Home Felietony  Zakaz wstępu dla kobiet. Czy barber to nowa twierdza męskości?
Felietony 

Zakaz wstępu dla kobiet. Czy barber to nowa twierdza męskości?

963
zakaz wstępu dla kobiet. czy barber to nowa twierdza męskości?

„Nie zabieraj ze sobą dziewczyny, mamy lub siostry” – taką kartkę zawiesił pewien barber shop. Wstęp tylko dla mężczyzn. Coś jak tajemne hasło do klubu dżentelmenów, tylko bez fraków i cygar. Na razie to nie w Szczecinie, ale kto wie? Może i u nas niebawem brodacze wystawią strażnika przed drzwiami, który będzie weryfikował, czy przypadkiem gdzieś nie ukrywa się siostra, matka albo narzeczona.

Bo podobno barber to nie zwykły zakład fryzjerski. To świątynia. Miejsce, gdzie zapach wody po goleniu miesza się z dymem niewidzialnych cygar, a rozmowy o silnikach V8 i wczorajszym meczu wczorajszym mają większe znaczenie niż budżet państwa.

I tak, rozumiem: mężczyzna w barber shopie powinien czuć się jak wilk na własnym terytorium – nie jak baranek na zakupach z żoną. Ale czy naprawdę obecność kobiety, która czeka grzecznie z telefonem w ręce, zburzy tę atmosferę jak domek z kart? Czy wystarczy jedno spojrzenie na zegarek i ciche: „Długo jeszcze?” by cała męskość uciekła przez okno?

Szczecin póki co nie idzie tym tropem. U nas barber to barber, ale nikt nie robi problemu, jeśli ktoś weźmie za rękę dziewczynę albo przyprowadzi mamę, żeby zatwierdziła nową fryzurę.

No bo umówmy się – prawdziwy facet nie boi się kobiecego towarzystwa. Nawet, jeśli czasem będzie musiał usłyszeć: „A może jednak krócej przy uszach?”

A może właśnie o to chodzi?

Z drugiej strony… może coś jest na rzeczy? Może faceci naprawdę potrzebują chociaż jednej świętej ziemi, gdzie nie usłyszą: „Kochanie, jak już tu jesteśmy, to może zajrzymy jeszcze do galerii?”, „Zrobiłbyś wreszcie coś z tą brodą!” albo – najgorsze – „Ja ci powiem, jak powinni cię ostrzyc”.

W barber shopie chodzi przecież o spokój. O to, by nikt nie poprawiał włosów na karku, nie poprawiał fryzury palcem i nie mówił, że „ładnie by ci było w takiej fryzurze jak ma Maciek”.

Mężczyźni krzyczą: to nie jest dyskryminacja. To jest samoobrona!

I niech będzie, że rozumiem, że facet potrzebuje czasem godziny w miejscu, gdzie jego największym problemem jest: „czy wziąć klasyczne cięcie, czy może spróbować czegoś szalonego i odważnego, np. zrobić przedziałek?”.

Więc jeśli barber shop chce być klubem męskim – niech będzie. Byleby potem na wyjściu nie czekała armia narzeczonych z listą poprawek do nowej fryzury.

Powiązane artykuły

w dyby ich! szczecińscy grafficiarze pod lupą
Felietony 

W dyby ich! Szczecińscy grafficiarze pod lupą

Najwyższy już chyba czas na wojnę z graficiarzami, których bazgroły „ozdabiają” wiele...

„kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!
Felietony 

„Kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!

Żegnajcie oszukane dorsze i podrabiane wędzone pstrągi, grochówko z niby wojskowego kotła...

jak jedna krowa zabiła 300 osób
Felietony 

Jak jedna krowa zabiła 300 osób

Już niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę jednej z najsławniejszych bitew świata –...

co robić w taką pogodę?
Felietony 

Co robić w taką pogodę?

Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze...