Home Felietony  W dyby ich! Szczecińscy grafficiarze pod lupą
Felietony 

W dyby ich! Szczecińscy grafficiarze pod lupą

39
w dyby ich! szczecińscy grafficiarze pod lupą
fot. Joanna Olszewska/Regiodom.pl [zdj. ilustracyjne]

Najwyższy już chyba czas na wojnę z graficiarzami, których bazgroły „ozdabiają” wiele budynków w Szczecinie.  Tylko jak z nimi skutecznie walczyć? Niejeden z nas pewnie westchnie: „ech, szkoda, że nie można przywrócić kar sprzed wieków np. pręgierza, zakuwania w dyby, czy przegonienia delikwenta nago przez miasto. Tak, jak Cersei Lannister w „Grze o tron”. Byłoby szybko i skutecznie”.

Po ostatnim „pomazaniu” odnowionej niedawno kamienicy przy ulicy Malczewskiego nie wytrzymał Michał Dębowski, Miejski Konserwator Zabytków. 

„Czas na zdecydowane działania! Nie pozwolę, by to się nadal działo w takiej skali w naszym mieście. Pora zjednoczyć siły w walce z wandalizmem” – zaapelował w mediach społecznościowych. 

Ale to za mało! Potrzebne są naprawdę zdecydowane działania. Elewacja zabytkowego budynku przy ulicy Malczewskiego została pomazana czarnymi napisami i tagami. Ale jest tam zamontowany monitoring, dzięki czemu policji udało się szybko „artystę” namierzyć i złapać. Ktoś powie: „super, szybkie, sprawne działania!”. Ale ktoś inny stwierdzi inaczej: „no i co z tego, że go złapali? W jaki sposób zostanie ukarany? Pewnie ten jego „wyczyn” zostanie uznany za małą szkodliwość czynu, otrzyma jakąś symboliczną grzywnę czy mandat, pogrożą mu palcem i na tym się skończy. A ten „bohater” będzie chodził po mieście i się chwalił, że policja i wymiar sprawiedliwości, to „mu mogą skoczyć” albo pocałować tam, gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę. I będzie „mazał” dalej. I z całym szacunkiem dla Michała Dębowskiego, Miejskiego Konserwatora Zabytków, ale te jego apele w mediach społecznościowych nic nie dadzą. I co z tego, że ileś tam osób polubi ten wpis, a kilku oburzonych mieszkańców skomentuje mniej lub bardziej kulturalnie. 

– Sprawcy takich aktów wandalizmu muszą być identyfikowani i ponosić konsekwencje swoich działań. Na szczęście nasze służby w wielu przypadkach działają skutecznie. Tylko nieuchronność odpowiedzialności może skutecznie ograniczyć tego typu przestępstwa – komentował jednemu z portali informacyjnych Łukasz Kadłubowski, zastępca prezydenta Szczecina. 

Super, bardzo odkrywcze stwierdzenie. Tylko co dalej? Jakie konkretne rozwiązania miasto proponuje. Bo takie opowiadanie „oczywistych oczywistości” nic nie da. Potrzeba naprawdę radykalnych działań. 

– Będę zabiegał w magistracie, żeby ponownie uruchomić stronę internetową, na której będzie można zaznaczać akty wandalizmów. Dzięki takiej wspólnej pracy nas wszystkich, będziemy mogli lepiej współpracować z policją przy ustawianiu monitoringu miejskiego oraz zwiększyć patrole straży miejskiej i policji tam, gdzie dochodzi do niszczenia mienia – zapowiedział w jednym z lokalnych mediów pewien szczeciński radny.

