Od kilku dni pewne znaki na niebie i ziemi wskazywały, że coś ważnego wydarzy się na Pomorzu Zachodnim. Na plaży w Mielnie piasek zrobił się fioletowy, a potem w kilku miejscowościach rewelacyjnie widoczna była zorza polarna. Co zapowiedziały te zjawiska?
Otóż pojawiła się informacja, że jest realna szansa na realizację jednej z najpotrzebniejszych inwestycji w stolicy Pomorza Zachodniego, czyli …toalety na Jasnych Błoniach. I nie ma się co śmiać. To jedno z emblematycznych (jak mawia Robert Makłowicz) miejsc Szczecina, jego duma i wizytówka. Piękne Aleje Platanowe, pola krokusów sławnych na cały kraj i nie tylko, szerokie i soczyste zielenią trawniki, kilka gastronomicznych atrakcji. Wszystko to zachęca do spacerów, wypoczynku, joggingu itp. aktywności indywidualnych i zbiorowych. Ale wiadomo, że ludzki organizm ma swoje prawa oraz potrzeby i trudno z nim czasami wygrać. Jaką sytuację mamy na myśli?
Kiedy nagle człowiek zaczyna wykonywać niezbyt skoordynowane ruchy, nerwowo przestępuje z nogi na nogę, czujnie, ale i z rozpaczą rozgląda się dokoła szukając wybawienia. Trawestując nieco słowa których użył niejaki Psikuta (bez „s” na końcu, z kultowego filmu „Chłopaki nie płaczą”): „organizm wysyła nam maila do nadciągającej kupy, że spotkanie jest w spodniach”. Co wtedy? Gdzie szukać ratunku? Trudno go znaleźć na Jasnych Błoniach. Jeden toi toi sprawy nie załatwia (nomen omen), a poza tym jego użycie u niektórych osób budzi pewne opory. Według mediów Wojewódzki Konserwator Zabytków w Szczecinie nie wyrażał zgody na postawienie stałej toalety na terenie Jasnych Błoni. Ale w czerwcu tego roku ogłoszono, że kolejna edycja konkursu „Projekt Łazienki” firmy Geberit będzie poświęcona właśnie takiej inwestycji.
Zwycięski projekt miałby zostać zrealizowany na placu przy Urzędzie Miejskim, naprzeciwko Jasnych Błoni. Toaleta będzie bezpłatna, dostępna dla osób z niepełnosprawnościami oraz dostosowana dla osób ze szczególnymi potrzebami. Zwycięzca konkursu ma być znany do końca listopada tego roku. Już wpłynęło ponad 100 pomysłów. Niektóre propozycje przypominają np. pawilony handlowo – gastronomiczne, inne mini bunkry lub jakieś obiekty trochę militarne, jeszcze inne solidne wiaty autobusowo – tramwajowe itp. Ważne, że nikt nie wpadł na pomysł przywrócenia publicznych szaletów (prostych budek z metalu lub betonu)jakie działały przed I i II wojną światową. Taki obiekt można zobaczyć m.in. w filmie „C.K Dezerterzy” – główni bohaterowie wrzucili do niego por. von Nogaya.
Ale jeden projekt zwraca szczególną uwagę. To toaleta w postaci wielkiej, błyszczącej…kuli. I to jest chyba to. Szczecin ostatnio słynie z odważnych realizacji architektonicznych np. budynku nowej Filharmonii, czy muzeum na placu Solidarności. Możemy więc zyskać kolejny niezwykły obiekt, które na stałe wpisze się w wizerunek miasta i Jasnych Błoni. A kto wie, może stanie się z czasem jednym z kultowych miejsc w Szczecinie jakim niegdyś był Grzybek na Bramie Portowej, punktem orientacyjnym, miejscem spotkań, umawiania się np. na randki, spacery lub imprezowanie. Oczywiście ktoś może ironizować, że brzmiało by to dosyć osobliwie – umawiać się na randkę przy publicznej toalecie (nie używając pewnych pejoratywnych określeń). Ale może chwyciłaby inna wersja np. „Może się spotkamy przy Kuli na Jasnych Błoniach? Albo: „Może obok Kuli przy Szpinakowym Pałacu?”. I wszystko stanie się jasne i wszystkim wiadome. Taki a nie inny kształt inwestycji na Jasnych Błoniach może być także przyczynkiem do uruchomienia tzw. efektu śnieżnej kuli (małe działanie lub zdarzenie stopniowo narasta i staje się większe, nabierając tempa i wpływu) dotyczącego remontów lub budowy toalet w wielu komunalnych mieszkaniach w Szczecinie.
Okazuje się, że miasto przyspieszyło w rozwiązywaniu tego tematu. Ambitny plan zakłada, że w 2030 roku będzie już tylko ok. 950 lokali bez toalet. Ale jak ujawniają lokalne media okazuje się także, że w wielu przypadkach najemcy nie chcą udostępniać mieszkań, aby można było tam wykonać remont i zamontować toaletę – dalej wolą wychodzić na korytarz lub do tzw. sławojki na zewnątrz budynku. Jak mawiał Ferdynand Kiepski: „są na niebie i ziemi rzeczy o których nie śniło się fizjologom”.
Przy okazji tej inwestycji może byłaby szansa przywrócenia zapomnianej już instytucji tzw. babki klozetowej – osoby dbającej o czystość i porządek w takim obiekcie. I niech nikt w tym momencie nie drwi. Ma ona swoje silne umocowanie m.in. w polskiej sztuce i kulturze masowej. Poświęcił jej miejsce np. Roman Polański w filmowej etiudzie „Gdy spadają anioły”, Andrzej Wajda w sławnym „Popiele i diamencie”, Stanisław Bareja w „Misiu” (babcie piły herbatę i jadły kanapki z serem komentując wyczyny prezesa Ochódzkiego) oraz Janusz Majewski w filmie „Excentrycy, czyli po słonecznej stronie ulicy”. Babcię klozetową w tym obrazie zagrała Anna Dymna i otrzymała za nią Polską Nagrodę Filmową – Orła za najlepszą rolę drugoplanową. Kierowniczkę toalety uwiecznił także zespół Big Cyc w przeboju „Wielka miłość do babci klozetowej”.
Kula na Jasnych Błoniach jest niezbędna! Na pewno nie będzie dla miasta kulą u nogi. Przed laty sławna była powieść „O człowieku, który się kulom nie kłaniał”. W tym szczecińskim przypadku niejeden i nie raz pokłoni się kuli – z wdzięcznością i w podzięce za ratunek.
(gdyby ktoś się nie domyślił, to ten tekst ma charakter żartobliwy, a doświadczenie wskazuje, że wielu traktuje wszystko z cmentarną powagą oraz czyta bez zrozumienia, stąd też te słowa wyjaśnienia)












