Home Historia Polscy jeńcy w dawnym Altdamm
Historia

Polscy jeńcy w dawnym Altdamm

140

Dziś bardzo skąpo opisany w sieci temat – Polacy w trakcie I Wojny Światowej oraz świeżo po niej w ówczesnym Altdamn (Dąbiu), czyli w dzisiejszej dzielnicy Szczecina. W przeciwieństwie do więźniów angielskich nasi byli w dużo gorszej sytuacji  – najpierw Niemcy uznawali, że Polacy walczący dla Ententy są “najgorszego sortu”. Później, kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie Niemcy nazywali ich buntownikami. Setki z naszych rodaków trafiło do ówczesnego Altdamm, czyli do dzisiejszego Szczecina. Do postu załączam dokumenty w języku angielskim, jakie wysyłali Polacy do najróżniejszych instytucji, z apelami o pomoc.

 

Prócz tego kilka fotek polskich więźniów, które można znaleźć na Prawobrzeze.eu, a które nadesłał tam użytkownik o pseudonimie “Czarny” – pochodzą ze wspomnień Antoniego Szumana. Na jednym ze zdjęć są nazwiska (!!!) więzionych w Altdamm polskich bohaterów Powstania Wielkopolskiego. Mało kto dziś o nich wspomina, mało kto o nich pisze, mało jest nich dostępnych informacji. Na początku listu znajdziemy miasto – Zurich oraz datę 18 lipca 1918 roku. Adresatem jest Pan J. F. Hecker, sekretarz w Genewie.

 

Liczba polskich więźniów w Niemczech nie może być dokładnie ustalona. Wielu umiera, wielu jest przenoszonych z obozu do obozu, niewielka ilość dostała pozwolenie na powrót do domu. Większość listów pochodzi od ludzi, których śmierć wkrótce dopadnie. Przewidujemy, że liczba polskich więźniów wojennych w Niemczech to około 120 000. Centralne biuro dotyczące więźniów w Berlinie obiecało nam dokładne dane, które zdają się być opóźnione. Do niedawna (ostatni czerwiec) Le Comite General De Secours por les Victimes de la Guarre en Pologne, Hotel du Lac, Vavey, podsyłał mi nieco źródeł, bardzo niedokładnych, zaokrąglając liczbę do 70 000 więźniów. Te źródła bazowały na danych o dostarczanym jedzeniu holenderskiego pochodzenia. Jednak od ostatniego miesiąca, z racji całkowitego wyczerpania funduszy Komitet musiał wstrzymać wysyłki. Francuscy więźniowie, którzy niedawno trafili do Szwajcarii uznali, że na ich polskich towarzyszy czeka pewna śmierć. Poniższa lista obozów, gdzie są polscy więźniowie jest niestety daleka od ukończenia. Madam de Weyssenhoff zakomunikowała do mnie twój list: Polscy więźniowie w Niemczech i Austrii. Przez dwa lata pracowałem dla nich w Montreux, a potem w Lausanne. Musieliśmy zawiesić nasze prace, kiedy szwajcarskie władze zabroniły eksportu, ale pozostałem w kontakcie z paroma obozami i wierzę, że jestem w stanie odpowiedzieć na trochę twoich pytań, dotyczących więźniów w Niemczech. Informacje jakie ci przesyłam zostały zebrane z listów od samych więźniów, które niestety często docierały z masą słów zamazanych przez cenzora.

 

Poniższe tłumaczenia raportów i apeli pokazują nam w części sytuację obozową w dawnym Altdamm, dzisiejszym Dąbiu, co po raportach z poprzednich lat dokonanych przez zachodnich wysłanników pozwala nam twierdzić, że warunki ulegały pogorszeniu z każdym rokiem. Sytuacja na froncie zachodnim, między Francją i Niemcami przechylała się na stronę państw Ententy, co również musiało mieć odbicie w tym, jak traktowani byli jeńcy oraz jakie warunki mieli – zarówno medyczne, jak i sanitarne oraz żywnościowe. Na jednej z fotografii z obozu w Altdamm możemy znaleźć nazwiska biura pocztowego w obozie jenieckim – Stanek, Hanasz, Rutkowski, Leśny, Wojewódzki, Bykowski, Grzęda.

