Miał 88 lat. Zmarł w nocy z wielkanocnej niedzieli na poniedziałek. Był skromnym człowiekiem, dlatego mało kto wie, jak wiele miejsc w Szczecinie, w Polsce, a nawet w Europie zawdzięcza mu swój wyjątkowy blask i charakter.
Witold Hussakowski, jak wielu mieszkańców Pomorza Zachodniego, urodził się na Kresach przed II wojną światową, w 1937 roku. Z Wołynia, wraz z przesiedlaną rodziną, przyjechał na ziemie zachodnie. Najpierw zamieszkał w okolicach Międzyrzecza w obecnym województwie lubuski, a stamtąd w 1958 roku trafił do Szczecina.
Przez całe życie pracował jako budowlaniec. Zaczynał jako murarz, później tynkarz, aż po awans na kierownika budowy, a następnie szefa wielu zagranicznych kontraktów. Pracowity, punktualny i przede wszystkim uczciwy człowiek – tak wspominają go ci, z którymi przez lata pracował.
Pan Witold odpowiadał za odbudowę lub rekonstrukcję obiektów na terenie całej Polski, Niemiec i Łotwy. Od 1958 roku uczestniczył lub prowadził kilkaset inwestycji. W Szczecinie był to m.in. Zamek Książąt Pomorskich, w Polsce warszawski Zamek Królewski. Jako osoba odpowiedzialna za nadzór transportu z Warszawy do Szczecina odlanych z brązu orłów, miał swój udział w powstaniu Pomnika Czynu Polaków.
Pracował przy renowacji wielu kościołów, zamków, dworków, kamienic i innych zabytków. Jego ostatnią inwestycją było całkowite odrestaurowanie kaplicy głównej na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie, miejsca, z którego, podobnie jak on wielu szczecinian wyrusza w ostatnią drogę.
– W 1959 roku, na rogu ulic Bohaterów Warszawy i ks. Piotra Ściegiennego, pędząc z gitarą, zderzył się z Marią, jak się później okazało dziewczyną także pochodzącą ze wschodu. Tak się poznali i od 1960 roku, przez 65 lat jako małżeństwo byli razem. Dochowali się syna Mirosława, córki Sławki, dwóch wnuków i trójki prawnuków – wspominają bliscy Hussakowskiego.
Pogrzeb Witolda Hussakowskiego odbędzie się 29.04.2025 r. na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.













