Home Ekologia i zdrowie Robert Czerniawski: Odra nie jest ani drogą wodną, ani odbiornikiem oczyszczonych ścieków. To rzeka
Ekologia i zdrowieFelietony W regionie

Robert Czerniawski: Odra nie jest ani drogą wodną, ani odbiornikiem oczyszczonych ścieków. To rzeka

1.1k
dolina dolnej odry

Odra jest rzeką. Nie przede wszystkim, nie między innymi. Jest rzeką w pełnym i jedynym tego słowa znaczeniu. Dlaczego nie należy relatywizować jej znaczenia jako rzeki? Ponieważ znajdą się tacy, którzy będą twierdzić czy przekonywać, że ratunek dla Odry możliwy jest tylko i wyłącznie poprzez jej uregulowanie, podpiętrzenie czy budowanie nowoczesnych oczyszczalni ścieków lub systemów podczyszczania albo odsalania wody, albo że ratunek faunie Odry mogą przynieść tylko zarybienia „sytuacyjne” zależne od aktualnego stanu lub ciągłe, których wymagają np. operaty rybackie. A Odra nie jest ani drogą wodną, ani legalnym odbiornikiem oczyszczonych ścieków lub innych substancji nieuznawanych za ścieki, ale istotnie zmieniających stan tej rzeki.  Odra nie jest też obwodem rybackim. Odra to rzeka, tak funkcjonująca w nomenklaturze geograficznej, hydrologicznej i w każdym powszechnym ludzkim rozumowaniu. Niestety jest to rzeka, która od około 200 lat traciła i ciągle traci wszystkie elementy morfologiczne, fizykochemiczne i biologiczne, które w znaczeniu definicyjnym nie pozwalają jej do końca rzeką nazywać.

 

Odra broni się, a raczej broniła się mozolnie, ale czy skutecznie? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Z całą pewnością z każdą zmianą (morfologiczną, chemiczną i biologiczną), wprowadzaną bez refleksji o jej wpływie na stan tej rzeki, Odra traciła jakąś część swojej struktury. W 2022 roku doszło do absolutnego wyczerpania jej odporności ekologicznej, minął czas, w którym Odra reagowała na wpływ człowieka. Jak wiedzą wszyscy, skończyło się to śmiercią masy ryb oszacowanej na 1000 ton, stanowiącej około 50% biomasy wszystkich ryb zamieszkujących odcinek od Oławy do Szczecina. Warto dodać, że nie policzono właściwie w ogóle masy martwych ryb, których niewielki rozmiar ciała nie pozwalał na podebranie gablami. Liczba tych ryb może sięgać setek milionów. Oczywiście, część ryb uciekła do dopływów, do starorzeczy, do kanałów Międzyodrza, do zalanych kopalni odkrywkowych. Niemożliwym wydaje się natomiast oszacowanie masy śniętych mięczaków, oddychających skrzelami. Widzieliśmy tylko te martwe mięczaki, które dryfowały po powierzchni wody. Ponadto, nikt nie wykonał przed tą tzw. katastrofą chociażby szacunkowych obliczeń żywych mięczaków w Odrze. Dlatego nie jest możliwe podanie chociażby prawdopodobnej liczby mięczaków, które straciły życie.  

 

W przypadku ryb, prowadzono zarybienia, odłowy, stąd łatwiej było odnieść stan sprzed do stanu po tym przykrym zdarzeniu. Masowe śnięcia zaczynały się od Nowej Soli i przemieszczały się w kierunku Szczecina. Im dalej od tego miasta, tym więcej obserwowaliśmy martwych ryb i mięczaków. Wzrost ten następował potęgowo. Bezpośrednim powodem śnięć ryb i mięczaków były dwa czynniki. Pierwszy to prymnezyna, toksyczna substancja produkowana przez glon Prymnesium parvum, potocznie zwany jako złota alga (haptofit, nie złotowiciowiec), natomiast drugi to odtlenienie wody, spowodowane przez masowy zakwit glonów (nie tylko złotą algę). Odtlenienie było z kolei wywołane przez dwa kolejne zjawiska, pierwsze to aktywność fotosyntetyczna glonów, wywołana wysoką produkcją dwutlenku węgla i stratami tlenu w nocy oraz rozkładem olbrzymiej masy glonów w środkowym i dolnym odcinku Odry, powodującym straty tlenu, ale już nie tylko w nocy. Te procesy gnilne zredukowały również ilość tlenu w Odrze do przysłowiowego zera, również w ciągu dnia. Są to oczywiście dwie przyczyny bezpośrednio wpływające na śnięcia ryb i mięczaków. Jednak, czy tak tę katastrofę powinniśmy rozpatrywać, a szczególnie jej przyczyny? Moim zdaniem absolutnie nie. Każdy kto próbuje w taki sposób to zdarzenie przedstawiać albo nie wie, co mówi, albo zwyczajnie manipuluje. Rozwój glonów też był skutkiem, żadną przyczyną. Gwałtowny wzrost glonów w Odrze, był takim samym skutkiem zmian spowodowanych w tej rzece przez człowieka, jak nagła i masowa śmierć ryb i mięczaków.  Po prostu z winy człowieka doszło do radykalnej zmiany pierwszego poziomu troficznego, jakim są glony, co wpłynęło na kolejne poziomy troficzne jakimi są np. ryby i mięczaki. Natomiast jedyną i z całą pewnością bezpośrednią przyczyną tej katastrofy była aktywność człowieka, polegająca na wprowadzaniu do wody zanieczyszczeń w postaci ścieków przemysłowych i komunalnych, spłukiwania z pól nawozów rolniczych i w przypadku złotej algi zrzut z wszelkiej maści kopalni (nie tylko węglowych) zasolonych wód. Obszarowo dotyczy to całego dorzecza Odry, nie tylko jej koryta. Oczywiście, nie jest to proces który trwał kilka lat, ale z całą pewnością kilkadziesiąt, nawet kilkaset. Cała ta „zbitka” niekorzystnych, wyprodukowanych przez człowieka złych czynników, czekała na uruchomienie się w odpowiednim momencie (zdaję sobie sprawę, że personifikuję naturę, czego robić nie powinienem). 

 

W lipcu i sierpniu 2022 mieliśmy do czynienia z dużą liczbą dni bardzo słonecznych, bez opadów, z wysoką temperaturą. To było tzw. zapalniki, które pozwoliły uruchomić cały proces tych niekorzystnych dla rzeki zmian, do których należało w pierwszym momencie wzrost stężenia zasolenia i związków biogennych i wzrost temperatury wody. Jednak, gdyby nie wcześniejsza działalność człowieka, gdyby nie wysokie zasolenie, do niczego takiego by nie doszło. Przykładowo w Warcie, Wiśle, Narwi, Noteci, które cechują się równie wysoką wartością związków biogennych, takiego zjawiska nie zaobserwowaliśmy. 

 

W wyniku wielu badań, które w Odrze w przeciągu ostatniego roku się odbywały dowiedzieliśmy się oczywiście dużo więcej. Co wiemy? Wiemy, na przykład, że w górnym odcinku Odry, w każdym poziomie troficznym producentów pierwotnych i bezkręgowców żyje kilka gatunków słonolubnych, typowych dla wód morskich, które nie żyją w innych wodach śródlądowych. Wiemy, że Odra cechuje się zasoleniem bliskim zasoleniu Zalewu Szczecińskiego, bezpośrednio związanego z Bałtykiem. Czasem zasolenie w Odrze jest równe temu notowanemu w Bałtyku. Warto też pamiętać, że sytuacja jaka zdarzyła się w zeszłym roku, była naturalną odpowiedzią ekosystemu rzeki na aktywność ludzką. Nie wińmy za to natury, a na pewno nie złotej algi, wińmy tylko i wyłącznie człowieka, który stworzył dla niej korzystne warunki. Największym wyzwaniem wszystkich ekosystemów wodnych, w tym rzek jest ciągłe opieranie się działalności ludzkiej. Kiedy wodna natura staje się bezradna, co jakiś czas pokazuje swoje niezadowolenie objawami zewnętrznymi, które człowiek nazywa katastrofą ekologiczną, a które są niczym innym, jak tylko naturalną reakcją. Rzadko jednak bywa, aby człowiek zrozumiał tę aluzję natury, która traktowana jest jako kolejny powód do próby jej (natury) unicestwienia. Oczywiście, jak zwykle nieskutecznego i odwrotnego do zamiarów. 

