Home Felietony  Długi weekend, krótkie hamowanie – czyli jak Szczecin testuje ambicje sportowe
Felietony 

Długi weekend, krótkie hamowanie – czyli jak Szczecin testuje ambicje sportowe

299
długi weekend, krótkie hamowanie – czyli jak szczecin testuje ambicje sportowe
fot. unsplash

W Szczecinie długi weekend zapowiadał się jak marzenie – cztery dni bez pracy, z pogodą tak letnią, że mogłaby spokojnie konkurować z urlopem w Chorwacji (przynajmniej na Instagramie). Miasto tętniło życiem, a Arkonka – ten sportowy raj dla ludzi na kółkach – przeżywała prawdziwe oblężenie. Wrotki, rolki, deskorolki, hulajnogi, rowery, buty do biegania i inne cuda napędzane ludzką ambicją — wszystko to sunęło po asfaltowej ścieżce, między drzewami i promieniami słońca.

W tym właśnie miejscu pojawiły się dwie bohaterki tej opowieści – sportowe duo – jedna na wrotkach, druga na rolkach, obie z entuzjazmem większym niż rozsądek. Gdy wysiadły przy Międzyparkowej i z gracją założyły sprzęt na ławce, wyglądały, jakby czuły się jak dwie królowe toru wyścigowego.

Wrotkarka – bohaterka dramatyczna tej historii – jeździła pewnie. Piękne widoki, ludzie, świeże powietrze – to wszystko tworzyło atmosferę filmu, w którym jedzie się przed siebie, aż po horyzont. Aż tu nagle, ni z tego, ni z owego… łup!

I nie, nie było tam dziury, kamienia, korzenia ani spisku Matki Natury. To była najbardziej niespodziewana katastrofa – spektakularna wywrotka na idealnie prostej drodze. Rolkowa psióła pomknęła przodem z prędkością godną Tour de France, rzucając przez ramię „Bo moje kółka są szybsze!” (cokolwiek to znaczy). Nasza bohaterka rzuciła jeszcze ostrzegawcze „Jedziemy trochę za szybko!”… i wtedy właśnie uświadomiła sobie, że zbliża się do asfaltu.

Efekt? Dwa elegancko zdarte i obite kolana, zadrapany łokieć i dłoń. Ale zęby – całe. A to, jak każdy dentysta potwierdzi, już można zaliczyć do kategorii cudów miejskich.

Kąpiel w Jeziorze Goplany, którą proponowała kumpela, została odrzucona ze względów strategicznych – cytując bohaterkę: „Nie chcę, żeby zjadły mnie rybki czy inne robaczki”. I trudno się dziwić – Szczecin może i ma swoje uroki, ale woda w otwartych akwenach raczej nie słynie z właściwości antyseptycznych.

Dziś już wiadomo: wrotkarka zapowiedziała, że kolejne weekendy spędzi raczej w kapciach niż na kółkach. Podobno sport to zdrowie, niektórzy wolą jednak, by zdrowie nie kosztowało aż tylu plastrów. Długie weekendy są po to, by odpoczywać… ale najwyraźniej asfalt przy Arkonce nie otrzymał tej informacji na czas.

Powiązane artykuły

akrobacje, czyli nowe szczecina atrakcje
Felietony 

Akrobacje, czyli nowe Szczecina atrakcje

Szczecinowi nie brakuje atrakcji. Ale jak mówi ulubione przysłowie bankierów – „od...

szczecińska młodzież nie czuje świąt?
Felietony 

Szczecińska młodzież nie czuje świąt?

Szczeciński Jarmark Bożonarodzeniowy przyciąga tłumy. Galerie handlowe uginają się od klimatycznych światełek,...

koszmar minionego listopada
Felietony 

Koszmar minionego listopada

Od dawna nie oglądam horrorów. Bo żaden z nich nie przebije tego,...

trzeba wiedzieć koło kogo stać
Felietony 

Trzeba wiedzieć koło kogo stać

Przed laty sporą popularnością cieszyła się polska komedia pt. „Jak zdobyć pieniądze,...