Home Felietony  Jak skłócić naród, czyli wojna majonezowa
Felietony 

Jak skłócić naród, czyli wojna majonezowa

483
jak skłócić naród, czyli wojna majonezowa
fot. unsplash

Prawdopodobnie będziemy świadkami kolejnej odsłony wojny domowej w naszym kraju, następnego gorącego konfliktu Polski z Polską. O co tym razem? O majonez. A raczej o to, który z nich jest najlepszy. Dietetycy postanowili skłócić naród i ogłosili wyniki swojego najnowszego rankingu dotyczącego tego sosu. Musieli teraz, przed świętami?!

Co do majonezu Polska podzieliła się na dwa obozy już dawno temu. Jak w sinusoidzie raz na szczycie jest jeden a raz drugi. Co jakiś czas prawidłowość ta zostaje zakłócone jakimiś badaniami, które wskazują, że jeden z nich zaczyna górować nad drugim. Wybucha więc majonezowa wojna między zwolennikami obu majonezów. I teraz najprawdopodobniej znowu zawieszenie broni i rozejm może zostać przerwane. „W tym temacie” (jak mawiał prezydent Wałęsa) i Polacy kolejny raz rzucą się sobie do gardeł. 

Ktoś może się znacząco popukać w czoło twierdząc, że o takie bzdury jak majonez nie warto się spierać. Ale historia pokazuje, że wojny i konflikty zbrojne wybuchały o mniejsze pierdoły. Nie ma więc co majonezu lekceważyć i deprecjonować. To taki sam dobry powód do wywołania np. zamieszek, rozruchów, protestów, masowych manifestacji (niepotrzebne skreślić – przyp. red.) jak każdy inny. Przecież potrafimy, zwłaszcza przy świątecznym stole, zrobić z igły widły, tam gdzie nas jest dwóch, to są trzy zdania, a Polak jak głodny, to zły. Wystarczy przypomnieć rodzinne konflikty, które wybuchały np. w Wigilię – czy ma być barszcz z uszkami, czy grzybowa, w Wielkanoc – żurek czy barszcz biały, obchodzić Halloween czy Dziady, do parówek – musztarda czy ketchup itp. Ale to wszystko nic w przypadku majonezu – sosu całorocznego i całodobowego. Jego wybór w naszym kraju nie jest więc czymś banalnym, czy mało istotną czynnością. Ma znaczenie kolosalne! Zwłaszcza w Wielkanoc. A ona nadciąga milowymi krokami. Co nas może czekać? Jak pisał poeta: „a czas sobie leci banalnym tik tak… powtórka z rozrywki? O tak !”. Za dwa tygodnie siądziemy przy świątecznym stole. I niewykluczone, że dla niektórych nie będzie to udana Wielkanoc, czas spokoju i radości, tylko pole bitwy.

Konflikt o to, który majonez (z dwóch wiodących) jest najlepszy przypomina m.in. odwieczną wojnę Postu z Karnawałem, Zielonej Góry z Gorzowem Wielkopolskim, Torunia z Bydgoszczą, dysputę o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą, o wojnach między kibicami różnych drużyn nie wspominając. W przypadku dwóch ulubionych majonezów dochodzą jeszcze inne aspekty konfliktogenne. Bo jeden pochodzi z Wielkopolski a drugi z Kielecczyzny, czyli jak mówią złośliwi – jeden z Pyrlandii lub Krainy Podziemnych Pomidorów, a drugi z Krainy Scyzoryków. Aż dziwne, że jego producent nie wykorzystał w celach reklamowych sztandarowego utworu niejakiego Liroya śpiewającego przed laty o swojej krainie w utworze pt. „Scyzoryk”. Po przeróbce reklama majonezu mogłaby brzmieć np. „Kielecki, Kielecki, tak na mnie wołają, ludzie spoza mego miasta doskonale mnie znają…”. Dziwne, że producenci obu wyrobów nie postarali wykorzystać w reklamie lekko strawestowaną wersję przeboju Ich Troje: „A wszystko to, bo Ciebie kocham i nie wiem jak bez Ciebie mógłbym żyć. Chodź, pokażę ci, czym moja miłość jest. Cały słoik skonsumuję”. 

Wracając do powodów konfliktu. Dla niektórych znaczenie ma, że jeden pochodzi z dawnego zaboru pruskiego a drugi z „kongresówki”. Do tego dochodzą wątki kapitalistyczno–ekspansjonistyczne: bo jeden był „od zawsze” na polskich stołach, a drugi, po zmianie nazwy, wdarł się szturmem na rynek dopiero jakiś czas temu i szybko zaczął zdobywać wysoką pozycję. Niektórzy próbują także wskazywać na czynniki narodowościowe – bo producent jednego jest z udziałem obcego kapitału a drugi cały czas rodzimy. Oczywiście koronnym argumentem powinny być walory smakowe. Ale w takim przypadku usta zamyka standardowy tekst, że „de gustibus non disputandum”.

Teraz swoje pięć groszy do tego konfliktu dołożyli dietetycy, którzy przeprowadzili najnowsze badania składu popularnych majonezów i wyłonili te najlepsze oraz najgorsze z nich. Ocenili je według liczby dodatków do żywności, zawartości cukru, obecności zbędnych wypełniaczy, ilości soli na 100 g, poziomu nasyconych kwasów tłuszczowych oraz kaloryczności. Skupimy się oczywiście tylko na dwóch wiodących majonezach. No i tym razem wygrał ten od Scyzoryków. Wyrób z Pyrlandii uplasował się na drugim miejscu. Wiadomość o tym wydarzeniu jakoś nie była zbyt szeroko kolportowana w mediach. Zwycięzca nie ruszył także z jakąś zmasowaną akcją promocyjną. Ale wieści o tym i tak trafią do ludu. Tematu tego więc na pewno nie unikniemy w trakcie przedświątecznych zakupów oraz przy Wielkanocnym stole. Choć w tym drugim przypadku może „przykryty” zostanie on obfitą kłótnią lub soczystą pyskówką (ale, miejmy nadzieję, bez rękoczynów) na przykład kto zostanie nowym władcą Polski, o obsadę głównych ról w najnowszej ekranizacji „Lalki”, czy Pogoń wygra z Legią Puchar Polski albo czy z grilla jest lepsza karkówa czy kiełbacha.

 

Powiązane artykuły

przypłynął prom, wróciła…stępka
Felietony 

Przypłynął prom, wróciła…stępka

Jeden nowy prom, a ile wzbudził pasji, emocji, wściekłości, nerwów, morderczych instynktów, ...

miał być „winter is coming” i jest
Felietony 

Miał być „winter is coming” i jest

„Krowy bedo sie źrebili, kobyły cielili, owieczki prosili! Chłop z chłopem spać...

carnavale, czyli szał ciał!
Felietony 

Carnavale, czyli szał ciał!

Już w najbliższy wtorek zaczyna się. Tegoroczny karnawał! Będzie bardzo krótki, bo...

jasnowidzący już wiedzą
Felietony 

Jasnowidzący już wiedzą

Wybitny polski pisarz – Stanisław Lem mawiał: „bądź dobrej myśli, bo po...