 

Niemcy: Polscy więźniowie, formalnie rosyjscy, faktycznie przybywający z terenów teraz okupowanych przez Niemców „Królestwa Polskiego” są wyzwoleni, ale tylko wtedy kiedy udowodnią, że są wystarczająco bogaci, by przeżyć. To zostało mi przekazane przez oficera w obozie w Neustadt (Sud Harz), po 4 latach w niewoli, list datowy na 22 maja 1918 roku. Więźniowie polscy, którzy mieszkali w Rosjki przed wojną (w aktualnej Rosji) są wymieniani z Rosjanami, ale bardzo powoli, chorzy najpierw. Ci zdrowi pracują ciężko w fabrykach, a ich los jest straszny, głodują. Ze wszystkich obozów – oficerskich lub żołnierskich – ten sam płacz o chleb jest ciągle słyszalny. Z racji tego jak są traktowani najczęściej pomijają tę kwestię w swoich listach. Trochę internowanych Francuzów, z którymi miałem okazję porozmawiać rok temu powiedziało mi bardzo smutne historie ich dotyczące. Czy coś się zmieniło od tego czasu – nie wiem.

Obozy w Niemczech, z którymi utrzymywałem kontakt ostatnio to: – Gardenlagen: obóz wyłącznie dla Polaków.

– Neustadt: obóz oficerski.

– Hammeln: 2800 Polaków w 1918 roku.

– Sprottau: 185 mężczyzn chorych na gruźlicę

(z Polski, nie do repatriacji)

– Soltau Hannover: Wielu Polaków z Królestwa Polskiego pracuje w fabrykach. Polski Komitet obozowy dba o pracujących i robi wszystko, co może by dostarczyć im jedzenie (luty 1918).

– ALTDAMM: Bardzo wielu ludzi w tym obozie, który działa również jako miejsce przystankowe dla repatriantów do Rosji. Załączę tłumaczenie listu, który wysłano do mnie z tego obozu w zeszłym roku. Nie sądzę, by sytuacja uległa tam poprawie.

– Holzminden: Obóz dla cywili. Polacy znajdujący się tutaj to głownie ci, którzy pracowali w Niemczech przed wybuchem wojny. Kiedy nie mogą pracować, są chorzy, kiedy kobiety są w ciąży itp. są wysyłani tutaj.

Polski Komitet tego obozu poprosił nas, by nie wysyłać paczek zbiorowych, tylko indywidualne. Kapłan Pan Astasiewiez (prawdopodobnie Austasiewicz – dop.), barak 60, zawsze gotów do pomocy, może udzielić informacji.

Napiszę do Generalnego Komitetu do spraw ofiar wojny w Polsce, Hotel du Lac, Vavey, prosząc o listę obozów, w których znaleźć można Polaków, z racji że nie mam pod ręką żadnego dokumentu na ten temat. Oni mogą również dać mi listę obozów w Austrii, bo na razie mogę pracować nad obozami jakie dziś już nie istnieją. Jeden lub dwóch więźniów w obozie Bascsfab Somoria na Węgrzech (oficerowie):

Salzerbad Kleinzell off Muhling, Talaegersieg – ta miejscowośc to pewnie Zalaegerszeg , Węgry.

Jeżeli zechcesz mogę zdobyć informacje dotyczące polskich więźniów w Austrii, jednak Comite du Prince Evaque de Cracovie ma sekcję poświęconą więźniom. Oni jednak wysyłają im jedynie książki, kraj nie ma żywności, jak pewnie wiesz. Chciałbym ci serdecznie zarekomendować, Sir, moich biednych rodaków. Nie mają szczęścia jak nigdy, cierpiąc z powodu braku pomocy (zakaz eksportu z Francji, Holandii, Anglii, zmniejszenie zapasów żywności zawsze rośnie wewnętrznie), a ogromna liczba z nich ma małą, ale jednak nadzieję na repatriację nim skończy się wojna. Generalny Komitet Vavey, który powinien przyjść im z pomocą poprzez Holandię musiał wstrzymać swoje paczki, z braku pieniędzy.

