Nie każda interwencja policji zaczyna się od sygnałów radiowozu. Czasem wystarczy chwila uwagi i wrażliwość, by uratować czyjeś życie – nawet jeśli chodzi o bardzo małego, nocnego mieszkańca miasta.
Taka historia wydarzyła się w Szczecinie, gdzie funkcjonariusz jadący na służbę zauważył na chodniku coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało jak niewielki, ciemny kłębek. Policjant z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie zatrzymał się, gdy zobaczył, że leżące na ziemi zwierzę porusza skrzydłami i bezskutecznie próbuje wzbić się w powietrze.
Po chwili okazało się, że to młody nietoperz – osłabiony i wyraźnie zdezorientowany. Zwierzę prawdopodobnie straciło orientację lub było wyczerpane. Funkcjonariusz nie przeszedł obok obojętnie. Ostrożnie zabezpieczył zwierzę i zabrał je do jednostki policji.
Na miejscu mundurowi skontaktowali się z osobami zajmującymi się pomocą dzikim zwierzętom. Dzięki współpracy ze specjalistami nietoperz szybko trafił pod opiekę doświadczonej wolontariuszki. Okazało się, że skrzydlaty przybysz należy do gatunku Borowiec wielki – jednego z największych nietoperzy żyjących w Polsce.
Na szczęście jego stan nie był poważny. Po krótkiej obserwacji specjaliści potwierdzili, że zwierzę jest w dobrej kondycji i może spokojnie wracać do sił. Historia ma jeszcze jeden wyjątkowy akcent. Mały skrzydlaty pacjent otrzymał imię „Aspirant” – na cześć policjanta, który nie przeszedł obok niego obojętnie. To symboliczne podziękowanie za szybką reakcję, dzięki której zwierzę trafiło pod opiekę specjalistów.
Przypadek ze Szczecina przypomina, że pomoc dzikim zwierzętom często zaczyna się od zwykłej uważności. Jeśli ktoś natrafi na ranne lub osłabione zwierzę, najlepiej skontaktować się z odpowiednimi służbami albo organizacjami zajmującymi się ich ratowaniem.