Home Felietony  Tatuaż za bilet, czyli jak właściciel Pogoni wymyślił nowe „ciało za lojalność”
Felietony 

Tatuaż za bilet, czyli jak właściciel Pogoni wymyślił nowe „ciało za lojalność”

2k
tatuaż za bilet, czyli jak właściciel pogoni wymyślił nowe "ciało za lojalność"
fot. Arkadiusz Skrzypiński

No i mamy to. Marketing sportowy w Polsce właśnie wszedł w nowy, nieodwracalny etap. Zapomnijcie o kartach lojalnościowych, naklejkach na kubkach i klubowych szalikach. Właściciel Pogoni Szczecin zaproponował nowatorską formę wsparcia drużyny: tatuaż za bilet. Dosłownie. Masz Pogoń na skórze? Masz szansę na bilet na finał Pucharu Polski. Nie masz? Cóż, może następnym razem.

Ale spokojnie – to nie jest totalny anarchoterroryzm estetyczny. Jest przecież regulamin: tylko prawdziwe tatuaże, najlepiej takie, które nie powstały pięć minut temu po kieliszku patriotyzmu klubowego. I tylko pięciu zwycięzców – tych z największą liczbą lajków. Lajków, czyli jedynej waluty, która liczy się dziś w świecie. A wszystko to oczywiście „keep it classy”, bo „to nie OnlyFans Szczecin”. Czyli jednak jest jakiś próg przyzwoitości. Teoretycznie.

Zastanawiam się tylko, co dalej. Koszulka Pogoni wytatuowana na całym torsie i wejście VIP? Lew pogoniący raków przez cały kręgosłup – może karnet do loży prezydenckiej? Albo: zrobisz sobie herb klubu na czole – i proszę bardzo, darmowe frytki na stadionie do końca życia.

Z jednej strony – chapeau bas za pomysłowość. Bo trzeba przyznać: to chwytliwe, to się klika, a w czasach, gdy uwaga kibica rozciąga się na trzy mecze, dwa podcasty i jedno konto na TikToku, każda próba przyciągnięcia jego wzroku na dłużej niż 15 sekund zasługuje na pochwałę.

Z drugiej – no właśnie. Czy nie przekraczamy granicy, za którą miłość do klubu staje się nieco… skórna? A może to po prostu XXI-wieczna wersja fanatyzmu – w końcu kiedyś kibice nosili proporczyki i kasety z hymnem, dziś noszą barwy pod skórą. Dosłownie.

W każdym razie – jeśli masz tatuaż Pogoni, to dziś jesteś bliżej narodowego stadionu niż niejeden kibic z karnetem. A jeśli nie masz – cóż, maszynka do tatuowania i odrobina determinacji mogą być inwestycją w emocje. I może w bilet. Ale pamiętaj – niech będzie prawdziwie i z klasą. Bo w Pogoni chodzi przecież o serce. I teraz też o skórę.

Powiązane artykuły

czy szczecin powinien zmienić lokalizację ?
Felietony 

Czy SZCZECIN powinien zmienić lokalizację?

Szczecin niszczeje na Łasztowni. Spokojnie, nie chodzi o to w jakiej kondycji...

lodówka, czyli gdzie się ukryć przed policją
Felietony 

Lodówka, czyli gdzie się ukryć przed policją

Gdzie się ukryć przed ścigającą policją? Każdy przestępca odpowie szybko – gdzie...

odgłosy paszczowe
Felietony 

Odgłosy paszczowe

Za nami majówka A.D. 2026 oraz kilogramy mięcha z grilla i hektolitry...

wizualizacja tor kolarski
Felietony 

Szczecińscy radni to „geniusze inwestycji”? Tor bez dachu, czyli jak wydać 100 milionów i dalej nie mieć toru

Decyzja zapadła. Radni przyjęli koncepcję wielofunkcyjnej hali z welodromem, boiskiem i trybunami....