Temat budowy Gminnego Centrum Usług w gminie Kołbaskowo, przez wielu uznawany jeszcze niedawno za politycznie zamknięty, ponownie wraca do debaty publicznej. Tym razem jednak kontekst jest inny. Jak wynika z rozmów prowadzonych wśród radnych i urzędników, układ sił w radzie może się zmienić, a o przyszłości inwestycji – wycenianej na około 80 mln zł – może zdecydować jeden głos. Głos radnej niezależnej Małgorzaty Rychel, a jej mąż świadczy usługi gminie. To budzi coraz większe kontrowersje.
W praktyce oznacza to, że decyzja o największej inwestycji samorządowej w historii gminy może zostać podjęta minimalną większością, przy wyraźnym podziale politycznym i rosnących wątpliwościach nie tylko radnych, ale i dużej części mieszkańców.
Warto podkreślić, że sama potrzeba budowy nowej siedziby usług gminnych nie jest kwestionowana przez żadną ze stron. Spór dotyczy przede wszystkim skali inwestycji oraz jej kosztów.
Klub radnych „Grupa Niezależnych” w oficjalnym stanowisku podkreśla:
„Nie kwestionujemy potrzeby budowy nowego obiektu. Uważamy jednak, że skala planowanej inwestycji oraz jej koszt są nieadekwatne do realnych potrzeb mieszkańców i możliwości finansowych samorządu.”
Radni wskazują również na brak szerokiej debaty publicznej:
„Tak duża inwestycja wyceniana na 80 mln zł (…) nie powinna zapadać w zaciszu gabinetów. Mieszkańcy mają prawo znać założenia, warianty i konsekwencje finansowe tej decyzji.”
Podobne stanowisko prezentuje klub „Kochamy Gminę Kołbaskowo”, który nie negując samej idei budowy centrum usług, wskazuje na dysproporcję między kosztami a standardem inwestycji w gminach wiejskich:
„Krótki przegląd inwestycji (…) jasno pokazuje, że takie inwestycje maksymalnie zamykają się w kwocie między 15–20 mln zł. (…) Kwota 40–45 mln zł powinna być maksymalnym wyznacznikiem jakichkolwiek działań.”
W praktyce oznacza to spór między wizją dużej, reprezentacyjnej inwestycji a podejściem bardziej zachowawczym finansowo
Zmiana układu sił i znaczenie jednego głosu
Według rozmówców w radzie, koalicyjne kluby pozostają przeciwne zaciągnięciu kredytu w proponowanej wysokości. Z kolei radni wspierający wójt Małgorzatę Schwarz opowiadają się za realizacją inwestycji w obecnym kształcie.
W tej sytuacji kluczowe znaczenie zyskuje postawa radnej Małgorzaty Rychel – jedynej radnej niezrzeszonej. To jej głos może przesądzić o większości potrzebnej do podjęcia decyzji o zadłużeniu gminy.
Wśród mieszkańców Będargowa pojawiają się opinie, że radna w ostatnim czasie zmieniła stanowisko w kilku istotnych sprawach, co – według części rozmówców – może wskazywać na zmianę politycznego kierunku. Pojawiły się nawet głosy o możliwej inicjatywie odwołania jej z funkcji sołtysa, choć formalnie takie działania nie zostały dotąd rozpoczęte.
Dodatkowym elementem dyskusji stała się kwestia działalności zawodowej męża radnej, który świadczy usługi jako Inspektor Ochrony Danych w jednostkach organizacyjnych gminy. Ta rodzinna zależność i zarabianie na mieniu gminy budzi spory niesmak. Należy jasno zaznaczyć: przepisy nie zakazują świadczenia usług dla gminy przez członka rodziny radnego. Sam fakt współpracy nie oznacza naruszenia prawa. Ale jednocześnie w sytuacji, gdy jeden głos może przesądzić o zaciągnięciu wieloletniego kredytu, pojawiają się pytania natury etycznej i wizerunkowej. W samorządach tego typu sytuacje często budzą kontrowersje, nawet jeśli formalnie są dopuszczalne.
Sama radna także pokazała już w tej sprawie dwa różne oblicza. Jeszcze w listopadzie radna szczegółowo odnosiła się do tej sprawy, podkreślając:
– Mój małżonek w wyniku złożenia najkorzystniejszej oferty cenowej w 2018 roku, jako przedsiębiorca rozpoczął usługowe pełnienie funkcji Inspektora Ochrony Danych w jednostkach organizacyjnych Gminy Kołbaskowo. Podkreślam, że miało to miejsce w 2018 w momencie, kiedy jeszcze nie byłam Radną Gminy Kołbaskowo i nawet nie przypuszczałam, że kiedykolwiek nią będę.
Nadmieniam, że okoliczność związana z objęciem mandatu radnego stała się obciążeniem prowadzonej przez małżonka działalności w odniesieniu do Gminy Kołbaskowo, gdyż chyba jako jedyny usługodawca od momentu zawarcia umowy w 2018 r., która już we wspomnianym okresie była najkorzystniejsza cenowo, przez cały okres działalności nie rewaloryzował ceny usług dla jednostek organizacyjnych Gminy o jakikolwiek wskaźnik realizując swoje usługi w cenie ze wspomnianego 2018 r. Powodem takiego stanu był fakt uniknięcia pomówień i insynuacji, które mają miejsce w chwili obecnej.
Dodatkowo wyjaśniam, że w chwili obecnej wspomnianą funkcję IOD w ramach prowadzonej działalności małżonek sprawuje wyłącznie w GOKSiR, Bibliotece Gminnej oraz Pałacu w Ostoi. Podkreślenia wymaga również fakt, że małżonek przeprowadził w sumie kilkadziesiąt szkoleń na rzecz jednostek organizacyjnych Gminy, w tym również dla Rady Gminy nie pobierając z tego tytułu jakiegokolwiek dodatkowego wynagrodzenia. Tym samym sugerowanie na portalach społecznościowych, że mamy do czynienia ze zjawiskiem nepotyzmu jest niczym innym jak świadomym działaniem osoby sfrustrowanej i mi nieżyczliwej mającym znamiona naruszenia dóbr osobistych, co finalnie może skończyć się postepowaniem sądowym, gdyż Facebook nie gwarantuje anonimowości.
(…) Jestem jedyną radną niezrzeszoną i niezależną. Chcę podkreślić, że nigdy nie głosowałam i nie będę głosowała w sposób sprzeczny z interesem społeczności lokalnej, którą reprezentuję. Zawsze stałam za mieszkańcami, będę głosować w ich interesie i nie ma wpływu na taki stan rzeczy jakakolwiek działalność mojego męża czy też kogokolwiek innego.
W międzyczasie pojawiały się pogłoski o tym, że współpraca między mężem radnej a gminą została „zacieśniona”, to widać – mąż radnej pojawił się jako specjalista od ochrony danych chociażby w przecławskim przedszkolu. Dodatkowo po spotkaniu władz gminy w Będargowie dwa tygodnie temu, mieszkańcy sołectwa mówią otwarcie:
– Reprezentowała interes wójta, nie nasz, mieszkańców sołectwa.
Po tym postanowiliśmy wrócić z pytaniami do Rychel – pytamy wprost, czy poprze zaciąganie kredytu i budowę superurzędu i jak biznes męża wpływa na jej postawę w Radzie Gminy.
Odpowiedź? Zgoła inna od tej sprzed kilku miesięcy:
– Nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na Pana pytania, gdyż nie zajmuję się plotkami i „przyprawianiem ludziom ogonów” dla taniej sensacji, to raczej Państwa specjalność. Sprawy mojego męża a tym bardziej jego działalności zupełnie mnie nie interesują. Nie mam wiedzy w jaki sposób zawiera kontrakty z kim i za ile są to wyłącznie jego sprawy w które ja nie ingeruje i z którymi nie mam nic wspólnego.
