Home Felietony  No i bądź tu mądry. Lepsze Mielno czy Dubaj?
Felietony 

No i bądź tu mądry. Lepsze Mielno czy Dubaj?

480
no i bądź tu mądry. lepsze mielno czy dubaj?
fot. On the Move/Facebook

Jakby Polska była już mało podzielona, kolejna sprawa poróżniła Polaków. Wystarczył tylko jeden wpis w internecie i o mało nie doszło do rozruchów na ulicach. A wszystko przez pewnego internautę, któremu zachciało się porównać ceny noclegów w Mielnie oraz w Dubaju w ostatni weekend sierpnia. 

Przeprowadzone przez niego porównanie wskazuje, że Mielno jest droższe niż ww. Dubaj. Według jednego z portali informacyjnych np. noc w hotelu oddalonym o 50 m od plaży w Mielnie kosztuje 484 zł. To drożej niż w NH Collection Dubai The Palm, który mieści się na sztucznej wyspie Palma Dżamira słynącej z wysokiej klasy hoteli. Tam za nocleg trzeba zapłacić 345 zł. A to tylko jeden z przykładów. 

Internet zaryczał niczym szekspirowski ranny łoś, a fora pod tą informacją na różnych portalach rozgrzane były niczym piece martenowskie. Momentalnie utworzyły się dwa obozy – zwolenników spędzania letnich wakacji nad Bałtykiem (pomimo obowiązujących cen) oraz tych, którzy wolą odpoczywać w zamorskich krainach. Argumenty o różnej sile i gatunku padają z obu stron, trwają pojedynki na liczby i kwoty mające pokazywać szczegółowo czy w Mielnie jest rzeczywiście drogo i dlaczego pod koniec sierpnia w Dubaju jest taniej, w najlepsze trwa szermierka wysokościami temperatur w obu destynacjach. W każdym razie konflikt cenowy Mielno vs. Dubaj wzbudził w narodzie większe zainteresowanie niż rozpoczęcie działalności przez nowego prezydenta RP.  

W tym wszystkim jednak chyba zabrakło odpowiedzi na kilka pytań. Dlaczego internauta w celach porównawczych wybrał akurat Dubaj a nie jakąś inną atrakcyjną lokalizację np. Australię, Indonezję, Mauritius lub jakieś Malediwy. Jest tyle pięknych i egzotycznych miejsc na świecie, w których pobyt w ostatni weekend sierpnia może być również tańszy niż w Mielnie. Poza tym – dlaczego akurat Mielno a nie Pobierowo, Krynica Morska lub Hel? Jest tyle atrakcyjnych miejscowości na polskim wybrzeżu Bałtyku, które prowadzą także bardzo skuteczny cenowy drenaż kieszeni letników oraz potrafią doprowadzić ich do łez, rozpaczy i załamań nerwowych. Poza tym dlaczego pod uwagę wzięto ostatni weekend sierpnia? Co na to wszystko Mielno? Nie pojawił się chyba żaden oficjalny komunikat ze strony tamtejszych władz miasta, albo gastronomików i kupców. Może więc im ten cały medialny szum nie przeszkadza? 

Niech mówią, ważne, żeby nie przekręcano nazwy? Bo Mielno i inne nadmorskie miejscowości swoich zwolenników mają i mieć będą. Jak nie nasi przyjadą, to pojawią się inni. Kto? A np. Czesi. Media donoszą o prawdziwej inwazji naszych południowych sąsiadów nad Bałtykiem. Tamtejsza ludność rezygnuje z od lat ulubionych wyjazdów do Chorwacji wybierając zimno, sztormy, ulewy, „paragony grozy”, oszustów „w trzy kubki” i inne “atrakcje”, bo mają dosyć tropikalnych temperatur, ciepłego morza, palm i innych ekskluzywów. Wybierają nadbałtycki survival, wakacyjną szkołę przetrwania nad polskim morzem. 

Z Pragi do Gdyni, Sopotu i Gdańska cztery razy dziennie kursuje specjalny pociąg Baltic Express. Kolejne setki tysięcy Czechów zmierzają nad Bałtyk samochodami dzięki nowym, bezpłatnym autostradom lub „ekspresówkom” z Czech do Świnoujścia, Szczecina lub Sopotu. Już niedługo knedliki wyprą z nadmorskich knajp kopytka i kluski śląskie, brambory ziemniaki, becherowka jegermeistra, o piwach nawet nie ma co wspominać. Liczba Czechów nad Bałtykiem może w tym roku osiągnąć 800 tys.! I nie narzekają na ceny, bo u nas jest podobno o połowę taniej niż w Niemczech, a i Chorwacja stała się droższa. 

Poza tym nadmorskie miejscowości mogą pójść drogą np. Zakopanego. W maju tego roku delegacja tamtejszych górali (razem z kapelą) pojawiła się na targach turystycznych w Dubaju (!), promując region na Bliskim Wschodzie. A w tegorocznej edycji Arabian Travel Market uczestniczyło ponad 55 tys. gości i blisko 3 tys. wystawców z 166 krajów. I jak donoszą media, arabskich turystów jest w stolicy Tatr coraz więcej. Choć górale już narzekają, że to nie szejkowie przyjeżdżają, ani klient premium itd. Ale jak wiadomo górale zawsze narzekają. 

Po której więc stronie się opowiedzieć – Mielna, czy Dubaju? Chyba wszystko zależy od naszych możliwości i upodobań. Ostatecznie to nasza osobista sprawa i nikomu nie musimy się z tego tłumaczyć. Czy ruszyć w świat szeroki, wybrać tropiki, egzotykę i luksus, czy może jednak wybrać „morze, nasze morze” i pójść za radą jednego z najsławniejszych bohaterów polskiej literatury – Nikodema Dyzmy?

„- Czy pan prezes – słodko spytała pani Przełęska – uważa, że to niepatriotycznie w dzisiejszych czasach wozić pieniądze za granicę? Ależ wszyscy to robią!

– Właśnie! Właśnie źle robią! Każdy grosz wywieziony za granicę to okradanie własnego kraju – zacytował hasło przeczytane niedawno na jakimś plakacie propagandowym. – Źle robią.

– No, ale prezes tak zasłużony dla ojczyzny…

– Tym bardziej! Ja muszę dawać dobry przykład innym. Nie, za granicę nie pojedziemy. Możemy podróżować po kraju.

– Masz rację, Niku, byłam niemądra, gdy tamto mówiłam. Pojedziemy do Zakopanego, Krynicy, w Beskidy…”

Tadeusz Dołęga – Mostowicz „Kariera Nikodema Dyzmy”.

Powiązane artykuły

flecista, metal czy disco polo?
Felietony 

Flecista, metal czy disco polo?

Niewykluczone, że w stolicy Pomorza Zachodniego zorganizowany zostanie niedługo kolejny głośny konkurs...

monika lesner
Felietony 

„Dla mnie i tak jesteś najlepszy, ale…”, czyli od presji do depresji

„Bo stać go na więcej”, „Gdybym nie wiedziała, że ma taki potencjał,...

skok stulecia, czyli historia smakowitej zbrodni
Felietony 

Skok stulecia, czyli historia smakowitej zbrodni

Kilka dni temu doszło do prawdziwego „skoku stulecia” na Pomorzu Zachodnim. Będą...

włamała się do domu po… słoik fasolki. część zjadła na miejscu
Felietony 

Włamała się do domu po… słoik fasolki. Część zjadła na miejscu

Są przestępstwa, które przechodzą do historii kryminalistyki. Są też takie, które trafiają...