Z odpowiedzi podpisanej przez Tomasza Wolandera, Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wynika jednoznacznie: urząd nie był wcześniej informowany o prowadzonych pracach.
– Zachodniopomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków w Szczecinie nie był informowany o pracach porządkowych na terenie cmentarza, nie wydawał zgody na prowadzenie prac na terenie cmentarza, nie wydawał wytycznych konserwatorskich – czytamy w piśmie.
To istotna informacja w kontekście wcześniejszych ustaleń. Prace, które – według relacji i dokumentacji fotograficznej – doprowadziły do uszkodzenia nagrobków, odbywały się bez udziału organu odpowiedzialnego za ochronę dziedzictwa.
Konserwator potwierdza jednocześnie, że teren nie jest przypadkowy. Oba cmentarze w Pyrzycach – zarówno na działce nr 33, jak i 42 – są ujęte w gminnej ewidencji zabytków.
To oznacza, że choć nie każda ingerencja wymaga formalnej zgody konserwatora, to przestrzeń ta podlega określonym zasadom ochrony.
– Przepisy (…) nie zobowiązują do uzyskania pozwolenia WUOZ na prowadzenie prac na terenie cmentarza ujętego w gminnej ewidencji zabytków – wskazuje urząd, dodając jednocześnie, że w przypadku inwestycji wymagających pozwolenia na budowę konieczne jest już uzgodnienie z konserwatorem.
W praktyce oznacza to, że nawet jeśli formalnie nie było obowiązku uzyskania zgody, sposób prowadzenia prac nadal powinien uwzględniać charakter miejsca i wartość historyczną obiektów.
Oględziny i stan nagrobków
Po naszej publikacji sprawa doczekała się wizji lokalnej. Przedstawiciele Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków przeprowadzili oględziny 26 marca 2026 roku.
– Stwierdzono, iż płyty nagrobne, stele i ich fragmenty z widocznymi inskrypcjami posiadają uszkodzenia mechaniczne, pochodzą z okresu przed 1945 roku – informuje konserwator zabytków.
Łącznie zinwentaryzowano 32 elementy – płyty, stele i ich fragmenty. Zostały one przeniesione na teren tzw. lapidarium i ustawione bezpośrednio na gruncie, ukośnie, podparte kamiennymi blokami.
Z ustaleń urzędu wynika, że nagrobki przewieziono z innego cmentarza (działka nr 42), gdzie były wcześniej składowane – prawdopodobnie od zakończenia II wojny światowej.
– Płyty (…) zostały umieszczone na terenie tzw. lapidarium po uprzednim mechanicznym – ręcznym oczyszczeniu ich z piasku i roślin – wyjaśnia Tomasz Wolander.
Brak jednoznacznej oceny odpowiedzialności
Konserwator unika na tym etapie jednoznacznej oceny odpowiedzialności za zniszczenia widoczne na zdjęciach.
– Nie jest możliwe określenie zakresu odpowiedzialności oraz podmiotu odpowiedzialnego za przedmiotowe uszkodzenia – wyjaśnia.
To oznacza, że choć potwierdzono stan techniczny nagrobków i ich historyczny charakter, to kwestia ewentualnych naruszeń przepisów pozostaje otwarta.
Sprawa jednak nie kończy się na oględzinach. 27 marca do urzędu wpłynął wniosek burmistrza Pyrzyc o wydanie zaleceń konserwatorskich dotyczących wszystkich płyt i elementów znajdujących się w lapidarium. To pierwszy formalny krok w kierunku uporządkowania sytuacji i – być może – zabezpieczenia tego, co jeszcze pozostało.
Kluczowe pozostaje to, co wydarzy się teraz. Czy zalecenia konserwatorskie doprowadzą do realnego zabezpieczenia nagrobków, czy będą jedynie formalnym domknięciem sprawy – to rozstrzygnie się w najbliższych tygodniach.