Analiza dwóch publicznych odpowiedzi udzielonych w odstępie zaledwie kilku miesięcy pokazuje wyraźną zmianę narracji.
Listopad: szczegółowe wyjaśnienia i podkreślanie transparentności
W listopadowym oświadczeniu radna szeroko odnosiła się do kwestii współpracy swojego męża z jednostkami gminy. Wyjaśniała okoliczności rozpoczęcia świadczenia usług jeszcze przed objęciem przez nią mandatu oraz wskazywała, że ma świadomość potencjalnych kontrowersji związanych z taką sytuacją.
Podkreślała m.in., że działalność męża była realizowana na podstawie najkorzystniejszej oferty cenowej, a po jej wyborze na radną współpraca ta stała się dla niego „obciążeniem”, ponieważ — jak wskazywała — przez lata nie podnosił wynagrodzenia, aby uniknąć zarzutów o korzystanie z relacji z samorządem.
Istotny był również ton tej wypowiedzi. Radna nie tylko znała zakres współpracy męża z gminą, ale aktywnie go opisywała, uzasadniała i tłumaczyła. Wskazywała także na własną niezależność w głosowaniach oraz brak wpływu działalności męża na jej decyzje jako radnej.
W praktyce oznaczało to przyjęcie strategii pełnego wyjaśniania i rozbrajania potencjalnych wątpliwości poprzez szczegółowe informacje.
Luty: całkowite odcięcie się od tematu
W najnowszej odpowiedzi, udzielonej po skierowaniu pytań dotyczących aktualnej współpracy męża z gminą oraz kontekstu planowanych decyzji finansowych, radna przyjęła zupełnie inną linię argumentacji.
Stwierdziła, że nie zajmuje się „plotkami i przyprawianiem ludziom ogonów”, a sprawy zawodowe męża „zupełnie jej nie interesują”. Podkreśliła również, że nie posiada wiedzy na temat zawieranych przez niego kontraktów ani ich wartości.
To zasadnicza zmiana w stosunku do wcześniejszego stanowiska. W listopadzie radna wykazywała szczegółową znajomość działalności męża, jej historii i warunków finansowych. W lutym deklaruje brak wiedzy i brak zainteresowania tą sferą.
Kto zapłaci za superurząd
Najbardziej fundamentalny element tej dyskusji pozostaje jednak finansowy. Kredyt na budowę Gminnego Centrum Usług nie będzie spłacany ani przez obecne władze gminy, ani przez radnych.
Spłacą go mieszkańcy – poprzez budżet gminy w kolejnych latach. Oznacza to mniejsze możliwości realizacji innych inwestycji lub konieczność zwiększania dochodów własnych samorządu, np. poprzez podwyżki lokalnych podatków i opłat. Radni – także w kolejnych kadencjach – mogą jedynie decydować o sposobie bilansowania budżetu, jeśli koszty obsługi zadłużenia okażą się wyższe niż zakładano.
Powrót tematu „superurzędu” pokazuje, że gmina Kołbaskowo stoi dziś przed decyzją o charakterze strategicznym. Nie chodzi wyłącznie o budynek administracyjny, lecz o model rozwoju – czy inwestować w duże, prestiżowe projekty, czy zachować większą ostrożność finansową.
A ponieważ wynik głosowania może zależeć od jednej osoby, dyskusja o inwestycji staje się jednocześnie dyskusją o odpowiedzialności politycznej, zaufaniu mieszkańców i etyce. Decyzja, która zapadnie dziś, może bowiem wpływać na budżet gminy jeszcze przez wiele kolejnych lat a Radna Małgorzata Rychel znajduje się w wyjątkowo niekomfortowej sytuacji – i na pewno czuje dziś presję obu obozów politycznych w gminie.












