeniem świąt. Poczynając od Halloween i Wszystkich Świętych, przez Narodowe Święto Niepodległości, po Boże Narodzenie i Sylwestra. Sklepy i galerie handlowe korzystają na tym, jak tylko mogą. W jaki sposób? Otóż wystawieniem odpowiedniego towaru… dwa miesiące przed danym świętem.
Już w połowie października w niektórych sklepach znanych sieci zauważyć można było pierwsze świąteczne kolekcje. Między koszulkami z nadrukami uśmiechniętych dyń czy nietoperzy wisiały zestawy z kolorową frazą „Merry Xmas”. Kubki z motywami szkieletów czy kociołków czarownicy stały tuż obok białych zestawów z wygrawerowanymi choinkami, prezentami i reniferami. Tydzień przed Halloween przeciętny cywil mógł prędzej kupić piżamę z Grinchem, zamiast z popularną dla jesiennego okresu pumpkin spice latte.
Wraz z początkiem listopada na półki w drogeriach wleciały świąteczne limitowane serie kosmetyków o zapachach kojarzonych z okresem bożonarodzeniowym. Łatwo wyczuć w powietrzu cynamon, pieczone jabłko, ciasteczka korzenne czy pierniki. Grudniowe aromaty zamknięto w żelach pod prysznic, balsamach do ciała, kremach do rąk, maskach w płachcie bądź solach do kąpieli. Między produktami do skóry i włosów piętrzą się stosy kalendarzy adwentowych ze słodyczami i mini-kosmetykami na każdy dzień adwentu.
Coraz częściej personel ustawia zestawy różnych przedmiotów, przecenionych i zapakowanych w taki sposób, aby przeciętny cywil mógł włożyć je od razu do torebki prezentowej. Na witrynach sklepowych stoją świąteczne gnomy, dziadki do orzechów i Święte Mikołaje. Gdzieniegdzie mignie pluszak czerwonego bohatera każdej gwiazdki lub kubek z wymalowanymi śnieżynkami.
Szal bożonarodzeniowy trwa w najlepsze. Powoduje on nakręcanie konsumpcjonizmu i dla niektórych – odebranie magii grudniowych obchodów. Coraz wcześniejszy marketing związany z tym konkretnym świętem wywołuje u części konsumentów uśmiech politowania, u innych irytację. Pewna garść ucieszy się widząc limitowane zapachy na sklepowych półkach.
Nie słychać jeszcze świątecznych piosenek bądź reklam, aczkolwiek kwestią tygodni jest wywieszenie girland świetlnych i ustawienie choinek. Coraz to większa liczba sklepów będzie kusiła klientów do zajrzenia w swoje progi.
Najważniejsze, aby w tym wszystkim zachować zdrowe zmysły i nie czuć przerażającej pustki w portfelu spowodowanej bombardowaniem bożonarodzeniowym konsumpcjonizmem.