Polskie porty morskie mają za sobą intensywny rok. Rośnie ilość przeładowywanych towarów i liczba statków zawijających do nabrzeży, ale jednocześnie coś wyraźnie hamuje — ruch pasażerski. Najnowsze dane pokazują wyraźne zmiany w strukturze transportu morskiego i stawiają pytania o przyszłość tego sektora.
W 2025 roku obroty ładunkowe w polskich portach osiągnęły poziom 128 milionów ton. To wzrost o 3,1 procent w porównaniu z rokiem poprzednim. Największe przyrosty odnotowano w Szczecinie (ponad 10 procent), Świnoujściu oraz Gdańsku. To wyraźny sygnał, że transport morski pozostaje jednym z filarów gospodarki, szczególnie w kontekście obsługi handlu międzynarodowego i łańcuchów dostaw.
Nie wszystkie porty mogą jednak mówić o sukcesie. Spadki przeładunków odnotowano w Gdyni oraz Policach. To pokazuje, że konkurencja między portami rośnie, a zmiany w logistyce i kierunkach handlu wpływają na ich wyniki.
Najbardziej zaskakujący trend dotyczy ruchu pasażerskiego w portach — ten spadł. Jednocześnie w komunikacji międzynarodowej odnotowano wzrost liczby pasażerów przewożonych przez polskich armatorów. To może oznaczać zmianę preferencji podróżnych lub przesunięcie ruchu poza tradycyjne porty.
Na koniec 2025 roku zmniejszyła się również liczba jednostek w polskiej flocie morskiej i przybrzeżnej — ubyło sześć statków. To niewielka liczba, ale wpisuje się w szerszy trend zmian w branży transportowej, gdzie liczy się nie tylko liczba jednostek, ale ich efektywność i specjalizacja.
Dla Pomorza Zachodniego to wyraźny impuls rozwojowy. Silna pozycja Szczecina i Świnoujścia pokazuje, że region umacnia się jako ważny punkt na logistycznej mapie Europy. Jednocześnie spadek ruchu pasażerskiego i kurcząca się flota przypominają, że sektor morski stoi przed wyzwaniami — od zmieniających się nawyków podróżnych po presję ekonomiczną i technologiczną.