Home Felietony  Pro memoria – szczeciński blackout
Felietony 

Pro memoria – szczeciński blackout

372
pro memoria – szczeciński blackout
fot. BORJA SANCHEZ-TRILL/PAP/EPA

Znany polski pisarz Jerzy Andrzejewski popełnił przed laty powieść „Ciemności kryją ziemię”. Jej tytuł idealnie pasuje do tego co spotkało Szczecin w kwietniu 17 lat temu, a o czym wielu zapomniało i przypomniało sobie tylko dlatego, że podobno historia przydarzyła się niedawno w Hiszpanii i Portugalii.

Blackout. Nie, nie chodzi o polską grupę rockowo–bluesową Tadeusza Nalepy z lat 60. ubiegłego wieku, która po dwóch latach działalności przekształciła się zresztą w sławny Breakout z Mirą Kubasińską na wokalu (m.in. „Poszłabym za Tobą” i „Gdybyś kochał, hej!”). Chodzi o to, co rozpoczęło się w Szczecinie o godz. 3.30 we wtorek, 8 kwietnia 2008 roku. Doszło wtedy do największej w historii miasta oraz Polski katastrofy energetycznej. Najpierw padły dwie główne linie zasilające Szczecin. Potem poszło jak po sznurku. 

Wielu kabareciarzy chcąc np. wytłumaczyć dzisiejszej młodzieży, na czym polegał stan wojenny wprowadzony w Polsce 13 grudnia 1981 roku, żartobliwie straszy taką wizją: „odcinają internet, nie ma Facebooka ani Instagrama, nie działają telefony komórkowe”. Groza! I to chyba robi wrażenie na młodych. Ale tak było w Szczecinie 8 kwietnia 2008 roku. Aż dziwne, że tym zdarzeniem nie zainteresował się Stephen King. Temat idealny do jakiegoś horroru – środek Europy, prawie pół milionowe miasto zostaje zaatakowane przez gwałtowne i obfite opady śniegu, ludzie zaskoczeni, nie ma prądu i jak mówił pewien kandydat na prezydenta Polski – „nie ma niczego”. 

Co prawda polskie przysłowie twierdzi: „kwiecień – plecień co przeplata trochę zimy, trochę lata”, ale bez żartów! Mówiąc „trochę zimy” mamy zazwyczaj na myśli jakieś nocne i poranne przymrozki. A nie śniegowy Armageddon! Zwały ciężkiego i mokrego „białego puchu” prowadzące do uszkodzenia oraz zawalenia się kilkuset słupów wysokiego i średniego napięcia. Ponad pół miliona osób zostało pozbawionych prądu na kilkanaście lub nawet na kilkadziesiąt godzin. A do niektórych miejsc energia dotarła dopiero po kilku dniach. 

8 kwietnia w Szczecinie nie działała większość sklepów, urzędów publicznych, banków, firm i zakładów pracy, m.in. Stocznia Szczecińska oraz Zakłady Chemiczne Police SA. Szpitale przeprowadzały jedynie operacje ratujące życie. Działały nieliczne szkoły i przedszkola, nie jeździły tramwaje, nie kursowały pociągi, były problemy z dostawą ciepła, wody, a także z działalnością oczyszczalni ścieków, w całym mieście funkcjonowała tylko jedna stacja paliw. 

Na Prawobrzeżu miasta jakby się nic nie stało. Za to Lewobrzeże Szczecina bez internetu, bez prądu, bez światła. Śnieg po pas. Zamknięto większość sklepów. Właściciele „spożywczaków” siedząc przy świeczkach i zamkniętych kasach z coraz większym strachem patrzyli na rozmrażający się towar w niedziałających lodówkach. Niektórzy, załamani wizją prawdopodobnego bankructwa woleli rozdawać te produkty ludziom, żeby chociaż oni szybko je jakoś wykorzystali niż potem wyrzucić je na śmietnik. Towar nie spoczywający w lodówkach sprzedawano „na zeszyt”. 

Na szczęście władze miasta stanęły na wysokości zdania. Powołany sztab kryzysowy, który zajął się opanowywaniem sytuacji w Szczecinie i najbliższych okolicach. Wszystko zaczęło wracać do normy w okolicach godziny 18. Straty, które powstały w wyniku blackoutu, wyliczono potem na kwotę 55 mln zł. Ale ten dzień nie dla wszystkich był katastrofą. 

W takich chwilach Polacy potrafią się zorganizować, aby przetrwać zły czas. Wielu spędziło go np. w rodzinnym gronie, inni integrowali się z sąsiadami na urządzanych ad hoc „domówkach”. Jak niektórzy żartują, efekty tych działań zespalających, jednoczących i łączących zaowocowały dziewięć miesięcy później zaskakującym wzrostem urodzeń w stolicy Pomorza Zachodniego. Może tak było, może nie. Ale o tym dniu nie powinniśmy zapominać, być czujni i przygotowani. Bo, niech to jasna cholera, blackout nie wybiera. 

Powiązane artykuły

akrobacje, czyli nowe szczecina atrakcje
Felietony 

Akrobacje, czyli nowe Szczecina atrakcje

Szczecinowi nie brakuje atrakcji. Ale jak mówi ulubione przysłowie bankierów – „od...

szczecińska młodzież nie czuje świąt?
Felietony 

Szczecińska młodzież nie czuje świąt?

Szczeciński Jarmark Bożonarodzeniowy przyciąga tłumy. Galerie handlowe uginają się od klimatycznych światełek,...

koszmar minionego listopada
Felietony 

Koszmar minionego listopada

Od dawna nie oglądam horrorów. Bo żaden z nich nie przebije tego,...

trzeba wiedzieć koło kogo stać
Felietony 

Trzeba wiedzieć koło kogo stać

Przed laty sporą popularnością cieszyła się polska komedia pt. „Jak zdobyć pieniądze,...