Home Rozmowy „Te utwory są jak afirmacje”. Kashia Vega opowiada o „Kropli”, która zmienia życie kobiet
Rozmowy

„Te utwory są jak afirmacje”. Kashia Vega opowiada o „Kropli”, która zmienia życie kobiet

257
"te utwory są jak afirmacje". kashia vega opowiada o „kropli”, która zmienia życie kobiet
fot. Hubert Grygielewicz

To nie tylko album – to intymna opowieść o kobiecej sile, przemianie i odnajdywaniu własnego głosu. W szczerej rozmowie Kashia Vega odsłania kulisy powstawania konceptualnej płyty „Kropla”, która – jak mówi – jest zapisem emocji, doświadczeń i historii wielu kobiet. „Najpierw prowadzi mnie serce, dopiero potem pojawia się forma” – przyznaje artystka, zapraszając słuchaczy do świata muzyki, który działa jak afirmacja, autoterapia i początek nowej drogi.

 

„Kropla” to bardzo symboliczny tytuł – coś drobnego, niemal niezauważalnego, co jednak potrafi drążyć skałę i zmieniać krajobraz. Czy myślałaś o tej płycie właśnie w taki sposób – jako o procesie małych, osobistych przemian, które z czasem prowadzą do czegoś dużo większego? 

Tak – „Kropla” to koncept album, czyli płyta oparta na jednej, spójnej opowieści. W tym przypadku jest to historia kobiecej drogi: o sile, przemianie, odkrywaniu własnego głosu i powrocie do samej siebie.

Ta płyta powstawała etapami, dokładnie tak, jak przebiega proces wewnętrznych poszukiwań mojej bohaterki. Każda z piosenek jest jak osobny etap tej drogi – zapis doświadczeń, emocji i transformacji. To z jednej strony bardzo osobisty pamiętnik, a z drugiej strony to także echo historii kobiet, które spotykałam na swojej drodze.

Widzę te utwory trochę jak zaklęcia i afirmacje – opisują konkretne momenty, ale jednocześnie mają w sobie intencję zmiany, wzrostu, przekraczania kolejnych granic.

To historia o kobiecie, która przechodzi przez różne doświadczenia – zarówno wyzwania, jak i zwycięstwa – i dzięki nim coraz lepiej rozumie siebie. Każdy utwór jest jak element układanki, który przybliża ją do pełni – do odkrycia swojej mocy, swojego potencjału i swojej prawdy. A tak naprawdę do przypomnienia sobie, kim zawsze była.

Jaką historię o sobie opowiadasz w tym albumie i w którym momencie poczułaś, że ta opowieść jest gotowa, by podzielić się nią z innymi?

Opowiadam historię kobiety, która staje w swojej mocy. Kobiety, która odkrywa swoją wielowymiarowość – to, że ma w sobie jednocześnie światło i cień, siłę i kruchość. To opowieść o powrocie do siebie – o zaczynaniu słuchania własnego wewnętrznego głosu, o odnajdywaniu ukojenia w obecności innych kobiet i o zrozumieniu, że nie jesteśmy połówką jabłka, tylko jesteśmy kompletne.

To także historia wolności – bycia jak rzeka: dziką, nieskrępowaną, płynącą własnym rytmem i mającą odwagę sięgać po swoje marzenia. Moment gotowości przyszedł do mnie wraz z pierwszym singlem. Kiedy powstał, poczułam bardzo wyraźnie, że to już jest ten czas – że ta historia nie należy już tylko do mnie i że może zacząć żyć w świecie, w innych kobietach.

fot. Paweł Liszkowski

Twoja muzyka często bywa określana jako bardzo intymna – jakby słuchacz miał wrażenie, że czyta czyjś pamiętnik. Piszesz o emocjach, kobiecej sile, o momentach wrażliwości i przełomów. Czy zdarza się, że w trakcie pisania utworów odkrywasz w sobie coś, czego wcześniej nie byłaś świadoma? 

Tak – bardzo często. Kiedy komponuję i piszę piosenki, wszystko zazwyczaj zaczyna się od emocji albo od jednego słowa, które mnie poruszy. I wokół tego zaczyna powstawać cała opowieść.

