Teren rekreacyjny Opolanka przy ul. Opolskiej w Gryfinie od lat zimą zamienia się w naturalną górkę saneczkową. To jedno z nielicznych miejsc w mieście, gdzie dzieci mogą bezpiecznie – z dala od ulic i parkingów – aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. Dziś jednak to poczucie bezpieczeństwa zostało poważnie zachwiane.
Dziś doszło tam do groźnego zdarzenia. Kilkuletnie dziecko, zjeżdżając na sankach, uderzyło w nowo posadzone drzewo, które znalazło się bezpośrednio w torze zjazdu. Na górce w tym samym czasie bawiło się wiele innych dzieci – część pod opieką dorosłych, część samodzielnie.
O sprawie publicznie poinformowała Iwona Gatkowska, radna Miasta i Gminy Gryfino, która była świadkiem zdarzenia.
„Dziecko bardzo płakało i było przestraszone. Publikuję nagranie (za zgodą rodzica), bo to nie jest ‘teoria’ ani ‘przesada’ – to realne ryzyko, które dziś zobaczyłam na własne oczy” – podkreśla radna.
Mieszkańcy ostrzegali wcześniej
Jak przypomina Iwona Gatkowska, problem nie pojawił się nagle. Mieszkańcy już wcześniej zwracali uwagę urzędnikom, że nowe nasadzenia drzew znalazły się dokładnie w torze saneczkowego zjazdu, co stwarza zagrożenie dla dzieci.
Radna Gatkowska, wraz z Karoliną Plis, złożyły oficjalną interpelację dotyczącą bezpieczeństwa na „Opolance”. Pytania dotyczyły m.in. tego, czy przed wykonaniem nasadzeń przeprowadzono analizę bezpieczeństwa oraz czy istnieje możliwość przesadzenia drzew poza tor zjazdowy.
„Do dziś nie otrzymałyśmy odpowiedzi na tę interpelację” – zaznacza Gatkowska.
Radna podkreśla, że część wcześniejszych uwag została uwzględniona. W miejscu zdemontowano element infrastruktury, który wcześniej również stanowił zagrożenie.
„Dziękuję za działanie, które już wykonano w tym miejscu – to była potrzebna i dobra decyzja” – zaznacza.
Problem w tym, że w jego miejsce pojawiło się nowe, bardzo poważne ryzyko – drzewa posadzone dokładnie na linii zjazdu sanek.
Nie spór, a bezpieczeństwo dzieci
W swoim apelu radna wyraźnie podkreśla, że nie chodzi o polityczny konflikt ani szukanie winnych.
„Nie chodzi o spór. Chodzi o to, żeby zapobiec kolejnym wypadkom i zachować to miejsce jako zimową przestrzeń dla dzieci – bezpieczną i rozsądnie zorganizowaną” – apeluje Iwona Gatkowska.
„Opolanka” od lat pełni ważną funkcję społeczną i rekreacyjną. Dzisiejsze zdarzenie pokazuje jednak, że nawet dobre intencje, takie jak nowe nasadzenia zieleni, bez uwzględnienia realnego użytkowania terenu mogą stworzyć zagrożenie. Teraz piłka jest po stronie magistratu – zanim dojdzie do kolejnego, być może dużo poważniejszego wypadku.












