Opowieści o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem znane są już ludzkości od lat, a jednocześnie za każdym razem wzbudzają same pozytywne emocje. Przepełnione magią i lekką dozą mityzmu opowiadane co jakiś czas utwierdzają w przekonaniu, że zwierzęta to nie tyle istoty nam podległe, ile jednostki o szczególnie rozbudowanej uczuciowości. W niewielkiej miejscowości oddalonej o 80 km od Szczecina rozgrywa się właśnie taka historia – historia na miarę filmowego hitu.
Nazywa się Basia i jest czarującą 3-tygodniową owcą. Swoim wdziękiem, mądrze patrzącymi oczyma i niewielkimi rozmiarami oczarowuje każdego. Jednak niech aparycja tej młodej damy nikogo nie zwiedzie. Baśka, pomimo filigranowej wielkości, skrywa w sobie kawał głosu, którego nie boi się używać i gdy tylko coś ją nie zadowala bezwstydnie obwieszcza to światu. Urodziła się na Ranchu Wesoła Stodoła, a los od razu zdecydował, że Basiunia nie będzie zwierzątkiem, któremu przyjdzie żyć w stadzie. W zamian, zarówno ona, jak i jej opiekun, nawiązali niesłychanie piękną relację i nierozerwalną więź.
– Urodziły się trzy owieczki, a tę mama porzuciła. Basia ważyła pół kilo, a jej rodzeństwo wtedy mierzyło tyle, ile obecnie Basia – tłumaczy pan Tomasz, właściciel Rancha.
Owieczkę odnaleziono przez przypadek. Tylko cud sprawił, że to niewielkie porzucone ciałko udało się dostrzec w zagrodzie. Basiunia dzielnie walczyła, bowiem leżała przez około siedem godzin na zimnie i gdyby nie reakcja pana Tomasza, owieczka nie przeżyłaby nocy.
– Leżała taka zwinięta malutka, jechałem koparką i zauważyłem, jak tylko główka wystawała – dodaje pan Tomasz.
Basia szybko podbiła serca wszystkich osób pracujących przy tamtejszych zwierzętach. Jednak szczególnym uczuciem darzy ją Tomasz, znany na Ranchu jako Giniu. To właśnie między nim a Baśką wywiązała się niespotykana dotąd relacja. Owieczka nie opuszcza na krok swojego opiekuna i gdyby nie ranczerskie obowiązki towarzyszyłaby mu w każdej sytuacji. Przywiązanie jest tak silne, że Basia asystuje Giniowi nawet podczas wizyt w łazience – nie straszne jej żadne kąpiele. Ciepłe, ładnie zaścielone łóżko to istny raj dla owcy. Jednak Basia nie przepada za samotnością i gdy tylko Giniu się poruszy, mała od razu wybudza się ze snu. Nocne igraszki w wykonaniu Baśki są normą. Nie krępuje się, by przeszkodzić Giniowi w spaniu, a jedną z jej skutecznych technik zwrócenia na siebie uwagi jest podgryzanie nosa.
Magiczna przyjaźń człowieka z owcą emanuje, gdy tylko spojrzymy na tę dwójkę. Basia okazuje swój zachwyt poprzez urocze machanie ogonkiem. A ogonek ten wprawiony zostaje w ruch jedynie w obecności Ginia.
Baśka szczególnie ceni sobie podróże samochodem. Dumnie – jak na damę przystało – stąpa za swoim „Mamą-Tatą Ginkiem” i z ogromną chęcią przeżycia jakiejś przygody, z radością wskakuje na siedzenie. W tajemnicy zdradzono, że Baśka tylko czeka aż drzwi auta zostaną przed nią otwarte.
Ta niecodzienna relacja wymaga niecodziennej troski i opieki. Basia jest malutkim zwierzątkiem, zupełnie niewspółmiernym jak na swój wiek. Maleństwo wrażliwe na zimno musi być często karmione, by nie traciło sił. Butelka wypełniona dziecięcym mlekiem ląduje w jej pyszczku siedem razy w ciągu dnia i dodatkowe trzy w nocy.
Basia dorastać będzie pod czujnym okiem pracowników Rancha. Przyszłość malująca się przed nią wygląda dość ciekawie – Giniu już teraz zapewnia, że do zagrody nie wróci. Owieczka w człowieku widzi swoje „stado”, co bez wątpienia czyni ją wyjątkową.
Malutką Basię, jak i inne wspaniałe zwierzęta podziwiać można na Ranchu Wesoła Stodoła w Starym Klukomiu, które na odwiedzających czekać będzie już od 1 maja.