Home Rozmowy Pasieka naukowców pod Szczecinem. „Bez zapylaczy nie przetrwa ani przyroda, ani człowiek”
Rozmowy

Pasieka naukowców pod Szczecinem. „Bez zapylaczy nie przetrwa ani przyroda, ani człowiek”

211
pasieka naukowców pod szczecinem. „bez zapylaczy nie przetrwa ani przyroda, ani człowiek”

Pszczoły odpowiadają za funkcjonowanie ekosystemów, bezpieczeństwo żywnościowe i bioróżnorodność, a mimo to ich liczba na całym świecie dramatycznie spada. W Kulicach pod Szczecinem naukowcy Uniwersytetu Szczecińskiego stworzyli wyjątkową pasiekę IMMUNO i edukacyjną ścieżkę poświęconą zapylaczom, łącząc badania naukowe z ekologią i społeczną edukacją. Z okazji Światowego Dnia Pszczół rozmawiamy z dr hab. Pauliną Niedźwiedzką-Rystwej, prof. US, o tym, dlaczego przyszłość człowieka może być silniej związana z losem pszczół, niż wielu z nas przypuszcza.

 

Pasieka IMMUNO działa przy Centrum Immunologii i Immunobiologii Chorób Zakaźnych i Nowotworowych Uniwersytetu Szczecińskiego, co już samo w sobie brzmi bardzo nietypowo. Skąd pomysł, aby właśnie środowisko nauk immunologicznych zaangażowało się w projekt związany z pszczołami i edukacją ekologiczną? Czy między światem owadów zapylających a współczesną nauką o odporności istnieją dziś zaskakujące punkty wspólne?

Pomysł stworzenia Pasieki IMMUNO wyrósł z naturalnego dla immunologa sposobu patrzenia na świat – przez pryzmat systemów obronnych organizmów oraz ich relacji ze środowiskiem. W immunologii zajmujemy się odpornością, czyli mechanizmami, które pozwalają organizmom funkcjonować w dynamicznym i pełnym zagrożeń świecie mikroorganizmów. Pszczoły, choć kojarzą się głównie z zapylaniem i produkcją miodu, są niezwykle interesującym modelem biologicznym, jeśli chodzi o funkcjonowanie odporności w społecznościach oraz o wpływ środowiska na zdrowie organizmów.

Ponadto, w XXI wieku jesteśmy w poważnym kryzysie antybiotykoodporności, zatem wszelkimi dostępnymi metodami poszukujemy alternatyw dla skutecznej walki z drobnoustrojami. Produkty pszczele są w tej materii ważnym i ciekawym tropem, pracujemy nad tym, by można było skuteczniej, powszechniej i bezpiecznie wykorzystywać ich przeciwdrobnoustrojowe właściwości.

Można więc w pewnym sensie powiedzieć, że zarówno immunologia, jak i pszczelarstwo dotyczą zdrowia ekosystemu – tylko w różnych skalach. Immunologia bada, jak organizm radzi sobie z patogenami, natomiast pszczoły są jednym z najczulszych „wskaźników” kondycji środowiska, w którym żyjemy. Ich dobrostan odzwierciedla stan bioróżnorodności, obecność zanieczyszczeń czy zmiany klimatyczne. To bardzo inspirująca perspektywa.

Pasieka IMMUNO oraz nowa ścieżka edukacyjna w Kulicach pokazują, że współczesny uniwersytet coraz częściej wychodzi poza laboratoria i sale wykładowe. Na ile takie projekty są dziś próbą budowania nowego modelu nauki – bardziej otwartej, społecznej i zakorzenionej w edukacji ekologicznej?

Uniwersytet Szczeciński to uczelnia nowoczesna, nadążająca za trendami w nauce i kształceniu. Tutaj wiemy, że tylko otwarcie na społeczeństwo i uprawianie nauki bliskiej ludziom ma sens. Dlatego też projekty realizowane przez Centrum Immunologii Doświadczalnej oraz Immunobiologii Chorób Zakaźnych i Nowotworowych US, takie jak pasieka IMMUNO mają różne cele – z jednej strony stanowią przestrzeń edukacyjną, która pozwala pokazać studentom i mieszkańcom, jak ważne są zapylacze dla funkcjonowania ekosystemów i bezpieczeństwa żywnościowego. Z drugiej strony są symbolicznym mostem między nauką a przyrodą i pokazują, że badania nad odpornością nie kończą się w probówce – są częścią dużo większego systemu zależności biologicznych.

Coraz częściej mówi się, że kondycja pszczół staje się jednym z najważniejszych wskaźników stanu środowiska naturalnego. Czy z perspektywy naukowca ma Pani poczucie, że problem zanikania zapylaczy jest dziś nadal niedoceniany społecznie, mimo że bezpośrednio dotyczy bezpieczeństwa żywnościowego, zdrowia i funkcjonowania całych ekosystemów?

Uważam, że świadomość społeczna w ostatnich latach zdecydowanie rośnie, jednak skala problemu wciąż bywa niedoceniana. Zapylacze, w tym pszczoły, odgrywają kluczową rolę w produkcji żywności oraz w utrzymaniu równowagi ekosystemów, dlatego ich kondycja jest niezwykle ważnym wskaźnikiem stanu środowiska. Wiele osób wciąż postrzega pszczoły głównie przez pryzmat miodu, tymczasem ich znaczenie dla rolnictwa, bioróżnorodności i stabilności ekosystemów jest znacznie szersze. Dlatego tak istotne są działania edukacyjne i popularyzatorskie, które pomagają pokazać, że ochrona zapylaczy jest w rzeczywistości troską o nasze wspólne bezpieczeństwo środowiskowe i żywnościowe.

Projekt „Pszczeli Raj” ma również wymiar bardzo praktyczny i edukacyjny – skierowany do dzieci, młodzieży i odwiedzających Kulice. Czy zauważa Pani, że młode pokolenie zaczyna dziś inaczej myśleć o przyrodzie i klimacie niż jeszcze kilka lat temu? Czy edukacja o pszczołach może stać się punktem wyjścia do szerszej rozmowy o odpowiedzialności za środowisko?

Zdecydowanie można zauważyć, że młode pokolenie coraz częściej patrzy na kwestie środowiskowe z większą wrażliwością i świadomością niż jeszcze kilka lat temu. Dzieci i młodzież to nie tylko najwdzięczniejsza i najbardziej wymagająca publiczność, ale także osoby bardzo otwarte na rozmowę o przyrodzie, zmianach klimatu i odpowiedzialności za otaczający nas świat. Pszczoły są w tym kontekście doskonałym punktem wyjścia do edukacji, ponieważ w bardzo przystępny sposób pokazują, jak silnie powiązane są ze sobą elementy ekosystemu. Rozmowa o zapylaczach szybko prowadzi do szerszych tematów – bioróżnorodności, produkcji żywności czy ochrony środowiska. Dzięki temu edukacja o pszczołach może stać się naturalnym początkiem budowania bardziej odpowiedzialnej i świadomej postawy wobec przyrody.

Pszczoły od wieków fascynują ludzi nie tylko ze względu na swoją rolę w przyrodzie, ale też niezwykle zorganizowany model funkcjonowania społeczności. Czy z perspektywy badaczki dostrzega Pani w funkcjonowaniu ula pewnego rodzaju biologiczną „inteligencję zbiorową”, z której również człowiek mógłby wyciągać wnioski dla współczesnego świata?

Bez wątpienia pszczoły mogą być dla człowieka inspiracją. Pokazują, jak wiele można osiągnąć dzięki współdziałaniu, odpowiedzialności za wspólnotę i harmonijnemu funkcjonowaniu we wspólnym systemie. Tego najbardziej nam dzisiaj brakuje, żeby przypominać sobie, że patrzenie wspólnie w jednym kierunku i praca zespołowa może przynosić najlepsze efekty.

