Home Felietony  Tramwaj wodny, czyli „Piraci z Zalewu” albo „Rejs”
Felietony 

Tramwaj wodny, czyli „Piraci z Zalewu” albo „Rejs”

693
tramwaj wodny, czyli „piraci z zalewu” albo „rejs”
fot. Urząd Marszałkowski Województwa Zachodniopomorskiego

Podobno już w czerwcu ma ruszyć najnowsza atrakcja turystyczna w regionie – tramwaj wodny z Nowego Warpna, przez Szczecin do Świnoujścia. Ale może warto ubarwić taką podróż jakimiś dodatkowymi elementami rozrywkowymi? Może podobnymi do tych jakie były np. w kultowym „Rejsie”?

Oczywiście zaraz mogą podnieść się głosy, że przy dobrej pogodzie taka podróż sama w sobie może być czarująca, kusząca i niezwykle atrakcyjna. Ale dla niektórych oglądanie tylko zachodniopomorskich krajobrazów z wody (oczywiście niesamowicie cudownych, powalających swoim urokiem i wdziękiem, pejzaży pełnych zapierających dech w piersiach elementów, uwodzicielskiej fauny i flory itp.) może nie być do końca satysfakcjonujące.

Turyści przecież teraz stali się coraz bardzo wybredni. Nie zadowalają się już tylko i wyłącznie jakimś podstawowym zestawem atrakcji. Oni chcą czegoś nowego, zaskakującego, niebanalnego, czegoś co można obfotografować, z czym można sobie zrobić selfie, nakręcić „rolkę” albo dłuższą relację z wydarzenia. Aby dalszą lub bliższą rodzinę, znajomych, sąsiadów szlag jasny trafił z zazdrości, żeby ich krew zalała z zawiści i żeby wyblakły i skarlały te ich Dubaje i inne Indonezje, którymi próbują przelicytować innych. 

Taki rejs może być okazją do wielu niezapomnianych przeżyć. Przecież w jego trakcie może dojść np. do ataku ze strony lokalnych piratów, którzy przy pomocy kajaków, rowerów wodnych lub pontonów spróbują abordażu i porwania z pokładu wodnego tramwaju kilku uczestników podróży. Oczywiście tylko na chwilę, tak „dla jaj”. Po wręczeniu symbolicznego okupu (w postaci m.in. butelki jakiegoś miejscowego, kraftowego trunku) ze strony kogoś z załogi albo „podstawionego” pasażera porwani wracają na pokład. Chyba, że ktoś z nich ulegnie czarowi porywacza i stanie się ofiarą „syndromu sztokholmskiego” oraz będzie chciała lub chciał wieść podobne życie „Piratów z Zalewu” lub „Piratów z Toru Wodnego”. 

Oczywiście nie zwracajmy uwagi na żałosne uwagi w stylu, że na pewno znajdzie się niejeden mąż albo niejedna żona chcący w ten sposób pozbyć się współmałżonka i nawet będący gotowi za to suto zapłacić. Takie sytuacje trzeba z góry wykluczyć i tłustą czcionką umieścić w regulaminie rejsu oraz korzystania z tramwaju wodnego. 

Oczywiście piraci, to tylko jedna z możliwości uatrakcyjnienia wycieczki z Nowego Warpna do Świnoujścia. Można wprowadzić w życie inne rozwiązania. 

Tylko po co wyważać otwarte drzwi? Może wystarczy skorzystać z dobrych i sprawdzonych wzorców np. z kultowego polskiego filmu pt. „Rejs” w reżyserii Marka Piwowskiego. Tam jak na tacy podane są pomysły ubarwienia podróży. Może nie wszystkie nadają się na rejs z Nowego Warpna do Świnoujścia ze względów czasowych. Ale niektóre będą w sam raz. Na przykład można zorganizować przyjęcie urodzinowe – niespodziankę dla kapitana (nawet wtedy kiedy dowodzący jednostką pływającą ich akurat nie ma lub ich nie obchodzi), dobarwić je elementami wspólnej zabawy członków załogi i podróżnych w postaci np. pokazów gimnastycznych lub sprawnościowych, quizów słowno–muzycznych, konkursu recytatorskiego albo wokalnego popularyzującego zachodniopomorskie szanty, gry w zapomnianego i odkurzonego na potrzeby rejsu „dupniaka”, a na koniec dyskoteki „na falach”. 

Co tu dużo tłumaczyć. Każdy kto oglądał „Rejs” choć raz, wie o co chodzi. Taka podróż na pewno na długo zostanie w pamięci uczestników. Tylko trzeba wprowadzić kilka atrakcji dla obcokrajowców, np. konkurs konsumowania puszki paprykarza szczecińskiego na czas wmawiając im, że to stara regionalna tradycja, którą zapoczątkował książę Bogusław X albo konkurs wymawiania nazwy miejscowości Chwarszczany. Ale to wszystko rola odpowiednio dobranego „kaowca” (czyli dawnego instruktora kulturalno – oświatowego) lub jakiejś animatorki kultury, którzy zadbają o wodospad fantastycznych wrażeń i miłe wspomnienia u podróżnych. Coś na kształt tych z pamiętnego przeboju kabaretu „Elita” o wakacyjnym turnusie: „Nasz Kaowiec pan Mieczysław/Wciąż wycieczki nam załatwia/Uwielbiają go kobiety/Bo przystojny jest niestety/Gdy w świetlicy pani Basia/Daje książki oraz szachy/Każdy facet czuje feler/Że już nie jest kawalerem”.

Powiązane artykuły

di caprio w pobierowskiej windzie
Felietony 

Di Caprio w pobierowskiej windzie

Ten rok zdecydowanie należy do Pobierowa – niedużej miejscowości na zachodniopomorskim wybrzeżu...

„gastrocmentarz” szczecina. których smaków nam brakuje?
Felietony 

„Gastrocmentarz” Szczecina. Których smaków nam brakuje?

Szczecińska gastronomia przypomina czasami sinusoidę. Pojawia się tu wiele nowych restauracji czy...

przypłynęła bestia. kolejny wieloryb w międzyzdrojach
Felietony 

Przypłynęła bestia. Kolejny wieloryb w Międzyzdrojach

W sobotę po południu blisko międzyzdrojskiej plaży zaobserwowano niepokojące zjawisko. Jak opowiadają...

ile jest jagód w jagodziance?
Felietony 

Ile jest jagód w jagodziance?

Czy w popularnych „jagodziankach” znajdują się …jagody? Pytanie, na pozór z gatunku...