Home Felietony  Taka okazja rzadko się zdarza, czyli Święto Paprykarza
Felietony 

Taka okazja rzadko się zdarza, czyli Święto Paprykarza

482
taka okazja rzadko się zdarza, czyli święto paprykarza
fot. Arkadiusz Skrzypiński

Dlaczego w Szczecinie nie ma Festiwalu Paprykarza? Aż się prosi o zorganizowanie takiej imprezy w czasie wakacji. Taki wielki spęd producentów paprykarza – firm oraz prywatnych, lokalnych i z całego kraju, a także fanów. Konsumpcja połączona z zabawą np. toczeniem wielkiej puszki paprykarza z Wałów Chrobrego? 

To akurat byłaby taka lokalna modyfikacja sławnych zawodów toczenie sera –  niezwykłego sportu o ponad 200-letniej tradycji, popularnego w angielskim hrabstwie Gloucestershire. Uczestnicy gonią okrągły ser o wadze trzech kilogramów puszczany ze stromego wzgórza o długości 200 metrów. Wygrywa ten, kto jako pierwsza zbiegnie z góry i na samym dole złapie ser. A ten potrafi osiągnąć prędkość nawet ponad 100 km/h! 

To może czas na naszą wersję tego sportu i np. toczyć dużą puszkę paprykarza z Wałów Chrobrego albo szczecińskiej Gubałówki? Ale wróćmy do paprykarza. Dlaczego do tej pory nie zorganizowano w Szczecinie ogólnopolskiego Festiwalu Paprykarza? Naszej lokalnej dumy i chluby ! Jest on przecież produkowany przez przynajmniej kilkanaście (jak nie więcej) knajp w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim. 

Kilka razy w roku odbywają się spotkania (kameralne) członków szczecińskiego Klubu Śledziożerców, którzy wyczyniają z tej ryby cuda prawdziwe! To dlaczego raz do roku nie zorganizować wielkiego spotkania twórców i fanów Paprykarza Szczecińskiego? Do tego konkurs na najlepszy wyrób, na najoryginalniejszy, na najciekawszą i najbardziej smakowitą modyfikację tej potrawy, na paprykarzowe „wariacje” – dania przygotowane z jej użyciem, jedzenie paprykarza na czas itd. Do tego może konkurs na wiersz o paprykarzu,(np. „Kupiłem 4 puszki paprykarza/rzadko mi się to zdarza/do tego jeszcze dwa wina/bo wieczorem na wypasioną kolację przychodzi moja dziewczyna”), powieść (np. kryminał – mniej lub bardziej finezyjna próba zabójstwa paprykarzem), amatorski film zrobiony smartfonem, zabawnego mema, a może nawet piosenkę? Przecież niektórzy np. w takim disco polo potrafią śpiewać o wszystkim. To nie mogą wylansować przeboju choćby o nieszczęśliwej miłości, złamanym sercu i bólu rozstania leczonym bułką z paprykarzem?

Inne miasta w kraju i za granicą nie zaprzepaszczają podobnych okazji! W niedalekim Kaliszu Pomorskim jest Święto Ogórka, a samo miasto nawet ogłosiło się światową stolicą tego warzywa, we Wrocławiu jest Festiwal Dyni, a w Gołdapi odbywają się Mistrzostwa Świata w jedzeniu kartaczy. Fantastyczne przykłady płyną także z całego świata  – w Helsinkach (Finlandia) jest Silakkamarkkinat, czyli Festiwal Śledzia (pojawia się na nim kilkadziesiąt tysięcy osób), w jednym z meksykańskich miast jest Noc Rzodkiewek, w Anglii odbywają się Mistrzostwa Świata w Strzelaniu Groszkiem oraz Wielki Brytyjski Festiwal Sera Cardiff (można się nim rzucać albo toczyć na czas), w Hiszpanii bitwa na słodkie bezy, w Kalifornii (USA) Święto Czosnku (bierze w nim udział tysiące osób, które podczas imprezy konsumują ok. 2,5 tony świeżego czosnku), we Włoszech sławny Festiwal Pomarańczy (czyli bezkarne, trzydniowe obrzucanie się tym owocem), w Hiszpanii nie mniej sławna La Tomatina, czyli bitwa na pomidory, w Waikiki na Hawajach odbywa się Festiwal Mielonki (wybierana jest Miss i Mister Mielonki, mistrzowie kuchni tworzą nowe przepisy z tą potrawą w roli głównej np. sushi z mielonką zamiast ryby), w Portugalii Festival da Sardinha, czyli Festiwal Sardynki, w Weimarze w Niemczech Zwiebelmarkt, czyli Dni Cebuli a w szwedzkim Malmö (czyli prawie po sąsiedzku z nami) Dni Raka. 

Za dwa tygodnie w Kołobrzegu odbędą się bardzo popularne zawody – jazda rowerem po desce na wodzie. Zgoda, nie ma to nic wspólnego z gastronomią. Ale to przykład na to, że niektórzy fachowcy od promocji kombinują jak mogą, aby tylko przyciągnąć turystów i sięgnąć do ich sakiewek. Mamy paprykarz, na wieki wieków i tak będziemy z nim kojarzeni, promować go co prawda nie trzeba (przynajmniej w naszym kraju), niech to nie będzie nasz grzech zaniedbania z którego rozliczać nas będą następne pokolenia, uczyńmy z niego nasz atut, przekujmy w sukces, który sam pcha się nam w ręce. A zmarnowanie takiej okazji niech się winowajcom paprykarzem odbije!

Powiązane artykuły

w dyby ich! szczecińscy grafficiarze pod lupą
Felietony 

W dyby ich! Szczecińscy grafficiarze pod lupą

Najwyższy już chyba czas na wojnę z graficiarzami, których bazgroły „ozdabiają” wiele...

„kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!
Felietony 

„Kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!

Żegnajcie oszukane dorsze i podrabiane wędzone pstrągi, grochówko z niby wojskowego kotła...

jak jedna krowa zabiła 300 osób
Felietony 

Jak jedna krowa zabiła 300 osób

Już niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę jednej z najsławniejszych bitew świata –...

co robić w taką pogodę?
Felietony 

Co robić w taką pogodę?

Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze...