Home Biznes i inwestycje Tomasz Lachowicz: „Pomimo wanien w lasach, nie mamy się czego wstydzić na tle Europy”
Biznes i inwestycjeRozmowy

Tomasz Lachowicz: „Pomimo wanien w lasach, nie mamy się czego wstydzić na tle Europy”

901

Zbliża się konferencja poświęcona uniezależnianiu energetycznemu od zewnętrznych dostawców miast i gmin. To dwudniowy kongres, który będzie doskonałą okazją do zwiedzania szczecińskich spółek komunalnych. Jednym z prelegentów będzie Tomasz Lachowicz, prezes Zakładu Unieszkodliwiania Odpadów w Szczecinie. Z nami rozmawia o historii EcoGeneratora i świadomości ekologicznej szczecinian.

 

W perspektywie wytwarzania energii i gospodarki odpadami, trudno sobie dziś wyobrazić Szczecin bez EcoGeneratora. Wiemy też nie od dziś, że kiedy pada hasło „zbudujmy spalarnię”, to budzi się wiele społecznych niepokojów. Jak było w naszym przypadku?

– To prawda, niepokoje się pojawiają i nierzadko idą w parze razem z brakiem wiedzy o tym, jak funkcjonuje taki obiekt. Ktoś coś słyszał, ktoś coś widział i potem do tego dorabia się jakąś ideologię.
W Polsce są dwie spalarnie, których budowa nie wywołała protestów. Pierwsza w Koninie, powstała w miejscu, gdzie składowano popioły z huty aluminium. Przy tym w Koninie mieszkańcy na co dzień żyją obok wielkich elektrowni i żyją z tej energetyki, więc dla nich budowa spalarni nie była niczym strasznym, widziano wręcz w tym potencjał. Drugim takim obiektem jest nasz, szczeciński. Tu również obyło się bez protestów, w naszym przypadku był to efekt wielu lat pracy i szeroko zakrojonych konsultacji społecznych oraz rozmów z mieszkańcami.

Te konsultacje przyniosły tak dobry skutek?

– Dialog z mieszkańcami rozpoczął się w Szczecinie na długo przed podjęciem decyzji o wybudowaniu EcoGeneratora. Do dziś poza granicami Polski wskazuje się Szczecin jako miasto modelowe, w którym ten dialog był prowadzony i doprowadził do realizacji projektu. W Szczecinie udało się nam porozumieć ze wszystkimi, dlatego też ta spalarnia jest trochę inna i dlatego też była droższa, o czym się nie mówi. A droższa była dlatego, że zdecydowaliśmy się na rozwiązania, których oczekiwali mieszkańcy i organizacje, z jakimi rozmawialiśmy. Trzeba pamiętać, że w momencie, kiedy podejmowano decyzję o budowie spalarni/zakładu termicznego unieszkodliwiania odpadów, Szczecin de facto nie posiadał żadnej instalacji do zagospodarowywania odpadów. Nie mieliśmy nawet składowisk odpadów. I de facto wszystko zmierzało ku temu, że odpowiedzialnością za odpady obarczy się podmiot publiczny, jakim jest gmina. Spalarnia była potrzebna i wiedzieliśmy, że do tej inwestycji trzeba się dobrze przygotować. Prowadziliśmy bardzo wiele spotkań z mieszkańcami, wszystko działo się przy podniesionej kurtynie. Każdy parkujący w Szczecinie, biorąc bilet z parkomatu, otrzymywał informację o tym, co planujemy zrobić.

Na czym polegała ta kosztochłonność inwestycji?

– W wyniku dialogu wybraliśmy metodę mokrą oczyszczania, która jest zdecydowanie droższa od półsuchej. Ta metoda oczyszczania spalin generuje fakt, że mamy tu również własną oczyszczalnię ścieków technologicznych, czego nie posiada żadna inna spalarnia.  Według wskazań najbardziej wydajne energetycznie są spalarnie chłodzone wodą i tego oczekiwali mieszkańcy…. no i mamy tu chłodzenie wodą. A przecież to wszystko, czego oczekiwali mieszkańcy i było efektem dialogu, wymagało niemałych nakładów finansowych. Patrząc na to z perspektywy czasu, warto było rozmawiać i warto było ponieść te koszty. Dziś rozwiązuje to Szczecinowi wiele problemów, chociażby zagospodarowanie odpadów, czy wytwarzanie energii, którą można wpiąć w sieć miejską.

No właśnie. EcoGenerator dziś jest ważnym elementem niezależności energetycznej miasta.

– Naszym głównym zadaniem jest unieszkodliwianie odpadów. Na etapie przygotowywania inwestycji nikt nie przewidywał, że nagle ceny prądu tak drastycznie skoczą, tacy mądrzy nie byliśmy. Kiedy zaczynaliśmy działalność, to jedna megawatogodzina to był koszt rzędu 100 paru złotych. 2 lata temu potrafiła dochodzić już do tysiąca. Natomiast od samego początku wiedzieliśmy jedno, że jeśli chcemy zagospodarować odpady w taki sposób, żeby były one jak najmniej uciążliwe dla środowiska. Bardzo szybko przyszedł do głowy pomysł, żeby tę energię, którą można wytworzyć w spalarni, wykorzystać . Pierwotnie istniało takie prawo, które pozwalało na wykorzystanie linii niskiego napięcia, więc  zaczęliśmy zasilać tanim prądem oczyszczalnię ścieków, która jest po sąsiedzku. To była umowa win-win, każda ze stron wygrywała. Oczyszczalnia miała tanią energię, bez której trudno funkcjonować, my mieliśmy niskie obciążenia za ścieki bytowe. I nagle, ni z gruszki, ni z pietruszki, te przepisy po prostu skasowano. Zaczęliśmy zatem  przygotowywać się formalno-prawnie, czyli pozyskaliśmy wszystkie koncesje niezbędne do tego, żeby obracać energią. No i nagle stało się. Wybuchła wojna w Ukrainie i ceny energii przyprawiały o zawrót głowy. Wystartowaliśmy w przetargu z ofertą sprzedaży prądu, początkowo pilotażowo dla ZDiTM na oświetlenie ulic.  Okazaliśmy się bardzo solidnym partnerem.

EcoGenerator może całkowicie uniezależnić Szczecin od dostawców z zewnątrz?

– Trzeba wiedzieć, że spalarnie odpadów nie pracują przez 12 miesięcy. Muszą mieć tak zwane 2 przeglądy i wtedy nie produkują energii. . Tę energię z kolei, którą produkujemy w czasie pracy EcoGeneratora, sprzedajemy na pniu. Odpowiadając na pytanie: miasto musi mieć alternatywę i nie da się całkowicie uniezależnić Szczecina od dostaw energii z zewnątrz.

Aż się prosi o inwestycję w magazyny energii przy EcoGeneratorze.

– Nie ma sensu budowania magazynu do czegoś, czego nie mamy, bo jak wcześniej wspomniałem, energię, którą wyprodukujemy – sprzedajemy w całości. Mówiąc kolokwialnie: jesteśmy idealnie wyczyszczeni z wolumenu. Natomiast chcemy wykonać kolejny krok inwestycyjny i zbudować elektrownię słoneczną, dużą, na 30 lub 40 megawatów.

Czuje Pan to, że EcoGenerator jest ważnym elementem zaplecza energetycznego miasta?

– Staliśmy się wręcz zapleczem eksperckim dla miasta, jeśli chodzi o energię i cieplną i elektryczną. . Byliśmy nawet zaangażowani w przygotowanie wniosków na pozyskanie środków na odwierty geotermalne.

Da się model funkcjonowania szczecińskiego EcoGeneratora powielić w innych miastach?

– W dużych miastach na pewno tak. W małych miastach będzie to trudne. Obiekt takiej wielkości pewnie nie jest potrzebny, natomiast patrząc na efekt skali… on powoduje, że pewne rzeczy są droższe i przy tym małej skali. Nie wiem, czy obiekt byłby rentowny.

Koszalin pozazdrościł Szczecinowi i też chce swojej spalarni.

