Home W regionie Gmina Kołbaskowo w konflikcie z drogowcami, rolnikami, ekologami, RDOŚ, własnymi mieszkańcami i logiką
W regionie

Gmina Kołbaskowo w konflikcie z drogowcami, rolnikami, ekologami, RDOŚ, własnymi mieszkańcami i logiką

5
wizualizacja-bedargowa
Grafika: Nasze Będargowo

W okolicach Będargowa, w gminie Kołbaskowo, trwa budowa zachodniej obwodnicy Szczecina – drogi ekspresowej z tunelem pod Odrą, największej tego typu inwestycji w historii polskiego drogownictwa, wartej 8 mld zł. Już na etapie decyzji środowiskowej dla tej trasy wyznaczono szereg przejść dla zwierząt, a obowiązek ich budowy trafił do zezwolenia na realizację inwestycji drogowej wydanego przez wojewodę. Tymczasem gmina Kołbaskowo przygotowała projekt planu ogólnego, który po obu stronach jednego z kluczowych przejść przewiduje aż 270 ha terenów przemysłowych – i naraża się tym samym na sprzeciw zarówno drogowców, jak i instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska.

Kilkaset metrów na północ od Będargowa Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zaplanowała duże górne przejście dla zwierząt w formie szerokiego wiaduktu nad dwujezdniową trasą, obsadzonego zielenią tak, by możliwie jak najwierniej odtwarzać naturalny korytarz ekologiczny. W pobliżu ma powstać jeszcze kilka mniejszych przejść pod jezdnią. Lokalizację wybrano nieprzypadkowo – pola uprawne na północ od Będargowa stanowią, zgodnie z dotychczasową dokumentacją planistyczną gminy, szeroki korytarz migracyjny zwierząt pośród okolicznej zabudowy, a obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie przewidywał tu żadnej zabudowy – tylko tereny rolnicze.

Jak tłumaczy Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot, stowarzyszenia, które opracowało pierwszą w Polsce mapę korytarzy ekologicznych, przejścia dla zwierząt nad drogami to od lat podstawowe narzędzie ograniczania negatywnego wpływu infrastruktury drogowej na dziką faunę – umożliwiają zwierzętom codzienne migracje w poszukiwaniu pokarmu i wody, a także szersze przemieszczanie się w poszukiwaniu nowych siedlisk czy partnerów do rozrodu. Jego zdaniem budowa takich przejść to nie tylko kwestia ochrony przyrody, ale i bezpieczeństwa kierowców – dobrze zaprojektowany korytarz migracyjny realnie zmniejsza ryzyko wypadków drogowych z udziałem zwierząt.

Gmina planuje zabudować to, co miało zostać puste

Problem w tym, że przygotowany przez władze gminy Kołbaskowo projekt planu ogólnego – dokumentu, który od sierpnia ma zastąpić dotychczasowe studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego – przewiduje po obu stronach dużego przejścia dla zwierząt strefę gospodarczą z halami przemysłowymi, magazynami i centrami logistycznymi.

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Szczecinie zaopiniował ten projekt negatywnie, wskazując wójtowi gminy Kołbaskowo, że wyznaczone przejścia dla zwierząt są kluczowe z przyrodniczego punktu widzenia, a ich lokalizację dobrano na podstawie badań przyrodniczych oraz istniejącego i planowanego zagospodarowania terenu wokół inwestycji. RDOŚ zaznaczył też, że przejścia dla zwierząt planuje się wyłącznie w miejscach wolnych od zabudowy i innego zagospodarowania – a zmiana przeznaczenia tych terenów pod przemysł oznaczałaby w praktyce barierę nie do pokonania dla zwierząt. Negatywną opinię wydał również szczeciński oddział GDDKiA.

Co istotne, zezwolenie na realizację inwestycji drogowej wraz z przejściami dla zwierząt wydano już wiosną 2025 roku – a więc zanim jeszcze powstał projekt planu ogólnego gminy. Z dokumentów zebranych przez „Gazetę Wyborczą” wynika, że gmina Kołbaskowo świadomie zdecydowała się na kurs kolizyjny zarówno z GDDKiA, jak i z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska.

Jak podsumowuje Radosław Ślusarczyk, zabudowa terenu, który miał minimalizować stres zwierząt i ułatwiać im bezpieczne przejście nad drogą, byłaby nie tylko szkodliwa przyrodniczo, ale i niebezpieczna dla kierowców, a do tego oznaczałaby zmarnowanie publicznych pieniędzy – koszt samego przejścia szacowany jest na około 11 mln zł, nie licząc potencjalnych, znacznie wyższych kosztów społecznych ewentualnych wypadków.

