Home Felietony  Boli głowa – wybrać się w tropiki czy do Pobierowa
Felietony 

Boli głowa – wybrać się w tropiki czy do Pobierowa

174
boli głowa – wybrać się w tropiki czy do pobierowa
fot. Hotel Gołębiewski

To dla wielu może być taki wakacyjny, szekspirowsko-nadbałtycki dylemat: „być, albo nie być w „Gołębiewskim”, oto jest pytanie”. Co wybrać – jakiś egzotyczny kraj czy w Pobierowie raj?

Już za kilka dni Polacy ruszą na wakacje Anno Domini 2026. Większość chyba wie od dawna gdzie ich nogi poniosą, samochody zawiozą, a samoloty przetransportują w mniej lub bardziej odległe krainy. Część na pewno zostanie w kraju zgodnie z hasłem „Teraz Polska”. I też nie ma co się dziwić. Kraj nasz piękny i ciekawy, co rusz jakiś cudzoziemiec chwali go w mediach, nie tylko społecznościowych. Jedzenie dobre, trunki przyzwoite, a krajobrazy! Któż by nie chciał odwiedzić tych „pól malowanych zbożem rozmaitem/wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem/gdzie bursztynowy świerzop, gryka jak śnieg biała/gdzie panieńskim rumieńcem dzięcielina pała” – jak pisał wieszcz.  Choć chyba lepiej tego cudzoziemcom nie cytować – wielu Polaków nie wie co to świerzop, albo dzięcielina, a co dopiero zagranicznicy. Niektórzy rodacy wybiorą pobyt na RODOS – Rodzinnych Ogrodach Działkowych Otoczonych Siatką. Spokojnie, ptaszki śpiewają, własne owoce i warzywa pod ręką, można się kaszaneczką z grilla posilić, z sąsiadem przy piwie powspominać stare czasy itd. Prawdziwe dolce vita! 

Ale kilkanaście dni temu pojawiła się nowa wakacyjna grupa – „gołębiarze”. Nie, to nie wielbiciele lub hodowcy gołębi. To ci, którzy wybrali spędzenie wakacyjnego czasu w hotelu „Gołębiewski” w Pobierowie. Ten gigant dopiero co został otwarty, ale ciągle o nim głośno – o astronomicznych cenach pobytu, wystroju, atrakcjach dla dużych i małych, gastronomii itd. 

W każdym razie sam obiekt już przypomina nieco misia z Krupówek, bo każdy kto jest w pobliżu Pobierowa obiera sobie za punkt honoru zrobienie sobie selfie z hotelem lub w jego wnętrzu. Ale ta nowa destynacja, jak mawia Robert Makłowicz, skutecznie kusi swymi wdziękami. Niejeden i niejedna, mają teraz nie byle jaki problem. Tropiki, czy pobierowskie cudo? Taki wakacyjny, szekspirowsko-nadbałtycki dylemat: „być, albo nie być w „Gołębiewskim”, oto jest pytanie”. 

Zastanówmy się więc wspólnie. I jak mawiał Ryszard Ochódzki, prezes Klubu Sportowego „Tęczą” (z kultowego „Misia” Stanisława Barei) – „niech plusy nie przysłonią nam minusów”.  W zasadzie, wybór między wakacjami za granicą a pobytem w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie, zależy głównie, podobnie jak wiele innych rzeczy, od zasobności budżetu, oczekiwań co do pogody oraz tego, jak lubimy spędzać czas. Jak ktoś lubi zimne morze, paragony grozy, „parawaning”, strumienie alkoholu na plaży, disco polo na full, brak stabilności atmosferycznej i oszustów od gry w „trzy kary” na deptaku, to spokojnie może ruszać nad Bałtyk. 

„Gołębiewski” oferuje m.in. ogromny aquapark, całoroczne lodowisko, kina, sale zabaw i bogate animacje. Czyli wszystko co np. rodziny z dziećmi potrzebują. Ale przecież nie tylko. Znajdzie się coś fajnego dla dużego i małego. Pogoda nie ma znaczenia. Bo w hotelu raczej nie sprawdzi się cytat ze znanej przed laty piosenki, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”. Są atrakcje i dla małych i dla dużych. Do Pobierowa dociera się najlepiej samochodem lub lokalnymi środkami transportu. Człowiek nie musi oglądać np. lotniska na oczy. Odpada więc całe zamieszanie z transportem lotniczym za granicę.  Wszystkie te przyjemności czekające w „Gołębiewskim” mają swoją cenę. Dla jednych niemałą i ostro drenującą portfel, a dla innych to jak napiwek po kolacji w modnej restauracji. Ale mimo wszystko wielu liczy i wie, że pobyt np. w krajach południowej Europy liczony razem z hotelem, all inclusive i lotem, w wielu przypadkach będzie tańszy niż pobyt w „Gołębiewskim”. 

Poza tym istnieje dużo większa gwarancja stabilnej – upalnej pogody, ciepłej wody w morzach i oceanach i przeżycia czegoś egzotycznego. Będą drinki z parasolką przy basenie, lokalne „atrakcje” np. w postaci „zemsty faraona” albo zatrucia smakołykami nabytymi od ulicznego gastronomika, tabuny głośnych i często pod wpływem C2H5OH „turystów” m.in. z Anglii, Niemiec i Rosji oraz rodaków, którzy wielokrotnie niczym nie różnią się od przedstawicieli nacji wcześniej wymienionych. Ale są i plusy, szczególnie dla tych, którzy lubią aktywny wypoczynek np. nurkowanie. Do tego zabytki, muzea, wydarzenia artystyczno – kulturalne, egzotyczne ciekawostki np. taniec kobry, połykacz mieczy, małpy kradnące torebki itp. Jest w czym wybierać. A może pojechać na wakacje jesienią? Ceny spadną i ludzi mniej…

Powiązane artykuły

w dyby ich! szczecińscy grafficiarze pod lupą
Felietony 

W dyby ich! Szczecińscy grafficiarze pod lupą

Najwyższy już chyba czas na wojnę z graficiarzami, których bazgroły „ozdabiają” wiele...

„kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!
Felietony 

„Kołobrzeg bude náš”, czyli inwazja trwa!

Żegnajcie oszukane dorsze i podrabiane wędzone pstrągi, grochówko z niby wojskowego kotła...

jak jedna krowa zabiła 300 osób
Felietony 

Jak jedna krowa zabiła 300 osób

Już niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę jednej z najsławniejszych bitew świata –...

co robić w taką pogodę?
Felietony 

Co robić w taką pogodę?

Jedni nie wychodzą z domów, inni szukają orzeźwienia gdzieś nad wodą, jeszcze...