Home Ekologia i zdrowie Zabieg, który zmienia jakość życia. Jest tylko jeden szpital, który to robi w naszym województwie
Ekologia i zdrowie

Zabieg, który zmienia jakość życia. Jest tylko jeden szpital, który to robi w naszym województwie

223

Pani Aleksandra w końcu będzie mogła wyjechać pod namiot. To marzenie, którego przez uciążliwe trudności z oddawaniem moczu nie mogła zrealizować. Dzięki zabiegowi neuromodulacji krzyżowej, który wykonali urolodzy ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie, jakość życia pacjentki znacznie się poprawia.

 

– Potrafiłam siedzieć w toalecie po dziesięć, dwadzieścia minut, aby oddać mocz, a czasem w ogóle mi się to nie udawało. Przez to co chwilę biegałam do ubikacji, by znowu próbować. To była męczarnia – mówi pani Aleksandra, 26-letnia pacjentka, która – jako pierwsza w SPWSZ – przeszła zabieg neuromodulacji krzyżowej. – Czasem przez kilka dni z rzędu nie mogłam swobodnie oddać moczu, aż w końcu przychodził dzień, w którym byłam w toalecie co godzinę lub co pół godziny, by oddać niewielką ilość. Często słyszałam: „O, Olka znów zajęła toaletę”. Dodatkowo walczyłam z częstymi zakażeniami. Niedawno jechałam ze znajomymi autokarem za granicę. Autobus zrobił jedną przerwę, podczas której nie zdążyłam oddać moczu. Gdy zachciało mi się o godz. 10.00, to załatwiłam się dopiero o 16.00 w jakiejś restauracji, w której spędziłam 20 minut w toalecie. To był moment, w którym zdecydowałam, że muszę coś z tym zrobić.

Pani Aleksandra odwiedziła kilku lekarzy, którzy w jej przypadłości dopatrywali się problemów z nerkami, jednak po wizycie u urologa i wykonaniu pogłębionych badań urodynamicznych okazało się, że istnieje rozwiązanie. Była nim neuromodulacja.

– Zabieg neuromodulacji krzyżowej wykonuje się w dwóch podstawowych wskazaniach – są to pęcherz nadaktywny i czynnościowa przeszkoda podpęcherzeowa. Mówiąc prościej, to sytuacje, w których pacjent albo bardzo często oddaje mocz, nawet co 20 minut, odczuwa ciągłe parcie, albo kiedy ma duże zaleganie moczu i nie może tego moczu oddać, ale nie ma żadnej ewidentnej przeszkody pod pęcherzem, która by ten stan powodowała – tłumaczy dr n. med. Krystian Kaczmarek, urolog ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie. – W Polsce wciąż niewiele ośrodków zajmuje się neuromodulacją krzyżową. Te, które to robią, znajdują się głównie w Warszawie. Na Pomorzu Zachodnim nasz szpital jest jedyny, w województwie lubuskim nikt nie wykonuje tego zabiegu.

Przy pierwszych dwóch zabiegach szczeciński zespół wspomagał swoją wiedzą i doświadczeniem lek. Maciej Oszczudłowski – urolog ze Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie.

– Neuromodulacja krzyżowa to technika wykorzystywana przy leczeniu zaburzeń czynności dolnych dróg moczowych – mówi dr Oszczudłowski.

Zabieg wykonuje się wtedy, gdy inne metody leczenia, takie jak trening pęcherza moczowego, rehabilitacja, fizykoterapia i farmakologia nie przynoszą efektów.

– Ta metoda nie polega na stymulacji pęcherza czy cewki moczowej. Przez wpływ na nerwy krzyżowe zmieniamy czynność tych dróg nerwowych, które odpowiadają za prawidłowe funkcjonowanie pęcherza i cewki – tłumaczy dr Oszczudłowski. – Zabieg polega na implantacji elektrody, która podłączona jest do zewnętrznego źródła impulsów elektrycznych, które oddziałując na drogi nerwowe, normalizują czynność pęcherza. Jeśli po pierwszym etapie nastąpi poprawa, przechodzimy do drugiego etapu, w którym pod skórę wprowadzamy docelowy neuromodulator i podłączamy go do uprzednio wprowadzonej elektrody. Jest on następnie programowany, a pacjent przechodzi szkolenie z obsługi sterownika.

Nie oznacza to jednak, że pacjent musi regularnie posługiwać się urządzeniem, aby np. oddać mocz. Odpowiednio zaprogramowany stymulator sam oddziałuje na nerwy, które wysyłają sygnał do pęcherza moczowego i pobudzają go do prawidłowego działania.

Pani Aleksandra wspomniany drugi etap przeszła w SPWSZ dwa tygodnie temu. Zaraz po zabiegu opuściła szpital i wróciła do domu.

– Uwielbiam podróże, ale do tej pory planowałem je tak, żeby w pobliżu zawsze była łazienka. Gdy leciałam na zagraniczne wakacje, zajęłam toaletę w samolocie, którą opuściłam bez efektu, bo inni pasażerowie już długo czekali na swoją kolej – mówi pani Aleksandra. – Teraz będzie inaczej. W ostatnim czasie spędzam już dużo mniej czasu w toalecie. I w końcu mogę powiedzieć: „Zaraz wracam”. Teraz w końcu pojadę pod namiot. Wcześniej to nie było możliwe.

 

Powiązane artykuły

Ekologia i zdrowieAktualności

Umorzono śledztwo. Nikt nie poniesie konsekwencji za zanieczyszczenie Jeziorka Słonecznego

Zanieczyszczenie Jeziorka Słonecznego na Gumieńcach, które miało miejsce we wrześniu ub. r.,...

Ekologia i zdrowie

Od 18 czerwca wyłowili blisko 1250 kilogramów martwych ryb

Działania podjęte przez służby i inspekcje w związku ze śnięciem ryb, które...

Biznes i inwestycjeEkologia i zdrowie

Staną się gigantem w branży ekonawozów?

Kilka tygodni doszło do rozruchu zakładu hodowli owadów. Jednym z produktów powstających...

AktualnościEkologia i zdrowie

O jeziorku już zapomniano. Aż się prosi o kolejną katastrofę

Wody Polskie gospodarują akwenem, ale jak twierdzą przedstawiciel państwowego gospodarstwa, za badania...