Home Biznes i inwestycje Architektura, która uwrażliwia. Fantastyczna adaptacja wraku Betonowca
Biznes i inwestycjeEdukacja

Architektura, która uwrażliwia. Fantastyczna adaptacja wraku Betonowca

303

7 listopada odbyło się uroczyste zakończenie XIV edycji konkursu na najlepszą pracę dyplomową tematycznie związaną z Pomorzem Zachodnim, organizowaną przez marszałka naszego województwa. Główną nagrodę otrzymał Mateusz Tomaszewski za projekt adaptacji wraku Betonowca na jeziorze Dąbie. Jego praca to odpowiedź na potrzebę stworzenia w naszym mieście przestrzeni, która pobudza zmysły i emocje.

 

Betonowiec spoczywający na mieliźnie jez. Dąbie w pobliżu ujścia rzeki Iny, rozbudza wyobraźnię miłośników historii Szczecina. Jak się okazuje, potrafi intrygować również pod względem architektury i projektowania naszego otoczenia. Położony w malowniczej okolicy obiekt istniał od lat w świadomości Mateusza Tomaszewskiego, absolwenta Wydziału Architektury Politechniki Śląskiej, który postanowił nadać mu zupełnie nową rolę. W jego nagrodzonej pracy dyplomowej „Katharsis adaptacja wraku Betonowca w Szczecinie” kadłub statku z czasów II wojny światowej stanowi przestrzeń wędrówki w głąb własnej świadomości.

– Koncept powstawał przez pół roku. Proces dochodzenia do tego, co mogłoby się tam znaleźć, polegał na długich rozmowach z moim promotorem. Statek ma pozwolić na skupienie się na wewnętrznych emocjach i oczyszczenie z trosk, zmartwień, problemów, które każdy nosi w sobie. Towarzyszących nam traum i utrapień, z którymi trudno żyć. Obiekt ma być miejscem tego oczyszczenia z dala od innych ludzi – mówi Mateusz Tomaszewski. – Nieodłącznym elementem jest opowiadanie, które przełamuje barierę realności projektu i przez to jest elementem innowacyjnym.

Opiekę naukową nad pracą sprawował dr inż. arch. Jerzy Wojewódka. Jury konkursowe doceniło oryginalne i odważne podejście do wykorzystania wraku. Trzeba przyznać, że projekt Mateusza Tomaszewskiego zwraca uwagę na potrzebę stworzenia w naszym mieście przestrzeni, która ma nie tylko walory estetyczne, ale również symboliczne i związane z odczuwanymi przez nas emocjami. To architektura, którą można przeżywać i doświadczać.

– Praca została nagrodzona za odważne, przekonywające i konsekwentne uwzględnienie emocji wywoływanych przez obiekty architektoniczno-budowlane, ciekawie zaprezentowane w badaniach nad obiektami referencyjnymi i twórcze ich wykorzystanie w idei adaptacji do celów turystycznych osiadłego na mieliźnie j. Dąbie Betonowca – czytamy w uzasadnieniu komisji konkursowej.

 

W głąb statku czy w głąb siebie?

 

Początkiem wędrówki i tytułowego katharsis (oczyszczenia) jest dopłynięcie do obiektu w otoczeniu malowniczej przyrody i bezkresu wody jeziora Dąbie. Schodzimy na platformę i za pomocą długiego trapu docieramy do ramy, która stanowi bramę do innego świata.  To czy wejdziemy do środka zależy tylko od nas. To rodzaj metafory – wejrzenie do wnętrza obiektu jest niczym wejrzenie w swoje wnętrze w poszukiwaniu tego oczyszczenia.

Po kolei przemierzamy wszystkie pomieszczenia. W pierwszym znajdujemy misę wypełnioną wodą, przez którą do środka wdziera się światło. To symbol tego, że każda rzecz na świecie ma swoją drugą stronę. Na przykład roślina ma też niewidoczne dla oka korzenie. To zwraca uwagę, że nasz punkt widzenia nie zawsze jest tym słusznym. 

W drugim pomieszczeniu również znajduje się misa – tym razem z ogniem. Tutaj odwiedzający mogą wziąć udział w formie pewnego rytuału, który pomoże w zerwaniu z codziennymi troskami. Na kartkach zapisują swoje problemy, które następnie wrzucają do misy z ogniem. Otoczenie nawiązuje tutaj do klimatu świątyni, miejsca o podniosłym charakterze. 

Następny pokój ma upamiętniać Paula Robiena – zmarłego w 1945 r. ornitologa, który całe swoje życie poświęcił badaniu ptaków na Pomorzu i był bardzo związany z naszym regionem. W pomieszczeniu znajduje się kolumbarium oraz lustro. Ma ono nieco załamywać rzeczywistość i pokazywać, że nasze spojrzenie na niektóre sprawy może być mylne. To, co znajduje się w jego odbiciu nie zawsze musi być prawdziwe…

Na końcu wędrówki jest pomieszczenie ciemni. Z zewnątrz niewidoczne, ma zaskoczyć odwiedzających, którzy nie spodziewają się braku światła. Za nim jest ostatni pokój z drzwiami oraz dwoma ławeczkami po obu stronach. Drzwi są symbolem dokonania się oczyszczenia, momentem kulminacyjnym. Za nimi znajdziemy drugiego człowieka. To również ważny przekaz – nawet gdy tego nie widzimy, zawsze w pobliżu ktoś jest. Wsparcia należy szukać w drugim człowieku. 

 

Z korzyścią dla miasta

 

– Projekt korzysta z uniwersalnych symboli, które mają poruszać i zmuszać użytkownika do myślenia. Wydaje mi się, że w czasach, w których rządzą freak fighty i oglądana przemoc, każdy wciąż potrzebuje momentów obcowania z wrażliwością. Potrzebuje uczyć się wrażliwości, posługiwać nią, a także uczyć o niej rozmawiać – ocenia Mateusz Tomaszewski

Chodzi także o tchnięcie drugiego życia w ten wyjątkowy w skali kraju obiekt. Tworzone przez Niemców pod koniec wojny z powodu braku stali Betonowce, dziś stanowią rzadką ciekawostkę. W Polsce dostępne wraki Betonowców są tylko dwa, dlatego wykorzystanie szczecińskiego obiektu nawet w szczątkowej skali mogłoby stanowić jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych na północy miasta.

– To miejsce, które mogłoby posłużyć jako impuls do rozwoju północnych dzielnic Szczecina i polepszenia ich kondycji. Swoim projektem pokazuję, że da się z zapomnianego wraku coś jeszcze wyciągnąć i zwiększyć atrakcyjność tej części miasta – mówi autor nagrodzonej pracy dyplomowej.

Skąd inspiracje do stworzenia przestrzeni refleksji i przeżywania w naszym mieście? Jak wspomina autor projektu, pochodzą one z wielu miejsc, z których część na stałe wpisała się do kanonu światowej sztuki i architektury. To np. cerkiew greckokatolicka w Białym Borze według projektu Jerzego Nowosielskiego, czyli jeden z najmłodszych zabytków w Polsce czy znana nam wszystkim szczecińska rzeźba Ogniste Ptaki Władysława Hasiora. Infografikę inspiracji twórcy adaptacji Betonowca wraz z grafikami koncepcyjnymi można zobaczyć w galerii poniżej.

Wygrana projektu nie oznacza oczywiście tego, że zostanie on zrealizowany. Jednak docenienie pracy pokazuje, że istnieje w Szczecinie przestrzeń na tego typu przedsięwzięcia. Być może w przyszłości projekt doczeka się urzeczywistnienia, ale na razie musi wystarczyć nam samo wyobrażenie oparte na grafikach i opisach. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Powiązane artykuły

Biznes i inwestycje

Światowy gigant otwiera w Szczecinie nowoczesną przestrzeń cowor­kingową

International Workplace Group, największa na świecie firma zajmująca się pracą hybrydową i...

Biznes i inwestycje

Zakupy po nowemu. W tym szczecińskim markecie kasujesz na bieżąco

Czy robienie zakupów może być jeszcze łatwiejsze, niż dotychczas? W jednym ze...

Biznes i inwestycje

To zwężenie zdążyło napsuć krwi wielu kierowcom. Na jego usunięcie trzeba będzie jeszcze poczekać 

Kierowcy jadący aleją Wyzwolenia w stronę placu Rodła wielokrotnie mieli do czynienia...

AktualnościEdukacjaKultura

Namaluj sobie herb Szczecina

W dniu dziecka do niezależnych szczecińskich księgarni trafił „Szczeciner dla dzieci” –...