A poza tym, pszczoły dużo tańczą, są wrażliwe na piękno przyrody i lubią swoją pracę. To brzmi trochę jak recepta na szczęście

20 maja obchodzimy Światowy Dzień Pszczół, ale wielu ekspertów podkreśla, że sama symboliczna świadomość już nie wystarcza. Co – Pani zdaniem – każdy z nas może realnie zrobić, aby wspierać zapylacze i bioróżnorodność, nawet mieszkając w mieście i nie mając własnego ogrodu czy pasieki?

Myślę, że nawet niewielkie działania mogą mieć realne znaczenie. Przede wszystkim warto sadzić rośliny przyjazne zapylaczom, nawet na balkonach i okiennych parapetach. Zioła, takie jak lawenda, mięta czy tymianek, które są także bardzo atrakcyjne dla pszczół, a przy okazji świetnie sprawdzą się w kuchni. Ważne jest również ograniczanie stosowania chemicznych środków ochrony roślin oraz pozostawianie w przestrzeni miejskiej miejsc bardziej naturalnych, z kwitnącymi łąkami zamiast wyłącznie krótko przystrzyżonych trawników.

Istotną rolę odgrywa także świadome podejście do zakupów – wspieranie lokalnych pszczelarzy czy wybieranie produktów pochodzących z odpowiedzialnych źródeł.

Warto także zadbać o dostęp do wody dla owadów, ustawiając na balkonie lub w ogrodzie niewielkie poidełko z kamykami, na których pszczoły mogą bezpiecznie usiąść. Niewiele osób o tym myśli, a w czasie upałów dostęp do wody jest dla zapylaczy bardzo ważny. Innym prostym działaniem jest pozostawienie w ogrodzie fragmentu „dzikiej” przestrzeni – z suchymi łodygami roślin czy kawałkiem drewna – które mogą stać się miejscem schronienia dla dzikich pszczół i innych pożytecznych owadów.

Drobne, codzienne gesty wykonywane przez wielu ludzi mogą zmienić świat, naprawdę w to wierzę.

I nade wszystko – edukacja. Ona jest, była i zawsze będzie kluczem do rozwoju społeczeństwa we wszelkich wymiarach.

Powiązane artykuły

„to spektakl o złu. o tym, że łatwo mu ulec". jerzy jan płoński o premierze „toto”
Rozmowy

„To spektakl o złu. O tym, że łatwo mu ulec”. Jerzy Jan Połoński o premierze „Toto”

„To spektakl o złu. O tym, że łatwo mu ulec, na skutek...

„uniwersytet kontra algorytm?”. szczecin stanie się miejscem debaty o przyszłości ai w nauce [rozmowa]
Rozmowy

„Uniwersytet kontra algorytm?”. Szczecin stanie się miejscem debaty o przyszłości AI w nauce [ROZMOWA]

Czy sztuczna inteligencja stanie się dla uczelni przełomowym narzędziem rozwoju, czy także...

młoda nauka bez granic. doktoranci z całego świata spotkają się na mkdus 2.0
Rozmowy

Młoda nauka bez granic. Doktoranci z całego świata spotkają się na MKDUS 2.0 [ROZMOWA]

Interdyscyplinarność, międzynarodowa wymiana doświadczeń i debata o najważniejszych wyzwaniach współczesności – od...

złoto wraca do łask? mennica polska mówi wprost: „to już nie tylko inwestycja dla najbogatszych”
Rozmowy

Złoto wraca do łask? Mennica Polska mówi wprost: „To już nie tylko inwestycja dla najbogatszych”

Rosnąca niepewność gospodarcza, wahania rynków i inflacja sprawiają, że coraz więcej Polaków...