Zawsze twoja

podpisano Antoinette Gorska

 

Życie obozowe było o tyle trudne, że każdy list, apel lub stanowisko obozowych komitetów jenieckich było od razu filtrowane i cenzurowane przez służby. W listach nie można było się skarżyć na choroby, warunki, brak jedzenia czy złe traktowanie – było niemal pewne, że taki list lub karta pocztowa nie przejdzie przez sito cenzorskie. Często jednak udawało się przemycić znaczenia oraz prośby o przedmioty pierwszej potrzeby, które były przysyłane paczkami. Dla każdego żołnierza żyjącego w obozie jenieckim otrzymanie takiej paczki było wielkim świętem – w nich często znajdowały się środki higieny, nowa bielizna, skarpety, czy bardzo odżywcze środki, jak wspominany w innym poście Virol. Poniżej tłumaczenie wspomnianego wyżej załącznika do listu:

 

Camp Altdamm, 5 czerwca 1917 roku

Nasza niedola rośnie każdego dnia. Natychmiastowa i wielka pomoc jest bardzo potrzebna. Na razie pomagamy najmocniej jak możemy wybranym oraz chorym, którzy są w obozie, jednak zdrowi również potrzebują jedzenia. Potrzeba pomocy jest wymagana we wszystkich miejscach: w szpitalach oraz dla tych, którzy zmuszeni są do pracy. Byłoby bardzo dobrze uspokoić nasze żołądki. Ale nie mamy wystarczająco środków, to co do nas dociera nie wystarcza na najpilniejsze potrzeby. Jeżeli wsparcie nie nadejdzie, śmiertelność już teraz tak bardzo przerażająca wzrośnie jeszcze bardziej. Aktualnie nie mija dzień bez przynajmniej 10 przypadków zgonów, a niekiedy grzebiemy nawet więcej. To wszystko przez to, że każdy z jest ekstremalnie wycieńczony. Nie masz pojęcia, co się wokół nas dzieje – słowo „rozpacz” jest za słabe, by to wyrazić. Wieści z kraju, z de „Free Poland” nie są komfortowe – jest źle, bardzo źle. Drodzy rodacy, róbcie co możecie, jesteście bardziej wolni w swoich działaniach, próbujcie wszystkich opcji, piszcie do Anglii, do Szwecji, wszędzie gdzie możecie. Coś musi być wysłane! Ktoś musi przyjść nam z pomocą!

Podpisano: Arian Szymanski

Prezydent Polskiego Komitetu

Obóz w Altdamm

 

Widać, że sytuacja w obozach jenieckich na terenie Niemiec była coraz gorsza z roku na rok – w 1915 roku, gdy odbywały się wizyty zachodnich obserwatorów i łączników mówiono o możliwości prania, zaopatrywania się w rzeczy w obozowych kantynach, nawet o formach rozrywki. Oczywiście obozy były dzielone na sekcje i można podejrzewać, że w tej polskiej oraz rosyjskiej, które często ze sobą mieszano sytuacja wyglądała dużo gorzej. Szczęśliwie dla wielu koniec życia obozowego nadszedł w drugiej połowie i pod koniec 1918 roku. Jednak nie dla wszystkich. Wkrótce później wybuchnie Powstanie Wielkopolskie, a do Altdamm trafią również biorący w nim udział Polacy. Za pomoc im groziła nawet kara śmierci…

Powiązane artykuły

HistoriaZ archiwum Szczecinera

O wielkich manewrach i „dniach cesarskich” w Szczecinie.

Miłośnicy historii z pewnością znają skrót „CK”. To symbol pewnej epoki, estetyki,...

AktualnościHistoria

Zabytkowe samochody zawładnęły szczecińskimi ulicami

Sobota upływa w Szczecinie pod znakiem Nocy Muzeów. Z tej okazji, jak...

MotoryzacjaHistoria

Mógł zmotoryzować Polskę na długo przed „maluchem”. Poznaj historię „szczecińskiego” Smyka

Był nadzieją polskiej motoryzacji, która jeszcze w latach pięćdziesiątych była niedościgłym luksusem...

HistoriaTechZ archiwum Szczecinera

Zapomniane olbrzymy

Ponownie sięgamy do naszego archiwum, by przypomnieć wyjątkowy tekst wybitnego dziennikarza radiowego...