Home Felietony  Złoty Deszcz radnych
Felietony 

Złoty Deszcz radnych

353

Wiele już to miasto i jego mieszkańcy widzieli, ale coś takiego przytrafiło się chyba po raz pierwszy. Prawdopodobnie dzięki tej historii znowu będziemy sławni na cały kraj, a może i Europę oraz świat? Ale nie wiadomo czy śmiać się z tego czy płakać? Do rzeczy jednak.

Otóż jedna z lokalnych szczecińskich gazet wykryła, że w programie najbliższej sesji Rady Miasta znalazł się projekt nadania jednej z ulic w Wielgowie (na Prawobrzeżu) nazwy… Złotego Deszczu. Ma ona połączyć ul. Magnoliową z ul. Borsuczą. Przebieg tej ulicy mieli wskazać urzędnicy miasta oraz radni z komisji ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności. Ale kto wpadł na ten pornograficzny pomysł? Dlaczego radni nie wychwycili prawdziwego sensu tej nazwy? Kto nie wie, o co chodzi, niech sobie poszuka w internecie albo skorzysta ze słownika języka polskiego. Swoją drogą to ciekawe, że w takiej skarbnicy wiedzy znajduje się akurat definicja Złotego Deszczu. W jednym z odcinków kultowego serialu „07 zgłoś się” (nakręconego pod koniec lat 70. i na początku lat 80. ubiegłego wieku) porucznik Zubek ze zdumieniem i wyraźnym oburzeniem odkrył, że w Słowniku Języka Polskiego PWN znajduje się wyjaśnienie znaczenia słowa „dupa”. I to było wydarzenie na skalę ogólnopolską! Bo choć wielu wtedy „rzucało” „dupą” na ulicy na prawo oraz lewo i niekoniecznie był to tzw. „element”, to żeby tak od razu, publicznie, w telewizji, w godzinach największej oglądalności i w dodatku funkcjonariusz MO odkrywał znaczenie słowa „dupa” i jeszcze głośno oraz wyraźnie je przytaczał? Jak daleko teraz znaleźliśmy się kiedy np. słowo „k…a” niejednemu zastępuje przerywnik w rozmowie a hasłem walki z niedawną władzą stało się siarczyste „sp…j” albo „j…ć” pewną partię – w skrócie: osiem gwiazdek. Ale wracajmy do naszych radnych, którym nagle spadł Złoty Deszcz.

Z jednej strony na pewno spotka ich pochwała z kręgów kościelnych, że skoro z niczym im się nie skojarzyła, to znaczy, że nie oglądają „pornoli”, śpią grzecznie w nocy nie mając kosmatych snów i myśli trzymając rączki na kołdrze, chodzą się spowiadać z najdrobniejszego nawet grzeszku, przeprowadzą staruszkę przez jezdnię, nakarmią głodnego, żebrakowi wrzucą do miski całą swoją wypłatę. I nawet im do głowy nie przyjdzie, że gdzieś, kiedyś jakaś „zboczona świnia” (cytat z jakiegoś polskiego filmu), pewnie w Ameryce albo Azji, wymyśliła cos takiego jak Złoty Deszcz. Tfu, obraza ludzka, dewiant cholerny. Ale z drugiej strony te same kręgi powinny ich wykląć za brak czujności. Niewiele brakowało a doszłoby do upowszechnienia świństwa w biały dzień!

Od dawna już Szczecin nazywany jest miastem seksu i biznesu. W tym drugim to raczej mega sukcesów nie odnosimy. W tym pierwszym najlepsze lata też już chyba są za miastem. Niewielu przecież pamięta, że na początku lat 90. ubiegłego wieku obrazoburczy tygodnik „Nie” niejakiego Jerzego Urbana – zboczeńca, pijaka, Żyda i komunisty prowadził ranking najlepszych w Polsce agencji towarzyskich. Co się kryje pod tą nazwą wszyscy wiemy. W każdym razie szczecińskie agencje przez długi czas brylowały na pierwszym miejscu tego zestawienia. Ale wtedy i miasto było inne. Gospodarka kwitła, miasto prężnie się rozwijało, mieliśmy m.in. centralę wielkiego banku, stocznia nie nadążała z produkcją kontenerowców – tyle było zamówień, nawet działała u nas jedna z najważniejszych zorganizowanych grup przestępczych w kraju. No to co się dziwić, że i prostytucja była na najwyższym poziomie. Jaki jest teraz Szczecin każdy widzi. Ale wracając do fantazji niektórych urzędników i radnych. Być może ktoś z nich rzucił Złotym Deszczem tak „na wabia”, kontrolnie, chcąc sprawdzić czy coś takiego przejdzie. Bo wtedy może po cichu udałoby się przemycić kolejne propozycje „kosmatych” nazw ulic np. Wibratora, BDSM, 50 twarzy Greya, Teresy Orlowski, 365 dni, Trójkącika, Emanuelle albo Swingersów. Pole do popisu w tym temacie (jak mawiał pewien prezydent RP) jest bardzo szerokie.

Indagowany przez gazetę jeden z prawicowych radnych najpierw setnie się ubawił. Ale kiedy spoważniał nadanie ulicy nazwy Złotego Deszczu uznał za „jakiś niesmaczny żart” a potem zasłonił się niepamięcią czy radni na posiedzeniu komisji ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności dyskutowali na temat tej nazwy ulicy. Jej przewodniczący stwierdził, że musi przemyśleć cała sprawę i skonsultować czy dalej ją procedować. Ale Złoty Deszcz spadł już na Szczecin i zrobiła się afera. Przed odpowiedzialnością za to mało atmosferyczne zjawisko nie uciekał za to wiceprzewodniczący komisji ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Samorządności. Przyznał, że pamięta przyjęcie przez radnych projektu uchwały dotyczącego tej nazwy. Stwierdził, że przeszedł on bez uwag, nikt na niego nie zwrócił uwagi, nic nikomu się nie skojarzyło. Może dlatego, że niektórzy podczas posiedzenia komisji przysypiali. A teraz wszyscy się od tego  odżegnują. Ale jako, że cyrku w Radzie Miasta być nie może, to projekt zostanie wycofany. Czy tak się stanie zobaczymy na najbliższej sesji. Nie wiadomo także czy powstanie komisja śledcza radnych, która zajmie się wykryciem tego, któremu zamarzył się Zloty Deszcz w Wielgowie.

 

Powiązane artykuły

Felietony 

Wierzę w wieże

„Nie mamy gór, ale mamy fajne widoki z chmur” – takie hasło...

Felietony Kultura

Głośnia, Marcin i taadaam!

Czwartkowy wieczór, Piwnica Kany. Wchodzę w gronie znajomych. Wewnątrz kilkanaście osób krząta...

Felietony Motoryzacja

Wolno tu parkować, czy nie wolno parkować? – oto jest pytanie!

Zamieszczone powyżej zdjęcie zostało wykonane przy ul. Czarneckiego w Szczecinie. Cóż na...

Felietony 

Szczecin balonowo – mangowo – palmowy

Mieszkańcy Grodu Gryfa nie zawiedli. W kolejnej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego, obok...