Stronę internetową? A po co? Żeby ci żałośni „twórcy” mieli swoją własną, oficjalną galerię? Żeby dzięki temu zwiększyć zasięg ich „osiągnięć”? Żeby zyskali na popularności? Może od razu należy ogłosić jakiś konkurs na mazanie elewacji w mieście, potem rozreklamujmy te „dzieła” i ich „twórców” w internecie a na koniec niech jeszcze zostaną nagrodzeni. Sława, autografy, wizyty w zakładach pracy…

Według obowiązującego w Polsce prawa graffiti na elewacji jest traktowane jako zniszczenie lub uszkodzenie mienia, a wysokość kary zależy od wartości szkody. Do 800 zł szkody jest traktowane jako wykroczenie (art. 124 Kodeksu wykroczeń). Powyżej tej kwoty – jako przestępstwo (z art. 288 Kodeksu karnego). W praktyce usuwanie graffiti z elewacji prawie zawsze przekracza 800 zł (czyszczenie, malowanie, renowacja). Jaka jest kara za to wykroczenie? Areszt: 5–30 dni, ograniczenie wolności: do 1 miesiąca, grzywna: 20–5000 zł oraz obowiązek naprawienia szkody – pokrycie kosztów czyszczenia lub odmalowania elewacji. Graffiti jako przestępstwo – kara pozbawienia wolności: od 3 miesięcy do 5 lat. W wypadku mniejszej wagi (np. niewielka szkoda, dobra współpraca ze śledczymi) – grzywna, ograniczenie wolności lub pozbawienie wolności do roku. Dodatkowo sąd może orzec obowiązek naprawienia szkody (pełne koszty usunięcia graffiti), prace społeczne, przeprosiny pokrzywdzonego.

– Jeśli sprawca działa publicznie, bez powodu lub z błahej przyczyny, okazując rażące lekceważenie prawa, czyn może być uznany za chuligański (art. 57a k.k.). Wtedy sąd zaostrza karę – zwykle to wyższa grzywna lub dłuższe ograniczenie wolności. W przypadku nieletnich graficiarzy sprawa trafia do sądu rodzinnego, który może orzec nadzór kuratora, obowiązek naprawienia szkody lub środki wychowawcze np. zajęcia resocjalizacyjne – wyjaśnia jeden ze szczecińskich prawników. 

Nie przypomina jednak sobie czy w ostatnim czasie ukarano jakiegoś szczecińskiego graficiarza. No to może już najwyższy czas na zmianę podejścia? Grzywna? Jak najbardziej. Ale nie jakaś tam symboliczna kwota, tylko kilkukrotność pełnych kosztów usunięcia graffiti. Prace społeczne? Oczywiście – szczota w łapę i niech zmywają swoją „sztukę” publicznie oraz w biały dzień. Przeprosiny pokrzywdzonego? Niech wykupią jakiś wielki baner w centrum miasta, zamieszczą na nim swoją fotografię i tekst przeprosin podpisany swoim imieniem i nazwiskiem. Jeżeli tak bardzo marzą o sławie, chcą być zauważeni i rozpoznawalni, to będzie im to dane bardzo szybko. 

Obserwując  wypowiedzi i pomysły niektórych polskich polityków zdziwienia nie wzbudziłaby pewnie propozycja z ich strony przywrócenia starych sprawdzonych metod np. pręgierza. Choćby na placu Adamowicza. To chyba byłoby idealne miejsce dla takiego urządzenia do którego byliby przykuwani złapani graficiarze (oraz inne indywidua np. sprawcy zuchwałych kradzieży w dyskontach spożywczych, których wizerunku nie można publikować, domowi bokserzy, czy wyłudzacze kasy „na wnuczka”). A może dyby? A dlaczego nie zamykanie w klatkach i obwożenie po mieście ku uciesze mieszkańców? Albo przegonienie takiego delikwenta nago przez miasto. Tak, jak potraktowano Cersei Lannister w „Grze o tron”.  Sława i popularność zapewnione. Bo przecież o to im chyba chodzi.

Powiązane artykuły

„kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!
Felietony 

„Kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!

Żegnajcie oszukane dorsze i podrabiane wędzone pstrągi, grochówko z niby wojskowego kotła...

jak jedna krowa zabiła 300 osób
Felietony 

Jak jedna krowa zabiła 300 osób

Już niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę jednej z najsławniejszych bitew świata –...

co robić w taką pogodę?
Felietony 

Co robić w taką pogodę?

Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze...

boli głowa – wybrać się w tropiki czy do pobierowa
Felietony 

Boli głowa – wybrać się w tropiki czy do Pobierowa

To dla wielu może być taki wakacyjny, szekspirowsko-nadbałtycki dylemat: „być, albo nie...