Home Felietony  Szczecińska młodzież nie czuje świąt?
Felietony 

Szczecińska młodzież nie czuje świąt?

270
szczecińska młodzież nie czuje świąt?
fot. Sławek Bagiński/Szczeciner

Szczeciński Jarmark Bożonarodzeniowy przyciąga tłumy. Galerie handlowe uginają się od klimatycznych światełek, w sklepach nie brakuje świątecznych gadżetów, a gdzieś w tle wybrzmiewa już głos Mariah Carey czy dźwięki „Jingle Bell Rock”.  Może się jednak wydawać, że ten nastrój czuć już od miesiąca. 

Od dłuższego czasu zauważamy zjawisko, w którym dla handlu Boże Narodzenie zaczyna się już chwilę po Narodowym Święcie Niepodległości. Już w połowie listopada można było dostrzec produkty i dekoracje typowe dla świąt zimowych, nie dla jesieni. Z czego to się bierze? 

— Myślę, że duży wpływ na to ma konsumpcjonizm. Ozdoby i inne artykuły świąteczne w sklepach od listopada są według mnie akceptowalne, ponieważ uważam, że im bliżej świąt to ludzie myślą o organizacji samej wigilii pod względem potraw, zapraszania gości czy prezentów na ostatnią chwilę. Jednakże klimat świąt można już poczuć w sklepach od października przed Halloween/Wszystkich Świętych, w moim odczuciu to lekka przesada i osobiście przechodzę obok tego obojętnie — podkreśla 21-letni student ze Szczecina.

W rzeczy samej, ledwo zdążyliśmy przyzwyczaić się do jesieni, a zimowy nastrój dość szybko dał się we znaki, choć śnieg zawitał do Szczecina dosłownie na chwilę.

— To trochę wcześnie, tym bardziej że lubię jesienne klimaty i trochę szkoda, że idzie to poczuć praktycznie tylko w październiku, bo po Halloween już od razu święta, a przecież listopad to najbardziej jesienny miesiąc, bo przecież „liście spadają”! Ale rozumiem też po części, że może nie każdy będzie miał czas na kupowanie wszystkiego na ostatnią chwilę, a tak to ma te dodatkowe pół miesiąca. I też nie ukrywam, że czasami jak czuję te świąteczne zapachy i widzę te choinki i śnieżynki, to udziela mi się klimat i nostalgia — mówi kolejna studentka ze Szczecina.

W istocie może się wydawać, że z każdym rokiem popularne przestrzenie w mieście coraz wcześniej wypełniają się świątecznymi dekoracjami. W Galaxy już w listopadzie stanął fotel świętego Mikołaja, a w Kaskadzie i Turzynie „wyrosły” charakterystyczne choinki. Czy tak to powinno wyglądać?

— Sądzę, że tak szybkie wprowadzanie ozdób świątecznych całkowicie psuje klimat świąt. W grudniu nie będzie już takiego miłego zaskoczenia, jak całe miasto będzie przyozdobione — uważa 20-letni student.

— Wydaje mi się, że gdy rzeczywiście przychodzą święta, ludzie są już nimi znudzeni i przesyceni — pisze 28-letni muzyk ze Szczecina.

Boże Narodzenie to szczególny czas w roku. Jednak coraz częściej kojarzy się z zakupami niż z siedzeniem z rodziną przy wigilijnym stole.

— Jest to przykry obraz tego, jak bardzo komercjalizacja weszła do naszego życia. Mało skupiamy się na tym, co jest istotne, na tym, żeby się zatrzymać, spędzić czas z bliskimi nam osobami z dala od zgiełku, pędu, stresu i natłoku codziennych obowiązków. Moim zdaniem jest to zdecydowanie zbyt wcześnie, przez co cała aura tych wyjątkowych świąt Bożego Narodzenia się osłuchuje i powszednieje. Gigantom niestety zależy na tym, żeby każda okazja tego typu kojarzyła się z „kup X”, bo taki jest zwyczaj — zauważa 23-letni student informatyki.

Komercjalizacja to tylko jedno z pochodnych zjawisk towarzyszących świątecznemu szaleństwu. Napędza to też problem konsumpcjonizmu, przez który myślimy, że wszystko, co widzimy w sklepach i reklamach, jest nam potrzebne i nie możemy się bez tego obyć. A co z prawdziwym źródłem tych świąt?

— Uważam, że ten klimat tworzony jest sztucznie przez producentów zabawek, dekoracji i innych rzeczy związanych ze świętami. Z roku na rok komercjalizacja Świąt Bożego Narodzenia (jak i wszelkich innych wydarzeń) jest zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Tym bardziej wskazuje na to fakt, że te produkty pojawiły się na półkach tak wcześnie, ponieważ pierwsze zauważyłam jeszcze przed Halloween. Cała ta sytuacja szkodzi prawdziwemu zamysłowi okresu przedświątecznego jakim jest przygotowanie się na przyjście Chrystusa — stwierdza 21-letnia Julia, studentka muzyki na Akademii Sztuki.

Dla wielu osób, które tak ochoczo zabierają się za przygotowania do świąt, element religijny znajduje się dopiero na trzecim, a nawet jeszcze dalszym planie. Łamanie się opłatkiem i chowanie sianka pod obrusem, choć należą to tradycji chrześcijańskiej, stają się jedynie „mechanicznym” odruchem. Nad tym, czy jest to słuszne, może się zastanowić każdy z nas. 

Jak wiemy, zjawisko coraz to wcześniejszego rozpoczynania obchodów Bożego Narodzenia nie jest niczym nowym, a sklepy już od dawna przygotowują się do tego dużo wcześniej niż my kupujemy karpia. Jednak czy szał zakupów, świecidełek i dekoracji nie przyćmiewa prawdziwego ducha świąt?

Powiązane artykuły

wielkie żarcie
Felietony 

Wielkie Żarcie

„Nadchodzi czas komety” – śpiewał kiedyś Felicjan Andrzejczak z zespołem Budka Suflera....

puma - mamy swojego potwora z loch ness?
Felietony 

Puma – mamy swojego potwora z Loch Ness?

Kilka dni temu pojawiła się informacja, że w lasach w okolicach Koszalina...

pech odpuszcza?
Felietony 

Pech odpuszcza?

Jeden z „brukowców” ujawnił sensacyjną wieść – coś się ruszyła w sprawie...

przypłynął prom, wróciła…stępka
Felietony 

Przypłynął prom, wróciła…stępka

Jeden nowy prom, a ile wzbudził pasji, emocji, wściekłości, nerwów, morderczych instynktów, ...