Muzyka pomaga mi nie tylko lepiej poczuć i poukładać myśli, ale też nazwać albo wyrazić to, co na początku wydaje się nie do wyrażenia, trudne do uchwycenia. To jest dla mnie niezwykłe doświadczenie – że najpierw prowadzi mnie serce. Siadam przy fortepianie i pozwalam, żeby emocja prowadziła moje dłonie po klawiszach, żeby dźwięki i słowa same się pojawiały. A potem w pewnym momencie zaczynam dostrzegać w tym wszystkim niesamowitą precyzję – jak intelekt współgra z sercem, kiedy oprócz serca pojawia się struktura, pewien porządek, wręcz matematyczna precyzja, harmonia, rymy. To spotkanie intuicji z formą zawsze mnie fascynuje.

Nigdy nie umiałam pisać pamiętników, ale od 13. roku życia piszę piosenki i komponuję. I to one stały się dla mnie takim zapisem przeżyć, emocji i doświadczeń. Dzięki nim naprawdę odkrywam w sobie rzeczy, których wcześniej nie byłam świadoma.

fot. Marcin Szabunia

Czy bycie tak otwartą w sztuce bywa też momentami trudne albo odsłaniające?

Moja muzyka jest dla mnie formą autoterapii – i często słyszę od słuchaczy, że dla nich również. Czuję ogromną wdzięczność, że mam dostęp do takiego narzędzia, jakim jest muzyka i fortepian – czegoś, co nie tylko pomaga mi przepracować różne doświadczenia, ale czasem też pokazuje drogę.

Nie powiedziałabym, że ta otwartość jest dla mnie trudna – raczej jest naturalną częścią bycia artystką. W sztuce odsłanianie emocji jest czymś prawdziwym i potrzebnym.

Jednocześnie jest dla mnie ważna granica – między tym, co jest moim życiem prywatnym, a tym, czym się dzielę poprzez sztukę. W moich utworach jest dużo niedosłowności, przestrzeni na interpretację. Zapraszam słuchaczy do świata emocji, ale niekoniecznie do wszystkich szczegółów mojego życia.

Więc tak – to jest odsłaniające, ale nie traktuję tego jako ceny. To po prostu część tej drogi. Jeśli chce się być autentycznym, trzeba mieć odwagę, żeby być prawdziwym.

W Twojej biografii spotykają się bardzo różne światy: międzynarodowa współpraca, komunikacja polityczna, projekty związane z leadershipem kobiet, Berlin – dynamiczne, wielokulturowe miasto – a obok tego bardzo osobista, wrażliwa twórczość muzyczna. Czy muzyka jest dla Ciebie formą równowagi wobec tej intensywnej rzeczywistości zawodowej? A może przeciwnie – to właśnie doświadczenia z tych różnych przestrzeni życia najgłębiej karmią Twoją twórczość?

Powiedziałabym, że te dwa światy są dla mnie wzajemną równowagą. Od siódmego roku życia żyłam równolegle w dwóch rzeczywistościach – miałam „zwykłą” szkołę i szkołę muzyczną. Od zawsze łączyłam jedną ścieżkę zawodową z artystyczną i ten balans dawał mi poczucie spełnienia.

Dziś widzę bardzo wyraźnie, że te światy nie tylko się równoważą, ale też wzajemnie przenikają i wzbogacają. Proces wydawania płyty jest przecież nie tylko artystyczny, ale też bardzo organizacyjny, logistyczny i promocyjny – i tutaj ogromnie przydały mi się umiejętności, które zdobyłam jako ekspertka w komunikacji politycznej czy w pracy przy projektach związanych z leadershipem kobiet.

Ale to działa też w drugą stronę. To, czego nauczyłam się jako artystka – bycia na scenie, dzielenia się emocją, inspirowania innych, ale też tworzenia, produkowania i prowadzenia własnych projektów – bardzo wspiera mnie w mojej pracy zawodowej.

Moje doświadczenia z obu tych przestrzeni wzajemnie się zasilają. Praca z kobietami, rozmowy, historie, które miałam okazję poznać, naturalnie przeniknęły do mojej twórczości. A z kolei motyw wody, który jest centralną metaforą mojej płyty, jest teraz bardzo obecny także w mojej pracy zawodowej, ponieważ pracuję w sektorze wody – co jest dla mnie niezwykłe i symboliczne.

Więc zdecydowanie – to działa w obie strony. Te dwa światy nie konkurują ze sobą, tylko tworzą jedną, spójną całość.

Od lat uczestniczysz w kręgach kobiet i warsztatach rozwojowych. Czy te doświadczenia – rozmowy, historie innych kobiet, wspólna przestrzeń uważności – przeniknęły w jakiś sposób do tej płyty? Czy można powiedzieć, że „Kropla” jest nie tylko Twoją historią, ale też echem wielu kobiecych opowieści, które spotkałaś na swojej drodze?