 

Taką katastrofą w ekosystemie wodnym jest każda zmiana poziomu troficznego piramidy troficznej prowadząca do zachwiania równowagi ekologicznej (pokarmowej). Niezależnie od tego, czy jest to niedobór lub nadmiar biomasy (energii i białka) danego poziomu. W przypadku Odry stworzyliśmy coś, z czym nie umiemy, jak widać, wygrać. Człowiek tworzy, rodzi nowe żywioły, nowy żywioł, swój własny, którym jest reakcja lub raczej obrona ekosystemów przed nim samym. Najlepszym przykładem jest apogeum Katastrofy Odrzańskiej, czyli ogromny zakwit wody, którego nie byliśmy, nie jesteśmy i raczej nie będziemy w stanie zatrzymać, ani poskromić. Nigdzie na świecie do dnia dzisiejszego to się nikomu nie udało. I dotyczy to każdego gatunku glonu tworzącego zakwit. 

 

Osobiście nie lubię tego powszechnie używanego określenia „Katastrofa Odrzańska”, czy „Katastrofa ekologiczna na Odrze”. Uważam, że nic takiego nie miało miejsca, przynajmniej z punktu widzenia przyrody. Katastrofę stworzył człowiek, która ciągle trwa. Bo czym nazwać ciągły, znacznie przekraczany poziom wskaźników fizykochemicznych? Czym nazwać ciągle regulowanie, prostowanie Odry, likwidujące możliwość samooczyszczania rzeki, bo czym nazwać zabieranie rzece obszarów zalewowych? Tak właśnie wygląda dzisiaj Odra. Z powodu takiej działalności ludzkiej mamy do czynienia z powodziami, podtopieniami, truciem organizmów itd. To człowiek tworzy katastrofy, nie przyroda. Na przykład, gdyby człowiek nie zasiedlał zalewowych terenów rzeki, nigdy nie doszłoby do powodzi. Jednak my jeszcze ciągle borykamy się z problemem naszej świadomości ekologiczne. Daleko nam jeszcze do wykreowania u nas z pokolenia na pokolenie mentalności ekologicznej jak u Japończyków, dla których korzystanie z przyrody i jej wykorzystywanie to zupełnie dwie różne kwestie. Lepiej korzystać niż wykorzystywać.  Tak właśnie powinna wyglądać gospodarka oparta na zasadzie zrównoważonego rozwoju. Najpierw natura, która daje nam możliwości, później my, którzy z tych możliwości korzystamy. To samo dotyczy Odry, bo Odra to nie droga wodna, ani nie obwód rybacki, ani tym bardziej nie odbiornik ścieków. To rzeka, rzeka możliwości dla nas. Dlatego najpierw uczyńmy ją rzeką i dbajmy o nią jako o rzekę, a będzie możliwe korzystanie z niej zarówno dla zbiorowisk ludzkich, żeglugi śródlądowej i rybactwa. Możliwości techniczne do spełnienia tego warunku, koniecznego warunku, mamy. Potrzebne są środki i chęci. Tylko i aż tyle. 

 

Prof. dr hab. Robert Czerniawski, ekolog, hydrobiolog,

kierownik Katedry Hydrobiologii Uniwersytetu Szczecińskiego

Powiązane artykuły

Biznes i inwestycjeEkologia i zdrowie

Problem przymrozków dotyczy nie tylko winnic. Sadownicy także mają duży kłopot 

Fala nieoczekiwanych przymrozków zaskoczyła sadowników i winiarzy całej Polski. Właściciele liczą straty...

AktualnościW regionie

Rolnicy wznawiają swój protest. Zablokują kolejny węzeł na trasie S3

Protest rolników w całej Polsce nadal trwa. Już od najbliższego czwartku kierowcy...

Biznes i inwestycjeEkologia i zdrowie

Zaczyna się montaż. Pierwsze podziemne śmietniki na Starym Mieście będą lada moment

Trzy podziemne pojemniki na szkło, tworzywa sztuczne i papier zostaną zainstalowane przy...

Felietony Sport

Zanosi się na wielkie bieganie. Ponad 1000 uczestników

Ponad 1000 biegaczy zapisało się już na 5 edycję Szczecińskiego Biegu Nocnego....