– I staramy się ten Koszalin wspierać. Staramy się być obiektem otwartym. De facto szczecińska spalarnia została zbudowana z pieniędzy podatnika, uważam zatem, że nie możemy teraz się zamykać przed otoczeniem. Uczymy zatem innych o tym, jakie popełniliśmy błędy, ale też pokazujemy naszą instalację, żeby odkłamać pewne mity, więc z tego tytułu spotykamy się z różnymi ludźmi, także takimi, którzy rozważają budowę instalacji termicznego unieszkodliwiania odpadów.

Szczecin jest ekologicznym miastem?

– Jeśli mnie pan pyta, czy Szczecin jest ekologiczny, to powiem panu, że Szczecin robi dużo, żeby być ekologiczny. Mamy bardzo nowoczesne oczyszczalnie ścieków, mamy instalację, która zamienia odpady na energię. W mieście pojawia się wiele stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Natomiast żebyśmy mogli powiedzieć, że jesteśmy jako miasto ekologiczni, to  musimy na to spojrzeć szerzej. Szczecin to miasto, a miasto to wspólnota mieszkańców, a nie sama administracja. Prowadzone są szeroko zakrojone akcje edukacyjne, ale wciąż z segregacją są problemy – do naszej spalarni trafiają rzeczy, które absolutnie nie powinny tu trafiać. A trafiają, ponieważ ktoś nie wie jak segregować lub nawet robić tego nie chce. W odpadach są rozmaite rzeczy, zdarzyło się, że trafiła do nas nawet żeliwna wanna, czy podwozie od małego fiata. I żeby daleko nie szukać: wciąż są ludzie, którzy śmieci wywożą do lasu. Wszyscy mówią, że trzeba być ekologicznym, a potem co kawałek w Puszczy Bukowej spotykamy dzikie wysypiska. To mnie przeraża. I wciąż zastanawiam się, dlaczego… żeby zawieść wannę w głąb lasu, trzeba sobie zadać dużo trudu. A przecież tę wannę można równie dobrze zapakować, jak się zapakowało przed wywózką do lasu i zawieźć nie do lasu, ale do Ekoportu. I oddać ją tam za darmo. Taniej, wygodniej, legalnie… a mimo wszystko te wanny wciąż są w lasach. Bywają też inne  historie. Stoi ładny dom na obrzeżach miasta, na podjeździe ładny ekologiczny samochód z napędem hybrydowym, a w nocy ten dom właściciele ogrzewają,  paląc w piecu śmieciami. To pokazuje naszą ekologiczność, jako wspólnoty.

A gdyby miał Pan zostawić tę świadomość ekologiczną Polaków względem innych narodowości? Gdzie my jesteśmy?

– W dość dobrym miejscu. Świadomość ochrony środowiska jest coraz większa, „dorobiliśmy się” fajnych organizacji pozarządowych dbających o środowisko i dobrze, podejrzewam, że bez takich partnerów, który patrzą na ręce, wielu inwestorów miałoby pokusę w pewnych momentach iść na skróty. Wciąż jest wiele do zrobienia i nie jest to kwestia kilku lat. Ale pomimo tych wspominanych wanien w lasach, nie mamy się czego wstydzić na tle Europy.

 

Partnerami Konferencji są ZWiK Szczecin, EcoGenerator, SEC oraz PKO Bank Polski.

Powiązane artykuły

Biznes i inwestycje

Powstanie nowe miejsce dla miłośników rowerowych akrobacji. Jest przetarg na pumptrack

Zakład Usług Komunalnych poszukuje firmy, która wybuduje obiekt. Stanie on na osiedlu...

Biznes i inwestycjeAktualności

W Podjuchach stanęła wiata-kuriozum. „Lepszy rydz niż nic”

Fakt, że wiaty na przystankach są jak najbardziej przydatne, szczególnie w trakcie...

AktualnościBiznes i inwestycjeTurystyka

Działki ogrodowe do likwidacji? Aż się prosi o przestrzeń ogólnodostępną

Łasztownia ma ogromny potencjał w kontekście zagospodarowania. Mocno może się zmienić również...

Biznes i inwestycjeAktualnościEdukacjaRozmowy

Katarzyna Rogoźnicka wyciąga młodzież z długów i apeluje: „Uczmy młodych oszczędzać”

„Kiedy w rozmowie proponuję, by sobie odkładali po 200 złotych miesięcznie, są...