Niecodzienny finał miała sprawa kierowcy BMW, który w minioną niedzielę zasłynął skrajnie niebezpieczną jazdą pod prąd drogą ekspresową S3 w okolicach Goleniowa. Mężczyzna, którego poszukiwała policja, sam stawił się na komendzie — niedługo po tym, jak funkcjonariusze opublikowali apel z nagraniem, licząc na pomoc świadków.
Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę 16 listopada, na odcinku S3 między węzłami Goleniów Północ a Goleniów Południe. Jak wynika z nagrań z kamer samochodowych innych kierowców, czarne BMW poruszało się pod prąd, zmuszając pojazdy jadące prawidłowo do gwałtownych manewrów obronnych.
Jeden z kierowców, prawdopodobnie próbując uniknąć czołowego zderzenia, zjechał na pobocze, gdzie jego auto dachowało. Poszkodowany został przetransportowany do szpitala.
Wkrótce po zdarzeniu Komenda Powiatowa Policji w Goleniowie opublikowała nagranie oraz apel o pomoc w identyfikacji sprawcy. Jak się okazało — było to skuteczne.
W czwartek na komendę zgłosił się sam kierujący BMW: 38-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna usłyszy zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego oraz oddalenia się z miejsca zdarzenia.












