Home Z archiwum Szczecinera Hans Hartig… Niewielu malowało szczeciński port tak pięknie jak on
Z archiwum Szczecinera

Hans Hartig… Niewielu malowało szczeciński port tak pięknie jak on

367

Niewielu malowało szczeciński port tak pięknie jak on. Wśród miłośników szczecińskiego malarstwa jego nazwisko z pewnością zajmuje jedno z najważniejszych miejsc na liście najbardziej cenionych malarzy.

Był częstym gościem w Stolicy Pomorza, chociaż na swoich płótnach uwieczniał krajobrazy z różnych okolic naszego regionu. A miejscem, z którym najmocniej był związany, z pewnością należy niedalekie Nowe Warpno. Mowa oczywiście o Hansie Hartigu. Jakie były jego związki ze Szczecinem? O tym m.in. w kolejnym archiwalnym artykule z naszego czasopisma, który ukazał się w Numerze 5 w 2005 roku.

Hans Hartig... Niewielu malowało szczeciński port tak pięknie jak on 11

Galeria przy Lehrter Bahnhof w Berlinie od 1893 r. była miejscem corocznej Wielkiej Berlińskiej Wystawy Sztuki. W 1901 r. po raz pierwszy do udziału w niej zakwalifikowano prace Hansa Hartiga – jednego ze studentów Eugena Brachta, profesora malarstwa krajobrazowego w Akademii Sztuk Pięknych w Berlinie, a następnie w Dreźnie. W dniu otwarcia, 4 maja 1901 r. Hartig mógł zobaczyć, że trzy jego obrazy zostały pokazane szerokiej publiczności: Am Stadtgraben [Nad miejską fosą], Odertal [Dolina Odry] i Nach Sonnenuntergang [Po zachodzie Słońca]. Druga z tych prac została pokazana w największej sali wystawienniczej, co powszechnie traktowano jako wyróżnienie. Zapewne był on przejęty swoją pierwszą publiczną wystawą i oczywiście mógł nie zauważyć, że wśród wystawionych blisko 1700 obrazów znalazły się dwa widoki norweskich fiordów namalowane przez absolwenta Akademii Paryskiej Henry’ego Enfielda. Ich prace wisiały w różnych salach. Zapewne do spotkania tych dwóch artystów przy jednej z wystaw doszło, a prawie na pewno spotkali się w Nowym Warpnie.

Obaj w tym czasie mieszkali już w Berlinie. Hans Hartig od 1898 r. przy Gleditschstraße 34, a Henry Enfield – w Berlinie od 1895 r. – często zmieniał adresy. W 1912 r., przy okazji kolejnej berlińskiej wystawy, Enfield podał jako swój adres właśnie Nowe Warpno. W tym samym roku miasteczko to „odkrył” Hans Hartig. To nie mógł być przypadek.

 

Hans Hartig... Niewielu malowało szczeciński port tak pięknie jak on 12

Jak doszło do tego, że syn pastora, który jako najmłodszy z pięciorga dzieci przyszedł na świat w 1873 r. w Karwinie koło Białogardu, wyrósł na uznanego artystę malarza, a w 1927 r. otrzymał tytuł honorowego obywatela Nowego Warpna? W pomorskim idyllicznym pejzażu Karwina wyrosło dziecko ciekawe otaczającego go świata, a widok wód Zalewu Szczecińskiego w okolicach Wrzosowa i podróż statkiem do Dziwnowa, których doświadczył jako czterolatek, zawładnęły – jak sam później napisał – jego wyobraźnią na lata. Hermann Hartig z dwiema córkami i trzema synami przeprowadził się wkrótce do położonego pod Szczecinem Stołczyna, gdzie objął miejscową parafię, co miało zapewnić lepsze warunki do wykształcenia całej piątki dzieci.

Pierwsze próby rysunku Hans podjął mając dziewięć lat. W 1884 r., jako dziesięciolatek, rozpoczął naukę w Gimnazjum Miejskim (obecnie budynek Książnicy Pomorskiej) w Szczecinie i zamieszkał na stancji. Przez lata poznawał uroki życia w mieście i zaczął z nich korzystać nadmiernie, ze szkodą dla nauki. Na szczęście ojcowski nadzór spowodował w 1893 r. przeniesienie Hansa do Gartz, gdzie w następnym roku ukończył gimnazjum…

Powiązane artykuły

Z archiwum Szczecinera

O gryfach w Szczecinie i na Pomorzu (cz.3)

To już ostatni artykuł z minicyklu o gryfie jako postaci ze szczecińskiego...

Z archiwum Szczecinera

O gryfach w Szczecinie i na Pomorzu (cz.2)

W środę 3. kwietnia minęło 781 lat od chwili nadania Szczecinowi praw...

Z archiwum Szczecinera

O gryfach w Szczecinie i na Pomorzu (cz.1)

W najbliższych dniach będziemy obchodzić kolejną rocznicę nadania Szczecinowi praw miejskich. Przypomnijmy:...

Z archiwum Szczecinera

Ołtarz ułanów w szczecińskim kościele

W kolejnej odsłonie naszego cyklu „Z Archiwum Szczecinera” udostępniamy tekst Krzysztofa Męcińskiego...