Po miesiącach względnego spokoju afrykański pomór świń ponownie uderzył w polskie gospodarstwa. Wirusa wykryto w ogromnym stadzie liczącym ponad 21 tysięcy świń w województwie zachodniopomorskim. Eksperci alarmują: jeden błąd może oznaczać likwidację całej hodowli i utratę odszkodowania.
ASF wrócił dokładnie wtedy, gdy wielu producentów trzody chlewnej zaczęło wierzyć, że najgorsze już minęło. Od ostatniego ogniska choroby u świń minęło ponad 7,5 miesiąca, a od zniesienia ostatniej czerwonej strefy — 110 dni. Długi okres bez nowych przypadków sprawił, że część hodowców mogła poczuć się bezpieczniej. Teraz sytuacja zmieniła się gwałtownie.
Wirus został wykryty w stadzie liczącym ponad 21 tysięcy świń w województwie zachodniopomorskim. To jeden z największych sygnałów ostrzegawczych dla branży od wielu miesięcy i dowód na to, że ASF wciąż pozostaje realnym zagrożeniem dla polskiego rolnictwa.
Eksperci podkreślają, że choroby zakaźne w produkcji zwierzęcej nie zniknęły ani na moment. W sektorze drobiarskim sytuacja jest jeszcze bardziej dramatyczna. Tylko do połowy maja w związku z grypą ptaków i rzekomym pomorem drobiu zlikwidowano ponad 9 milionów sztuk drobiu w 129 ogniskach chorób.
Problem jest podwójnie niebezpieczny, ponieważ środki przeznaczone na walkę z chorobami zakaźnymi i wypłatę odszkodowań zaczynają się wyczerpywać.
Nowe przepisy nie pozostawiają złudzeń. Obowiązująca od marca ustawa o ochronie zdrowia zwierząt przewiduje surowe konsekwencje dla hodowców, którzy nie przestrzegają zasad bioasekuracji. W praktyce oznacza to możliwość utraty części lub całości odszkodowania, a nawet grzywny sięgającej 50 tysięcy złotych. Zdaniem ekspertów kluczowy problem jest jeden — wirusa najczęściej przenosi człowiek.
– Nie dajmy się zwieść przeświadczeniu, że o zabezpieczaniu chlewni wiemy już wszystko. Zbyt często skupiamy się wyłącznie na dezynfekcji obuwia czy kół pojazdów. Tymczasem skuteczna bioasekuracja zaczyna się od właściwej organizacji gospodarstwa i codziennych nawyków pracowników – ostrzega Karolina Krasicka, prezes Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.
Specjaliści apelują do hodowców o natychmiastowy przegląd zabezpieczeń gospodarstw. Szczególnie ważne są szczelne ogrodzenia, kontrola wejść do chlewni, ograniczenie wizyt osób z zewnątrz oraz rygorystyczne procedury dotyczące sprzętu, pojazdów i dokumentów wnoszonych na teren gospodarstwa.
Eksperci zwracają uwagę również na kwestie, które wielu rolników wciąż bagatelizuje — kontakt z lasem, udział w polowaniach czy nawet spożywanie żywności zawierającej wieprzowinę w strefach produkcyjnych.
– ASF nie wybacza błędów organizacyjnych. Skutki ogniska są natychmiastowe i nieodwracalne: likwidacja stada, blokada gospodarstwa, ogromne straty finansowe i ryzyko odmowy wypłaty odszkodowania – podkreślają przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji.