Home Lifestyle Zaczarowany ogród pana Janka w prawdziwie militarnym klimacie. Jakie skrywa tajemnice?
LifestyleHistoria

Zaczarowany ogród pana Janka w prawdziwie militarnym klimacie. Jakie skrywa tajemnice?

2.5k

Chatynka niczym z baśniowych opowieści, a nawet i lepsza. Miejsce magiczne, otoczone niespotykaną aurą. Takiego klimatu nie można znaleźć na planie żadnego filmu. Za to w pewnym miejscu w Szczecinie już tak. Gdzie w takim razie należy podążać, by móc odnaleźć ten wspaniały dom?

 

W poszukiwaniu zaczarowanego ogrodu kierować trzeba się na róg ulic Łukasińskiego i Somosierry. Właścicielem, a jednocześnie pomysłodawcą dekoracji jest pan Janek. Efekt końcowy prac i ogólny wygląd przestrzeni wokół domu wprawiają w niemały zachwyt. Przechodząc obok budynku podziwiać można wiele pięknych dekoracji zachowanych w stylu militarystycznym. Pomimo ich dużej liczby nie daje się odczuć najmniejszego braku spójności. Wręcz przeciwnie, cały zamysł artystyczny jest nader widoczny. 

Pan Janek to właściciel niezwykłego ogrodu. Żeby zobaczyć ten ogród, kierować trzeba się na róg ulic Łukasińskiego i Somosierry.

Sam pomysł na zaaranżowanie ogrodu w tak niespotykany sposób narodził się w wyniku niespełnionego marzenia. Jak wspomina pan Janek:

– Moim marzeniem było w miejscu, w którym jest śmietnik, mieć angielską budkę telefoniczną. Mówię sobie: dlaczego nie? Ale człowiek nie miał żadnego znajomego kierowcy, który mógłby z Anglii przywieźć taką budkę telefoniczną. Później też dowiedziałem się, ile kosztuje taka stara, zdezelowana budka. 700 funtów to za dużo. W wyniku tej mojej rozpaczy kolega zaproponował, żebyśmy chociaż wartowniczą zrobili. I dalej, gdy stanęła ta budka to myślę sobie, że tam, gdzie stanęła budka wartownicza powinien być też wartownik. Mówię do kolegi: to dawaj zrobimy na tej gruszce ambonę i punkt obserwacyjny. Przecież wartownik na warcie nie tylko chodzi, musi z ukrycia prowadzić obserwację. No więc dlaczego nie miałby być wartownik zainstalowany u góry na ambonie?

Od słów przeszli do czynów i wspomniany wartownik do dziś obserwuje otoczenie ze swojego miejsca na gruszy. W spoglądaniu „z wyższością” na przechodniów nie jest jednak osamotniony. Po drugiej stronie ogrodu, tuż przy wejściu na posesję swoje miejsce otrzymała także żołnierka. Pan Janek w sposób żartobliwy wyjaśnia, dlaczego kobieta zasiadła właśnie tam. Jak się okazuje ma to związek ze stacjonującymi tuż obok żołnierzami Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód. Gdy ci w porze obiadowej wychodzą do pobliskiej restauracji, żołnierka na brzozie trzyma łyżkę dumnie manifestując, że ona również swój posiłek zajada. 

Jednak realizacja tych wszystkich pomysłów do łatwych nie należała. Robota przy manekinach była bardzo pracochłonna. Co więcej, autor zadbał o każdy szczegół – nieodłącznym elementem przygotowań było zadbanie o makijaż przyszłych strażników. Pan Janek przyznaje, że wciągnięcie manekinów na taką wysokość było kłopotliwe. Zainstalowanie półki tak, by nic nie spadło, wiązało się z trudnym zadaniem. Tutaj z pomocą przyszedł pan Zbyszek, przyjaciel Janka Olejnika. 

Pomimo pokaźnej ekspozycji pan Janek zapewnia, że uzbieranie całej kolekcji nie zajęło wiele czasu i ze wzruszeniem docenia fakt, że innym ludziom podobają się wymyślone przez niego ozdoby. Jednak ze smutkiem dodaje też:

– Były jeszcze inne pomysły, których realizacji ja już nie podołam. Miałem orzecha. Z tego orzecha nie było pożytku, same liście. Ściąłem go i w jego miejsce chciałem zainstalować kolejną żołnierkę. Zdobyłem już nawet niektóre części umundurowania i to miała być skrzypaczka. Dostałem od rodziny skrzypce. Pomalowałem je na biało. Ona miała siedzieć na siodle. Do tego miał być koński łeb z jakiejś zabawki. Ważne by było właśnie to, że byłaby skrzypaczką. Wszystko jest, brakuje tylko manekina. Jednak ja z tego zrezygnowałem, bo to jest trochę wyżej jak pierwsze piętro. Ja wiem, jaki to jest trud i wysiłek, by tam wejść.

Jedną z przeszkód dla dalszego pokazu pomysłowości jest również postępująca choroba pana Janka. Niemniej już teraz śmiało można powiedzieć, że ogród może zawalczyć o miano najbardziej nietuzinkowego miejsca w Szczecinie. 

Powiązane artykuły

szczeciński smakosz: od foodtrucka do restauracji
Lifestyle

Szczeciński Smakosz: Od foodtrucka do restauracji

Jeszcze niedawno kojarzyli się głównie z foodtruckiem przy ulicy Milczańskiej i charakterystycznymi...

wielkanoc bez gotowania? w szczecinie wciąż można zamówić świąteczne potrawy
Lifestyle

Wielkanoc bez gotowania? W Szczecinie wciąż można zamówić świąteczne potrawy

Święta coraz bliżej, a wiele osób dopiero zaczyna planować wielkanocne menu. Dla...

lunch za 20 zł w centrum szczecina. w tym miejscu codziennie zmienia się menu
Lifestyle

Lunch za 20 zł w centrum Szczecina. W tym miejscu codziennie zmienia się menu

W czasach, gdy szybki obiad na mieście potrafi kosztować kilkadziesiąt złotych, w...

„siła ma wiele twarzy” – za nami iii szczecińskie forum kobiet
Lifestyle

„Siła ma wiele twarzy” – za nami III Szczecińskie Forum Kobiet

Są wydarzenia, które nie polegają tylko na słuchaniu wystąpień. Są spotkania, które...