Jak poznawać nieznany Szczecin? Istnieje wiele tras. Ale można dorzucić kilka nowych? Może szlakiem słynnych dyskotek? Albo nocnych knajp? A może głośnych zbrodni, albo lokalnych katastrof?
Za nami XIII Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego. Zawsze cieszy się ogromnym powodzeniem. Setki, jak nie tysiące mieszkańców i turystów ruszają poznawać stolicę Pomorza Zachodniego na różne sposoby. Odkrywać m.in. miejsca, na które zazwyczaj nie zwracamy uwagi i poznawać historie ludzi, którzy tworzyli to miasto. Tym razem organizatorzy zaproponowali 30 tras, jednych bardziej, innych mniej ciekawych. Niektóre były bezpłatne, na część z nich obowiązywały specjalne bilety wstępu. Pogoda była wyjątkowo atrakcyjna, więc uczestnicy spacerów nie mogli narzekać.
Z roku na rok ilość tras chyba się zwiększa. Ale przecież zawsze można przygotować coś nowego. Choćby ruszyć śladem charakterystycznych szczecińskich obiektów, które zniknęły z mapy miasta po II wojnie światowej np. Konzerthausa, Teatru Miejskiego, czy Haus Ponath (duże piwo dla tego, kto wie o jaki budynek chodzi). A może trasa pt. „Słynne szczecińskie dyskoteki” – Wenus, Miami Nice, Mała Scena, Babylon, Palladium, Adria, Domino, Imperium. Piękna wycieczka i ile byłoby mega ciekawych informacji oraz anegdot z tym związanych, choćby o DJ-ach, którzy w nich pracowali – szczecińskich, ale nie tylko m.in. o gwiazdach z Warszawy – Jacek Bromski (znany reżyser), Marek Karewicz (znakomity fotografik), Bogdan Fabiański (radiowy specjalista od muzyki dyskotekowej).
Można wybrać się także szlakiem sławnych szczecińskich knajp, których już nie ma – Paloma, Bajka, Kaskada, Jubilatka, To Tu, Bistro Ulańskie, Żeglarska, Jagódka, Europa, Artystyczna, Szu Hin, Tulski, Ryska, Gdak, Bosmańska, Szczecinianka. Gigantyczna porcja fantastycznych opowieści o ludziach i zdarzeniach. A może trasa po miejscach, w których działały znane kluby studenckie – Trans, Kubuś, Atut, stary Pinokio, Kontrasty. Zostały po nich tylko barwne wspomnienia. Mało? No to może ruszyć szlakiem nieistniejących już szczecińskich kin? Na początku lat 80. ubiegłego wieku było ich 16. A dziś? Jak śpiewał Bob Dylan: „odpowie ci wiatr wiejący przez świat, odpowie ci, bracie, tylko wiatr”.
A może spacer z pewną dozą pikanterii np. śladem szczecińskich przedwojennych domów publicznych? Albo śladem głośnych zbrodni, do których doszło w stolicy Pomorza Zachodniego – w odległej przeszłości aż do chwili obecnej? Może szlakiem lokalnych katastrof?
Sławny polski pisarz i aktor – naturszczyk oraz najbardziej znany kamieniarz, czyli Jan Himilsbach mawiał: „tyle dróg budują, a nie ma k…a dokąd iść”. W Szczecinie znajdzie się wiele tras dla każdego z nas.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, doświadczenie wskazuje jednak, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)












