Czy infrastruktura sportowa w gminie Kołbaskowo realnie służy mieszkańcom, czy raczej istnieje „na pokaz”? Materiał udostępniony przez radnego Pawła Duńca stawia sprawę wprost – obiekty, które powinny żyć, w praktyce są zamykane, ograniczane i niedostępne.
Jak wskazuje radny, najbardziej uderzający przykład to orliki. Z założenia mają być przestrzenią ogólnodostępną, miejscem aktywności dzieci, młodzieży i dorosłych. Tymczasem – jak wynika z przedstawionych informacji – jesienią i zimą pozostają zamknięte pod pretekstem warunków pogodowych. W cieplejszych miesiącach dostęp jest ograniczony, a w weekendy – gdy zainteresowanie jest największe – obiekty pozostają zamknięte.
To odwrócenie logiki funkcjonowania infrastruktury publicznej. Podobny obraz wyłania się w przypadku hali sportowej w Przecławiu. Wysokie ceny wynajmu skutecznie eliminują użytkowników, przez co obiekt – zamiast tętnić życiem – świeci pustkami. W praktyce oznacza to, że dostęp do infrastruktury finansowanej ze środków publicznych staje się ograniczony ekonomicznie.
Jeszcze dalej idzie przykład kortów tenisowych. Szkółki, które mogłyby budować lokalne środowisko sportowe, wycofały się. Część kortów przestała pełnić swoją pierwotną funkcję i została przeznaczona na wybieg dla psów… wybieg na kortach, i co istotne – na tym obiekcie swoje psy trenuje wójt Kołbaskowa. To decyzja, która rodzi pytania o długofalową strategię zarządzania infrastrukturą sportową.