Home Rozmowy Spichlerz Rozmaitości. Barbara Matyjanka opowiada o… niecodziennym biznesie
RozmowyBiznes i inwestycje

Spichlerz Rozmaitości. Barbara Matyjanka opowiada o… niecodziennym biznesie

313

Mały, niepozorny sklep na ul. Księcia Bogusława X 13/4U, który można często pominąć, skrywa wiele ciekawych rzeczy. Liczne rękodzieła od kartek okolicznościowych po wyrabiane w żywicy tabliczki. Wszystko sama przygotowuje Pani Barbara, niezwykle skromna osoba. Nam opowiada o swojej działalności i o tym, jak powstają jej liczne rękodzieła w Spichlerzu Rozmaitości.

 

– Ile lat prowadzi Pani działalność w tym miejscu?

– Swoją działalność prowadzę trochę dłużej, niż pracuję w tym miejscu. Przede wszystkim rękodzieło to rzecz, do której wróciłam po pewnym czasie. Od dawna robiłam własne mydła świeczki, ale przez natłok innych rzeczy musiałam odejść od swojej pracy. Zeszło to zupełnie na boczny tor. Mniej więcej trzy lata temu wróciłam do swojej pracy. Na początku prowadziłam swoją działalność klatkę dalej, ale od półtora roku pracuję w tym miejscu.  Choć samą żywicą zajmuję się stosunkowo niedługo. 

– Czyli Pani produkty z żywicy to świeży produkt, czy chwilowe hobby?

– Powiedziałabym, że to nowa nisza, w której się spełniam. Na początku tworzyłam hobbistycznie, jednak po czasie zauważyłam, że ludziom się to podoba i tego potrzebują. W założeniu moje produkty z żywicy miały być tylko estetycznymi dodatkami. Jako osoba wierząca, zaczęłam dodawać motywy biblijne jak na przykład cytaty. Jednak w głównej mierze to jest produkt do domu. Niektórzy będą potrzebować ozdoby, miłego dla oka dodatku. Inni rzeczy z biblijną sentencją, co dalej oczywiście będzie ozdobą, jednak w wymiarze religijnym. Choć dalej postrzegam swoje wyroby jako przyjemne dla oka, niżeli dzieła z zawartą symboliką. 

– Umie Pani określić, na co jest większe zapotrzebowanie, czy na dodatki do domu bądź przedmioty z motywami religijnymi? 

– Cóż, często to się łączy. Estetycznie wykonana tabliczka z żywicy, mająca sentencje czy cytat z biblii, dalej będzie estetyczna. Dlatego nie klasyfikuje klientów, nie tworze rejestrów czego schodzi więcej. Jestem skromną rzemieślniczką, robiącą swoją pracę najlepiej jak potrafi. Czasami widzę, czego klient szuka, potrzebuję bardziej. Staram się wtedy jak najlepiej doradzić. To są momenty, w których zauważam, że ktoś jest bardziej zainteresowany moim rękodziełem z żywicy mającym jakiś cytat, albo po prostu szuka dodatku do domu. Tak samo jest z innymi produktami. Wykonuję także zakładki do książek, pocztówki, świeczki. Wszystko oczywiście robię własnymi rękami. 

– Wracając jednak do „żywicy”, długo zajmuje wykonanie takiej tabliczki?

Oczywiście to zależy od rozmiaru i tego, co ma na niej być. Niektóre to kwestia trzech, czterech dni. Inne trochę dłużej. Wydawać się może, że to krótko, jednak bardzo ważny jest sam zmysł kreatywności. Jak z każdą rzeczą, dziełem, sztuką, które człowiek robi własnoręcznie, trzeba po pierwsze to lubić, a po drugie mieć pewien „dryg”. Choć czasami wykonuję też prostsze rzeczy jak zdjęcia w żywicy. Jakiś czas temu miałam klientów, którzy zażyczyli sobie takie zdjęcie na rocznicę ślubu. 

– Czy przygoda ze światem manualnym to historia z dalszym początkiem? 

Nie ukrywam, że od dziecka lubiłam „coś” robić. Jakkolwiek to zabrzmi, uwielbiałam od dziecka układać puzzle. Mało tego, byłem w tym naprawdę dobra. Jak inni męczyli się przy stu, dwustu elementach, ja układałam po dziesięć tysięcy. Przy puzzlach, mimo że jest to składanie czegoś w całość, jest to „ręczne”, manualne. Oczywiście do tego dochodziły inne rzeczy, ale w założeniu był to mój sposób na odstresowanie się. Dalej tworzenie moich wyrobów tak na mnie działa- odstresowująco. Jednocześnie daje mi to niesamowitą przyjemność. Tworzenie w żywicy, drzewie, wosku to sposób na taką zdrową ucieczkę od codzienności. Tylko że tak jak z puzzlami, trzeba do lubić, mieć czas, chęci i wyobraźnię przestrzenną. 

– Mówimy trochę o przeszłości, a jak widzi Pani przyszłość? Czy to jest, że tak powiem „to”. Wymarzona praca, nisza, w której Pani dobrze i chce Pani działać dalej?

I tak będzie trzeba zacząć od przeszłości. Jak zaczynałam, nie byłam pewna czy moja praca, rękodzieła, spodobają się klientom. Do tego dochodził pomysł, żeby był to sposób na zwyczajny ludzki zarobek. Z czasem jednak, kiedy zrozumiałam, że w głównej mierze robię to, bo lubiłam to robić wcześniej, uspokajało mnie to, trochę pozmieniały mi się priorytety. Nie ukrywam, że pieniądze są ważne. Nie będę mówić, że nie. Jednak satysfakcja z zadowolonego klienta jest nieporównywalna do  żadnych zarobków. Od choćby świeczki po tabliczki z żywicy. Ważne, żeby być docenionym, a to, co robisz, było niepowtarzalne, twoje. Więc jeśli miała bym obstawiać co będzie za parę lat, chciałabym po prostu dalej wykonywać swoją pracę. Dalej robić to co lubię, bo zdecydowanie jest to moja „nisza”. 

 

 

Powiązane artykuły

Biznes i inwestycje

Powstanie nowe miejsce dla miłośników rowerowych akrobacji. Jest przetarg na pumptrack

Zakład Usług Komunalnych poszukuje firmy, która wybuduje obiekt. Stanie on na osiedlu...

Biznes i inwestycjeAktualności

W Podjuchach stanęła wiata-kuriozum. „Lepszy rydz niż nic”

Fakt, że wiaty na przystankach są jak najbardziej przydatne, szczególnie w trakcie...

AktualnościBiznes i inwestycjeTurystyka

Działki ogrodowe do likwidacji? Aż się prosi o przestrzeń ogólnodostępną

Łasztownia ma ogromny potencjał w kontekście zagospodarowania. Mocno może się zmienić również...

Biznes i inwestycjeAktualnościEdukacjaRozmowy

Katarzyna Rogoźnicka wyciąga młodzież z długów i apeluje: „Uczmy młodych oszczędzać”

„Kiedy w rozmowie proponuję, by sobie odkładali po 200 złotych miesięcznie, są...