Do planu zastrzeżenia ma również Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W piśmie opiniującym z 1 sierpnia 2025 r. resort wskazał, że w gminie Kołbaskowo grunty klas bonitacyjnych II-III stanowią wysoki odsetek całkowitej powierzchni gminy i powinny podlegać szczególnej ochronie – gleby klasy II stanowią zaledwie 3,2 proc. wszystkich gruntów rolnych w Polsce, a klasy III nieco ponad 18 proc. Ministerstwo zwraca uwagę, że otaczanie terenów rolniczych strefami przemysłowymi negatywnie wpływa na rozwój rolnictwa i może prowadzić do poważnych konfliktów przestrzennych.

Mieszkańcy zbierają uwagi, sołtys mówi wprost

Przeciwko projektowi planu protestują też sami mieszkańcy gminy. Na facebookowym profilu „Nasze Będargowo” publikowane są analizy i informacje o zebraniach mieszkańców w sprawie planowanej strefy przemysłowej. Sołtys Będargowa Dawid Halicki podsumował sytuację krótko: „Dla gospodarstw nie ma miejsca, dla przemysłu 300 ha dobrej ziemi…”. Mieszkańcy zwracają też uwagę na praktyczne skutki sąsiedztwa z przemysłem – całodobowy ruch samochodów osobowych i ciężarowych, oświetlenie, hałas i stałą obecność ludzi, które w ich ocenie mogą całkowicie zniweczyć sens budowanych za publiczne pieniądze przejść dla zwierząt.

Konsultacje projektu planu ogólnego trwają do 24 lipca. Jak informują mieszkańcy, dotychczas zebrano już 930 pisemnych uwag z wnioskiem o zastąpienie stref gospodarczych i części usługowej strefą otwartą lub terenami produkcji rolnej – a to nie licząc uwag przesyłanych drogą elektroniczną.

Opinie, których władze gminy nie chcą widzieć

Opinie RDOŚ, GDDKiA czy Ministerstwa Rolnictwa nie są prawnie wiążące. Jeśli gmina mimo to przeforsuje swój projekt planu ogólnego, mieszkańcom pozostanie droga odwoławcza – zaskarżenie planu do wojewody, a w razie niekorzystnego rozstrzygnięcia, również do sądu administracyjnego. Taką ścieżkę wybrali już wcześniej mieszkańcy szczecińskiego Wielgowa, sprzeciwiający się z tego samego powodu sąsiedztwu z uciążliwą strefą przemysłową.

Jak zaznacza Radosław Ślusarczyk, sytuacja w Kołbaskowie nie jest odosobniona – podobny schemat powtarza się w wielu miejscach w Polsce: najpierw naukowcy i służby ochrony przyrody wyznaczają lokalizację przejścia dla zwierząt, drogowcy je budują, a następnie gminy przekształcają sąsiadujące tereny w strefy przemysłowe, uniemożliwiając zwierzętom faktyczne korzystanie z przejścia. Jego zdaniem to prosta zaprzeczenie samej idei budowy takich przejść, a bez systemowych rozwiązań chroniących tereny wokół nich, podobne konflikty będą się powtarzać – kosztem przyrody, ziemi rolniczej, a w skrajnych przypadkach także życia i zdrowia uczestników ruchu drogowego.

Powiązane artykuły

koszalińska kolejka zyska nowy komfort. kupiono aż cztery wagony ze szwajcarii
W regionie

Koszalińska kolejka zyska nowy komfort. Kupiono aż cztery wagony ze Szwajcarii

To może być jedna z największych zmian w historii Koszalińskiej Kolei Wąskotorowej....

świnoujście przyspiesza z lng. terminal zwiększa możliwości i może obsłużyć już 60 cystern dziennie
W regionie

Świnoujście przyspiesza z LNG. Terminal zwiększa możliwości i może obsłużyć już 60 cystern dziennie

Terminal LNG w Świnoujściu zwiększa skalę działania. Po rozbudowie infrastruktury załadunkowej skroplony...

ponad 2 tysiące darmowych kasków trafi do uczniów w zachodniopomorskiem
W regionie

Ponad 2 tysiące darmowych kasków trafi do uczniów w Zachodniopomorskiem

Do szkół podstawowych w województwie zachodniopomorskim trafi 2060 kasków rowerowych, które zostaną...

polregio z rekordowym półroczem. zachodniopomorskie w czołówce najszybciej rosnących regionów
W regionie

POLREGIO z rekordowym półroczem. Zachodniopomorskie w czołówce najszybciej rosnących regionów

Coraz więcej Polaków wybiera kolej jako środek transportu. Najnowsze dane POLREGIO pokazują,...