Zdecydowanie tak. Otwieram się na to i mówię o tym wprost – historie, które śpiewam, nie są tylko moje. Choć każda z nich jest mi bardzo bliska i głęboko związana z moimi osobistymi doświadczeniami, to jednocześnie są one utkane z historii wielu kobiet, które spotkałam na swojej drodze.

Pracując z kobietami z różnych części świata – zarówno prywatnie, jak i zawodowo – zauważyłam, że niezależnie od tego, skąd pochodzimy, bardzo często łączą nas podobne emocje, potrzeby i marzenia. W kręgach kobiet jest coś niezwykłego. Znikają bariery, opadają maski i możemy dzielić się tym, co najprawdziwsze.

Mam ogromne szczęście do kobiet, które pojawiały się i pojawiają w moim życiu. Każda z nich zostawiła we mnie swój ślad. Dlatego „Kropla” jest dla mnie także formą podziękowania – hołdem dla tej wspólnej drogi.

fot. Marcin Szabunia

Premiera płyty odbyła się pierwszego dnia wiosny – symbolicznego momentu odradzania się natury. Czy ta data była przypadkiem, czy raczej świadomym wyborem? I jaką energię chciałaś przekazać kobietom, które przyszły na ten koncert – czy miało być to bardziej spotkanie, celebracja, a może pewnego rodzaju wspólny rytuał przejścia?

To absolutnie nie był przypadek. Wybór pierwszego dnia wiosny był bardzo świadomy. „Kropla” to płyta o wewnętrznym odrodzeniu, o rozkwicie i nowych początkach. Premierowe koncerty były wspólną celebracją kobiecej drogi i rytuałem przejścia – momentem wyboru siebie.

Od początku tworzyłam wokół „Kropli” cały muzyczny świat, zapraszając do współpracy wyjątkowych twórców – kreujących inspirujące aranże, scenografie czy wizualne światy do moich teledysków.

Moje koncerty są zaproszeniem do zanurzenia się w ten świat – do przeżycia tej historii wszystkimi zmysłami.

fot. Hubert Grygielewicz

Twoja muzyka powstaje w trzech językach – polskim, angielskim i niemieckim – a Ty sama żyjesz między Szczecinem a Berlinem, między różnymi kulturami i doświadczeniami. Czy czujesz, że ta wielojęzyczność i życie „pomiędzy” wpływają na Twoją wrażliwość artystyczną?

Myślę, że bardzo. Uwielbiam bawić się językiem i odkrywać jego ukryte znaczenia. Moje doświadczenia sprawiają, że jestem bardziej empatyczna i otwarta.

Życie pomiędzy różnymi światami uczy mnie elastyczności i wpływa na moją twórczość.

Czy jest w Tobie dziś więcej tej dziewczyny ze Szczecina, która zaczęła pisać piosenki w wieku trzynastu lat, czy raczej kobiety, która po wielu latach drogi dopiero teraz naprawdę odnajduje swój własny głos?

Jestem jednocześnie jedną i drugą. Mam w sobie tę dziewczynę pełną marzeń i kobietę, która świadomie kreuje swoje życie. I myślę, że to właśnie jest piękne w tej drodze – że ona nigdy się nie kończy. Że ciągle się zmieniamy, rozwijamy, odkrywamy siebie na nowo, nie tracąc tego, kim byłyśmy.

Bo tak naprawdę nie chodzi o to, żeby stać się kimś innym – tylko żeby coraz pełniej być sobą.

Zanurz się w muzyczny i audiowizualny świat KROPLI. Posłuchaj i obejrzyj.

Powiązane artykuły

malarka aga czyżyk artystka
Rozmowy

Agnieszka Czyżyk: „Obraz ma działać bez słów. Reszta jest dodatkiem”

Nie maluje po to, by tłumaczyć. Maluje po to, by wywołać reakcję...

30 lat budowała jeden z najlepszych tbs-ów w polsce. grażyna szotkowska żegna się ze szczecińskim tbs
Rozmowy

30 lat budowała jeden z najlepszych TBS-ów w Polsce. Grażyna Szotkowska żegna się ze Szczecińskim TBS

Po trzech dekadach pracy w Szczecińskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego Grażyna Szotkowska kończy...

make polish hotwave great again. stany pośrednie o swojej muzycznej drodze
Rozmowy

Make Polish Hotwave Great Again. Stany Pośrednie o swojej muzycznej drodze

W maju 2025 roku szczecińska scena muzyczna poczuła powiew świeżości. Ich debiutancki...