Home Felietony  Pożegnanie z Afryką
Felietony 

Pożegnanie z Afryką

202
Foto: muzeum.szczecin.pl

Ze Szczecina znika Afryka. Choć nie do końca, od razu trzeba zaznaczyć. Czarny Ląd na zachodnich Kresach IV Rzeczypospolitej? O co „kaman” – jak mawia (chyba jeszcze) młodzież. Otóż chodzi o eksponaty zgromadzone w szczecińskim Muzeum Narodowym, wchodzące w skład kultowej wystawy pt. „Wioska afrykańska”. Ale po kolei.

Warto doczytać do końca, bo tam dopiero będzie ciekawie. Za informacjami muzealników: „W przedwojennym Muzeum Miejskim w Szczecinie znajdowała się kolekcja artefaktów ludów pozaeuropejskich (w tym również afrykańskich). W polskim Szczecinie zainteresowanie Afryką pojawiło się pod koniec lat 50. XX wieku wraz z uruchomieniem przez Polską Żeglugę Morską linii zachodnioafrykańskiej. W 1962 roku, w celu nawiązania współpracy naukowo-muzealnej, szczecińscy muzealnicy wyruszyli do Afryki. Do Polski napływały zabytki etnograficzne, gromadzone w trakcie wypraw oraz przekazywane przez członków załóg statków pływających do Afryki i przedstawicieli PŻM, którzy pracowali na stałe w portach afrykańskich. Gros obiektów pozyskano w trakcie wypraw etnologicznych, organizowanych w latach 70.–90. XX wieku. Z pierwszej, która wyruszyła do Afryki w 1976 roku, przywieziono kolekcję licząca 1309 obiektów, co podwoiło zbiory gromadzone od 15 lat. Powstały unikalne zbiory monograficzne ilustrujące kultury: Dogon (Mali), Daba (Kamerun), Nuba-Moro (Sudan), Somba (Benin), Lobi (Burkina Faso), Gagou (Wybrzeże Kości Słoniowej). Zbiory afrykańskie MNS liczą około 8,5 tys. obiektów etnograficznych oraz 25 tys. zabytków archeologicznych”. Część z nich wykorzystuje słynna wystawa pt. „Wioska afrykańska” prezentująca codzienne życie na afrykańskiej sawannie. Ekspozycja stała, sławna i niezwykle popularna, zwłaszcza wśród nauczycieli, którzy mogli przyprowadzić do muzeum tabuny uczniów za jednym zamachem osiągając kilka korzyści m.in. „zaliczono” obiekt kultury, a dzieciaki, nie ruszając się ze Szczecina, zobaczyły trochę świata.

Tak było aż do chwili kiedy kilka tygodni temu muzeum ogłosiło, że likwiduje afrykańską wioskę. W jej miejsce ma powstać galeria polsko – niemieckiej sztuki. Ostatni raz wioskę można zobaczyć w sobotę i niedzielę, 2 – 3 marca. Dla zwiedzających przewidziano kilka atrakcji m.in. degustację marokańskiej herbaty, zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia w fotobudce, warsztaty plastyczne, księga pamiątkowa, gra muzealna i pokaz tańca etnicznego.

Byłem jednak rozczarowany. Myślałem, że koniec wystawy ogłosi dźwięk tam – tamów, który dotrze w najodleglejsze zakamarki miasta i wzbudzi poczucie wstydu u tych, którzy ani razu wystawy tej nie obejrzeli. A może nawet nigdy nie byli w muzeum. Jakimkolwiek. Może ten sygnał wzbudziłby u nich jakichś odruch zobaczenia w ostatniej chwili jakie tajemnice kryje Czarny Ląd w Szczecinie.

Liczyłem, że może pojawi się jakiś szaman, który rzuci afrykańską klątwę na tych, którzy unikają kultury jak ognia lub pogrozi ukąszeniem muchy tse tse tym, którzy w mieście kulturę zaniedbują. I to nie tylko tę wysoką, ale również osobistą. Zabrakło władcy dżungli, czyli Tarzana – Króla Małp, „śmigającego” po elewacji Muzeum Narodowego oraz Wałach Chrobrego, którego śmiało mógłby odegrać jakiś lokalny fan ćwiczeń „na siłce” uprawianych 365 dni w roku przez 24 h na dobę. Zabrakło także „mięśniaka” przebranego w strój King Konga, który mógłby wedrzeć się na wieżyczkę gmachu Urzędu Wojewódzkiego i w ten sposób reklamować ostatnie chwile wystawy. Te „ostatnie podrygi” na pewno ubarwiłyby występy jakichś czarnoskórych raperów, którzy melodeklamacją i obfitością wszelakich wulgaryzmów również odnieśliby się do decyzji o likwidacji wystawy oraz braku zainteresowania tym faktem lokalnych elit społeczno – polityczno – gospodarczych. Siorbanie herbat – fajny pomysł, ale dlaczego nie iść dalej? Może np. degustacja  jakichś potraw a la Czarny Ląd stworzone przez lokalnego Makłowicza lub Okrasę z produktów upolowanych w trakcie safari, czyli zaciętej wojny na obniżki dwóch dominujących w Polsce sieci pożywczych, pokaz mody pt. „jak stworzyć kreację ze skórek po bananach”, zabawy sprawnościowe – rzucanie dzidą na odległość, czyli kto trafi w Wyspę Grodzką, rodzinne zawody Hiena Roku, czyli kto najszybciej rozdrapie spadek po zmarłym członku rodu, albo turniej wiedzy o Afryce z podchwytliwymi pytaniami np. ile drinków dziennie wypijał znany pisarz Ernest Hemingway pod Kilimandżaro.

Na szczęście jeszcze trochę afrykańskich eksponatów w muzeum zostaje. To może zamiast „afrykańskiej wioski” ekspozycja pt. „chata czarownika”, do którego nikt w wiosce nie „zafika”?

 

Powiązane artykuły

AktualnościFelietony Lifestyle

Ta marka na zawsze odmieniła lodowy i kawiarniany biznes w Szczecinie

Pisząc o szczecińskich lodach i lodziarniach nie sposób pominąć Castellari. To marka...

Felietony Lifestyle

Kakao z lat 80-tych

Przechodziłem właśnie Jagiellońską, gdy moja ciekawość kazała mi skręcić w Bolesława Śmiałego,...

Ekologia i zdrowieFelietony Lifestyle

Uśmiech Buddy, zapachy Wschodu i ból wszystkich mięśni.

Coraz częściej i coraz chętniej korzystamy z różnych usług. Płacimy za manicure...

Felietony 

Tajny plan naprawienia Pogoni

Dotarliśmy do tajnego planu uzdrowienia sytuacji w MKS Pogoń Szczecin jaki podobno...